A no nic. Wszystkim dywagującym niedowiarkom, wszelkiej maści maruderom i wiecznie przepowiadającym jakoweś klęski i nieurodzaj wróżkom, szczęki opadły po samą podłogę gdyńskiej Areny. Widziałem… Akcja związana ze startem i rozpoczęciem podboju globalnej wioski zwanej Ziemia przez nowy, polski MLM o nazwie Colway International, rozegrała się w nieco pochmurną niedzielę dnia 26 kwietnia br. Ale dla zgromadzonych w hali ponad 2 000 osób pogoda panująca na zewnątrz nie miała najmniejszego znaczenia. Bo wewnątrz hali przez kilka godzin panowała atmosfera tropikalna.

Co podniosło temperaturę?

Po pierwsze organizacja. Niebanalna, mocno nowoczesna oprawa sceniczna i piękne występy artystyczne, ale po drugie, przede wszystkim merytoryka czyli profesjonalnie przygotowane przemówienia, od których niejednemu słuchaczowi ciarki przechodziły po plecach oraz świetnie opracowane i zmontowane prezentacje oraz filmy. Zwłaszcza ten, który pod sam koniec uchylił rąbek tajemnicy odsłaniając odrobinę planów na najbliższą przyszłość, mówiący o nowych, rewolucyjnych produktach, jakie ten biznes zamierza wypuścić na rynek. Ale od początku…

Network marketingowe metro

Cały event prowadziła dwójka znanych w sektorze MLM osób. Adriana Lenartowska związana jest z projektem Colway od samego początku, czyli od 11 lat. Teraz, w Colway International dzierży stanowisko dyrektora kreatywnego. Natomiast u jej boku na scenie uwijał się żwawo nie kto inny, jak znany ze swoich sukcesów networker, a od kilku lat rozchwytywany na biznesowych salonach wykładowca i szkoleniowiec – Bernard Jastrzębski. Uwaga – teraz świeżo upieczony prezes zarządu w Colway International. Pierwszym mówcą okazał się człowiek, od którego wszystko się zaczęło. Ten biznes to pomysł Maurycego Turka:

– Jesteście ziszczeniem moich marzeń – mówił do publiczności. – Ale to dopiero początek. Piętnaście minut temu urodziło się nowe dziecko o imieniu Colway International. Muszę Wam powiedzieć, że pewnego razu obudziła się we mnie ambicja, która pozwala mi zawsze czuć się niekomfortowo. Zawsze, gdy nie osiągam więcej, nie szukam nowego, nie wymyślam, czuję się niekomfortowo. Kiedy mój statek stoi zacumowany w porcie taki bezpieczny, wtedy czuję się niekomfortowo. Bo przecież nie po to buduje się statki!!! Gdzie chciałbym abyśmy dopłynęli? Nie powiem Wam gdzie, ale nieco przewrotnie wyjaśnię, na co teraz zamienimy nasz okręt. Chciałbym się obudzić pewnego ranka za kilka lat i usłyszeć, że dostarczamy nasz kolagen natywny do Nowego Jorku. Codziennie kilkadziesiąt paczek. Metrem. Tak. Metrem. Chcę, żeby Colway International rozpędził się tak mocno, aby było warto wybudować metro z Koleczkowa do Nowego Jorku, a Wasze stacje tego metra, żeby oplotły dookoła całą kulę ziemską. Zapraszam na pokład!

Gwiazdy dnia

W taki sposób snuł swoje ekstrawaganckie plany nieco rozmarzony Maurycy Turek, za co otrzymał owacje na stojąco, ale to było dopiero preludium, wstęp do całego, niezwykle energetycznego show. Oto na scenie pojawił się Paweł Jan Mróz, który łącznie w dwóch odsłonach dał ludziom niezłego, motywacyjnego kopniaka. Biegał po scenie i wśród widowni, krzyczał nie szczędząc gardła ani trochę, sprytnie momentami dekorując swoje przemówienia fajnie zsynchronizowaną muzyką. „Musisz wiedzieć, gdzie jesteś i dokąd chcesz dojść, aby wiedzieć jak iść. Dobrze tę drogę przemierzyć z przyjaciółmi” – tak można podsumować jego dwa występy, bo ogólnie o to w nich, oprócz okrzyków, chodziło.

Niestety na mnie ten prelegent nie zrobił żadnego wrażenia. Ani pozytywnego, ani negatywnego. Po prostu był. Takie rzeczy mnie nie „biorą”. Tak samo, jak nie wzbudził jakichkolwiek we mnie emocji wcześniejszy występ Anthony’ego Robbinsa w Poznaniu. Mnie po prostu motywują do działania całkiem inne kwestie. Mi wystarczy, że wstanę rano i popatrzę na śpiące smacznie w swojej sypialni dzieci. Albo zajrzę do lodówki, w której akurat zastałem tylko światło… i już wiem, że muszę się zabrać do roboty.

Ale moment. To jest wyłącznie moja opinia. Trzeba pamiętać, że w Arenie było ponad 2 000 osób i dobrze widziały moje biedne gały, że im się podobało. Widziałem, jak Paweł Jan Mróz chwycił słuchaczy w garść, mocno ścisnął i na chwilę porwał ich wszystkich daleko, w nieznane. Więc ja jestem raczej jakiś inny. Jeśli ludziom się podobało to znaczy, że takie występy na eventach firm działających w systemie network marketing również są potrzebne. No i skoro są potrzebne, to trzeba przyznać, że organizatorzy trafili w samą dziesiątkę.

Potem był Tomasz Kammel. Po prostu. Nie będę się przy tym nazwisku rozpisywał, bo i postać dobrze znana, a i kilka jego wykładów dla sektora MLM już się odbyło. Kto nie widział – jego strata. To trzeba zobaczyć na żywo, a nie przeczytać. Zapewne będą jeszcze okazje. Niedawno zostałem poproszony przez menedżerkę Tomasza o napisanie kilku słów recenzji na temat jego przemówień. Zrobiłem to tak:

„Jako dziennikarz biznesowy z wieloletnim stażem wziąłem udział w tysiącach szkoleń. Myślałem więc, że w tej dziedzinie nic mnie już nie zaskoczy. Ależ byłem naiwny. Tomasz Kammel jako prelegent to świeża, niesamowita energia i pełen profesjonalizm poparty doświadczeniem. Petarda. Czapka z głowy.”

I taki właśnie był Kammel na imprezie Colway International. Tyle w temacie. Podobnie sprawa wygląda w kwestii gwoździa programu, czyli Anglika Andy Harringtona. Nie widziałem i nie słyszałem go w akcji nigdy przedtem. Prezes Zych zapowiadał go jako jednego z najlepszych mówców świata. Nie chciało mi się wierzyć w te górnolotne obietnice, wszak znów – „co może mnie jeszcze zaskoczyć?” O jak dobrze, że niekiedy się w tych sprawach mylę. Andy Harrington okazał się profesjonalistą w każdym calu. Inteligentny, elokwentny, zdyscyplinowany. Urodzony perfekcjonista sceniczny. No i wszystko co powiedział, tak jakoś dziwnie, szczegółowo pasowało do mojego życia (a raczej do życia każdego słuchacza). Do wszystkiego czym ja się zajmuję i co każdego dnia robię. Jedno zdanie zapamiętam do końca życia bez zapisywania:

„Jeśli masz na świecie wrogów, to bardzo dobrze. Bo to oznacza, że zrobiłeś dla świata wielkie, ważne rzeczy”.

Ciekawe. Skąd on to wie? Facet jest bardzo dobrym obserwatorem ludzkich poczynań. Socjologiem i psychologiem. Na wszystko, otaczający go świat latami patrzył, myślał, analizował, aż w końcu przeobraził swoje spostrzeżenia w okropnie fascynujące i wciągające wykłady. Harrington jest naprawdę świetny. Polecam. I dziękuję Ci Jarku. Acha. Nie mogę o tym zapomnieć. Podczas wykładu Harringtona szczególną uwagę zwróciłem jeszcze na Waćpana, który wcielił się w rolę tłumacza. Wcześniej myślałem, że to zadanie lekko niewdzięczne. Stać trzeba gdzieś z boku, nie rzucać się widzom w oczy bo przecież najważniejszy jest prelegent. Wyprostował mnie haniebnie i sprowadził do pionu Tomasz Kućma. Najlepszy tłumacz jakiego widziałem w życiu. Totalny, mistrzowski odlot. Facet jest niesamowity. Powinien w branży MLM odnieść niezły sukces i zrobić wielką karierę.

Kosmiczne produkty

Pod sam koniec Adriana Lenartowska zaprezentowała nowe produkty, które teraz będą dystrybuowane przez Colway International. Collagen Native GOLD, suplementy diety Collaceina, Omega Complex, ColamiD. To tylko drobny wstęp do tego, co ten network marketing będzie miał w swojej ofercie niebawem. Baczni obserwatorzy z pewnością wyłuskali z krótkiego filmu zaprezentowanego przez organizatorów nazwy takich wyrobów i związane z nimi hasła, jakich nie widział jeszcze świat marketingu sieciowego, a być może nawet i dziedzina kosmetologii w ogóle. Transdermalne peptydy kolagenowe, laktoferyna, muramidaza, colostrum, tymozyna β4, czynnik wzrostu fibroblastów, absolut roślin oleistych, komórki macierzyste citrus aurantium, dysmutaza nadtlenkowa, fikoerytryna, talasfery, peptydy biomimetyczne, sodium PCA, aminokwasy anaboliczne, ekstrakcja jonowymienna, katalizacja enzymatyczna, ekstrakcja w warunkach nadkrytycznych z pomocą CO² itd. itp. Niejeden pomyślał, że to niczym zapożyczone z „Gwiezdnych Wojen” jakieś hasła reprezentujące dziwne formuły kosmiczne. A to tylko towar, który już niebawem zasili dystrybutorów tego projektu w nowe narzędzia służące do budowania ich prywatnych biznesów MLM. Podejrzewam, że z takimi asami w rękawie teraz pieniądze będzie się w Colway generowało jeszcze szybciej i jeszcze mocniej.

Cena za bilet do teatru życia

– Każdy z nas tu obecnych w coś wierzy. Każdy coś widzi i każdy coś wie. Ja wierzę, że tylko nieliczni spośród tu obecnych mieli beztroskie, bogate i dostatnie dzieciństwo, a teraz czekają na spadek w postaci gotowej nieruchomości, czekają na lukratywne posady, bo wiem, że takie przedsięwzięcia nie przyciągają do siebie ludzi, którzy mieli w życiu lekko. One raczej są magnetyczne dla tych, którzy czegoś nie mieli a zawsze tego pragnęli, o tym marzyli i do tego czegoś dążyli. Myślę, że dziś jest bardzo dobry dzień na to, aby wielu z nas poznało na nowo samych siebie. Patrzę Wam w oczy i widzę, że idąc na zakupy nie chcecie pytać ile kosztuje towar, jaki chcecie kupić. Widzę, że idąc do restauracji nigdy nie chcecie patrzeć na prawą stronę karty. Dlatego w dniu, w którym mamy razem odcumować naszym nowym statkiem, muszę Wam coś powiedzieć… Jeżeli świat jest taki, jakim widział go Szekspir, jeżeli ten ogromny teatr życia czeka na nas, jeżeli spektakl, który przeżywamy, możemy wygrać na scenie albo na widowni… trzeba przeżyć go na scenie. A jakże krótkie jest nasze życie? W dodatku ograniczone tylko dwiema datami. Jak krótki jest bilet wstępu do spektaklu naszego życia! W dodatku nikt z nas nie ma drugiego biletu. Żyje się tylko raz. Ale jeżeli się z tym nie pogodzicie i będziecie żyć szybko i skutecznie, to jedno życie Wam wystarczy. Trzeba tylko zejść z widowni i stanąć tutaj. Na scenie teatru życia – tak zakończył całe spotkanie Jarosław Zych, prezes firmy Colway.

Co jeszcze mógłbym dodać? Tak oto wystartował nowy, polski biznes marketingu sieciowego o nazwie Colway International. Kadra oficerska tego statku dobrze w branży znana. Ale statek jakby nie było – całkiem nowy. Jak powiedział prezes Zych „Każdy z nas ma w tym życiu tylko jeden bilet" więc teraz wszystko w rękach dystrybutorów. Bardzo jestem ciekaw, jak się ten projekt będzie rozwijał. Kompetentna kadra jest. Know-how pod każdym względem jest. Narzędzia są. Co teraz? Do roboty Drodzy Państwo! Do roboty!