źródło: flickr.comźródło: flickr.com

Krótki komentarz redakcji „Network Magazynu”

Kilka dni temu opublikowaliśmy artykuł „Apolandia. Piramida czy biznesowa filantropia?” o nowym projekcie promującym się jako MLM, który zdaniem wielu specjalistów jest po prostu zwykłą piramidą finansową. Z drugiej strony pomysł ma zagorzałych zwolenników nie widzących w nim nic, co mogłoby stać w niezgodzie z obowiązującym prawem. Niestety, najważniejsza w takie sytuacji polska instytucja (UOKiK), która mogłaby rozwiać wszelkie wątpliwości i dywagacje, prowadzi swoje postępowanie wyjaśniające w sprawie Apolandii już ponad rok, pomimo faktu, że: „Zgodnie z prawem postępowanie wyjaśniające powinno trwać nie dłużej niż 30 dni a w sprawach szczególnie skomplikowanych nie dłużej niż 60 dni od jego wszczęcia.” (Biuro Prasowe Departamentu Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). Wczoraj w odpowiedzi na naszą publikację otrzymaliśmy tekst – oficjalne stanowisko Janusza Zębowicza, konsultanta w BHC Apolandia. Tak właśnie powinna wyglądać poważna dyskusja we wszystkich mediach (w przeciwieństwie do buńczucznych krzyków, pomówień i gróźb karalnych niektórych menedżerów cierpiących na manię pieniactwa sądowego, jak to miało miejsce np. w przypadku naszych publikacji o Earth Power Europe Sp. z o.o. i jej – ponoć już byłym – prezesie Michale Kołtysiu). Kiedy Czytelnik przejawia stanowisko poważne i inteligentne, dziennikarz również powinien się tak zachować. Postanowiliśmy więc dać możliwość pełnej i nieskrępowanej wypowiedzi na naszych łamach osobom związanym z tym projektem i w niego zaangażowanych, o czym świadczy poniższa publikacja (przyp. – redakcja „Network Magazynu”).

Stanowisko Janusza Zębowicza, konsultanta w Apolandii

Zastanawiałem się, dlaczego dyskurs o BHC Apolandia w większości wypowiedzi ma tonację negatywną, włączając w to również komentowany artykuł red. Macieja Maciejewskiego. Przyczyn zapewne jest kilka… Jedną z nich dostrzegłem już na wstępie artykułu. Autor zacytował maila od jednego z sympatyków czy uczestników programu, który wyjątkowo niefortunnie użył kilku określeń (zapewne nieświadomie), kierując myślenie o BHC Apolandii na niewłaściwe tory. Cytuję: „Jest to program społeczno-finansowy oparty na schemacie MLM jednak w którym niczego nie trzeba sprzedawać. Zarobki mogą być jak mi się wydaje wyższe niż w tradycyjnym MLM.”

Totalna bzdura! BHC Apolandia NIE JEST BIZNESEM i NIE MA TU ZAROBKÓW i NIE JEST OPARTA NA SCHEMACIE MLM (nie spotkałem się z żadnym MLM, który miałby schemat organizacyjny podobny do Apolandii).

Ja sam od kilku „kolekcjonerów” MLM-ów, dostawałem maile z biznesową „rewelacją”o nazwie Apolandia: „nic się nie sprzedaje a zarabia”. Kasowałem je zaraz po przeczytaniu. Nie wykluczam, że gdybym nie poznał osobiście pani Jolanty Rene Makowskiej i nie poznał założeń programu, być może też bym myślał o Apolandii jak wielu zabierających w tej sprawie głos. Z jedną zasadniczą różnicą. Jeśli chciałbym się wypowiedzieć nawet w krótkim komentarzu, to zapoznałbym się bliżej z tematem i dokładnie przeanalizował swoje słowa, bo nie chciałbym się skompromitować.

Jak już wspomniałem, miałem przyjemność poznać osobiście panią Jolantę Rene Makowską. Moja akceptacja dla programu ABH Apolandia (a po zasadniczej modyfikacji – BHC Apolandia, której artykuł zdaje się nie uwzględniać) i deklaracja pomocy w jego rozwijaniu nie zaistniała pod wpływem osobistego uroku i pasji pani Jolanty, ale przede wszystkim z wiedzy na temat podstaw tego pomysłu i uważnego poznania jego zasad. Nigdy bym się nie zaangażował, gdym miał choć cień wątpliwości. Jedyną wątpliwość jaką miałem, to obawa czy nasze społeczeństwo dojrzało do takiej inicjatywy. Dziś już wiem, że coraz liczniejsza część tego społeczeństwa ma głowę na karku, a w tej głowie myślący mózg i dlatego grono uczestników i sympatyków Apolandii stale rośnie, mimo wielu negatywnych komentarzy.

I tu mam dziwne skojarzenie, że jedną z przyczyn negacji programu BHC Apolandia jest prawdopodobnie STRACH. Strach przed nowym, przed zmianami, itp. W trakcie ewolucji mózg człowieka ulegał specyficznym przemianom. W efekcie mamy trzy „oddzielne mózgi” pochodzące z różnych okresów ewolucji:

  1. Pień mózgu zwany mózgiem gadzim – odpowiada za podstawowe funkcje fizjologiczne, np. bicie serca.
  2. Śródmózgowie zwane mózgiem ssaczym – jest źródłem emocji i zarządza reakcją typu „walka albo ucieczka”.
  3. Kora mózgowa – część ukształtowana najpóźniej. To ona umożliwiła zaistnienie cudu bycia człowiekiem. Nauka, sztuka, twórcze impulsy, racjonalne myślenie – to się dzieje w korze mózgowej.

W obliczu bezpośredniego zagrożenia życia „ssaczy mózg” nakazuje natychmiastowe działanie i wyłącza racjonalne i twórcze myślenie, które tylko by przeszkadzało w tym momencie. To niezwykle ważna i nieoceniona funkcja. Ale dziś rzadko kiedy szarżuje na nas rozwścieczony nosorożec. Natomiast, gdy racjonalny mózg widzi i nakazuje konieczność dokonania jakichś zmian (np. schudnięcie czy rzucenie palenia), to człowiek doświadcza blokady. Za ten „sabotaż” odpowiada „mózg ssaczy”, który w każdej, nawet najbardziej pozytywnej zmianie „widzi” wyłącznie zagrożenie i nakazuje „walcz lub uciekaj”. I dlatego wiele postanowień nie dochodzi do skutku.

Jak poradzić sobie z tym wbudowanym w naszą głowę „sabotażystą”? Metodą małych kroczków. W biznesie znane to jest także pod nazwą filozofia Kaizen. Np. fenomen odbudowy japońskiej gospodarki z wojennych zniszczeń oparty został na tej koncepcji i Japończycy stworzyli dla niej własną nazwę – „Kaizen”.

I ja proponuję pomyśleć w duchu filozofii Kaizen. Jeżeli nasz lęk nie ma racjonalnego uzasadnienia, to warto na dane zjawisko spojrzeć z innej perspektywy. Z perspektywy innowacji. Zacytuję tu fragment artykułu red. M. Maciejewskiego:

Kwestia jest prosta. W normalnym biznesie najpierw musi się odbywać sprzedaż produktu/usługi czyli wymiana dóbr na środki płatnicze typu pieniądze i z tego procederu wypłaca się ludziom prowizję. Normalka.

Jak najbardziej się z tym zgadzam. Ale jeszcze raz przypomnę, że BHC Apolandia NIE JEST BIZNESEM i NIE MA TU ZAROBKÓW i NIE JEST OPARTA NA SCHEMACIE MLM. Spójrzmy na ten projekt jak na inicjatywę społeczną. Jest to rzeczywiście nowość, ale nie znaczy, że musi prowadzić do destrukcyjnego zaburzenia istniejącego status quo. Wręcz przeciwnie, ale jakoś krytycy tego nie widzą.

Nie znalazłem ani w artykule, ani w żadnym komentarzu dowodu konkretnego na to, że BHC Apolandia jest oszustwem, takim jak Tytan, Skyline itp. Bardzo powierzchowne i mocno naciągane podobieństwo nie jest dowodem a zwykłym pomówieniem. Ale nie chcę tego wątku ciągnąć. Niech ewentualni zagorzali krytycy BHC Apolandii przedstawią mi konkretne dowody na nielegalną i oszukańczą działalność. Obiecuję, że razem pójdziemy do prokuratury.

A propos oszustwa i nielegalności. Chcę tu zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię. Uczciwość. Kilka lat temu ja i paru moich kolegów zaangażowaliśmy się w pewien MLM, poznaliśmy jego twórców i szefów, fajni ludzie. Były produkty i był też pewien bardzo nowatorski pomysł, który może i był ryzykowny, ale mógł się udać gdyby nie to, że twórcy tego MLM okazali się zwykłymi oszustami. To byli obywatele jednego z przodujących krajów Europy Zachodniej. Niestety, tam nie było żadnych mechanizmów zabezpieczających, nikt nie gwarantował nam zwrotu pieniędzy w przypadku niepowodzenia. Czy po takim doświadczeniu mam szerokim łukiem omijać wszystkie nowopowstające MLM-y, bo to mogą być oszuści? Nie wpadajmy w paranoję!

To, że w internecie krążą różne pseudobiznesy i są kretyni, którzy dają się na to nabrać nie oznacza, że wszystko można wrzucić do jednego worka. Powracam do wątku, który zacząłem. Uczciwość. Nikt jakoś nie zwrócił uwagi na to, że w BHC Apolandia nie ma możliwości dokonania jakiegokolwiek oszustwa. Darowizny są przekazywane pomiędzy uczestnikami konkretnym osobom wg schematu i pani Rene Makowska nie ma do nich dostępu. 10% prowizji od darowizn jest regulowane dobrowolną umową / regulaminem, a z pieniędzy tych korzystać będą również uczestnicy, gdyż takie są założenia programu.

Jeżeli uczestnik nie utworzy sam grupy i nie zrobi tego administrator za niego, to Apolandia równowartość podarowanej kwoty odda uczestnikowi ( m.in. ze środków z prowizji). I przypomnę, że z własnej kieszeni uczestnik daje tylko pierwszą darowiznę 30 zł. Następne przekazuje jak już sam coś dostanie.

Co do opłaty rejestracyjnej sprawa jest prosta. Apolandia jest serwisem płatnym – to jest legalny biznes pani Makowskiej. Zresztą opłata rejestracyjna i pomysł dzielenia się nią z uczestnikami były dla JRM impulsem do opracowania BHC. Oprócz samego Systemu BHC serwis posiada inne, ciekawe propozycje, które uruchomi, gdy będzie więcej uczestników. W miarę rozwoju uczestnicy będą otrzymywali coraz większe możliwości. Rejestracja w Apolandii jest więc normalnym produktem, który można kupić lub nie. Chcąc wygrać kumulację w Lotto muszę kupić kupon, a jeśli nie wygram, a wydałem kilkadziesiąt złotych na kupony, to do kogo mam mieć pretensje? Do dyrekcji Lotto, że tak głupio zakręcili maszynką do losowania?

Większość ludzi nie czyta umów, regulaminów i na tym bazuje wielu oszustów, ale nie Pani Rene Makowska. Jestem przekonany, że wielu autorów komentarzy, którzy użyli niezbyt fortunnych określeń pod jej adresem, pomijając fakt braku merytorycznych podstaw ku temu, gdyby ją poznali osobiście, zaczerwieniliby się ze wstydu.

Nie znam się na makroekonomii, ale nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że BHC nie wytworzy tzw. wartości dodanej. Jeśli ja mam 30 zł i 215 innych ludzi też tyle, to każdy z nas może sobie za to kupić rolkę papieru toaletowego i parę innych drobiazgów mniej lub bardziej potrzebnych. Ale jeśli te 30 zł wpłacimy jednemu człowiekowi to on będzie miał ponad 6 tysięcy. Będzie mógł kupić swemu uzdolnionemu muzycznie dziecku np. skrzypce – nie było go dotąd na to stać, będzie mógł wykupić pakiet startowy, pojechać na szkolenie i wystartować w jakimś MLM-owym biznesie – dotychczas nie miał takiej możliwości. Przykładów można mnożyć wiele. Czyż nie jest to wartość dodana? Liderzy MLM-u doskonale wiedzą, że jest sporo ludzi, którzy mają chęć i potencjał, a nie startują w MLM, bo nie stać ich na zainwestowanie kilkuset złotych na początku. A opowiadanie, że można to zrobić praktycznie bez inwestycji jest wprawdzie inspirującą, ale w gruncie rzeczy demagogią, bo takich wyczynów w rzeczywistości dokonują bardzo nieliczni.

Nie przekonuje mnie twierdzenie jednego z komentatorów, które zacytuję: „Pierwsze 2 miliony ludzi mogą zarobić, ale oczywiście będą wytwarzały coraz większy szeroko rozciągający się deficyt w portfelu osób świeżo przyjętych – nie posiadających 216-to osobowej grupy, a nawet 50 osobowej. Cała ta reszta będzie miała złudne nadzieje na zbudowanie swojej grupy podczas gdy rynek się skończy.” Przyjmując taki sposób myślenia, nie ma sensu startować np. w MLM, gdzie trzeba wprowadzić minimum 2 ludzi, ci dwaj też muszą to zrobić itd. A już jest w biznesie kilka tysięcy osób. Za rok, za dwa zabraknie ludzi nawet w Chinach. W XIX wieku markiz Pareto odkrył pewną prawidłowość znaną jako 20/80 i ta prawidłowość znajduje swoje odbicie w większości MLM-ów i nie wykluczone, że w Apolandii też ją zauważymy.

Kończąc, kilka słów komentarza do fragmentu artykułu red. Macieja Maciejewskiego: „(…) minął okrągły rok, a Apolandia rozwija się w najlepsze. Ba! Mało tego. Niektórzy „fachowcy” po zauważeniu jej rozwoju, a zwłaszcza po pojawiających się w sieci informacjach rozdmuchiwanych przez Jolantę Rene Makowską, iż jakoby po kontroli UOKiK wszystko okazało się być w porządku, zaczęli klonować ten pomysł. Narodziły się identyczne bliźniaki tego projektu, których nazw – z przyczyn wiadomych – nie będziemy tutaj wymieniać.”

Nie mam pojęcia skąd red. Maciejewski ma takie informacje. Nie podejrzewam go o złą wolę, myślę, że przez niedokładnych informatorów został wprowadzony w błąd. Owszem, Apolandia się rozwija, ale ciągle jest to praktycznie faza przed startowa. Jeszcze trochę czasu minie nim będziemy mogli powiedzieć, że to już normalnie działa. Brak środków na kampanię informacyjną siłą rzeczy zmusza nas do korzystania z metod informacyjnych nazwanych w artykule marketingiem partyzanckim – rozbawiła mnie ta nazwa, ale podoba mi się. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie, wróżę wielki sukces. Nie tylko z naszej historii wiadomo, że partyzantka powaliła na kolana niejedną potęgę militarną.

Jeśli chodzi o tzw. klony Apolandii, może nie poświęciłem temu zbyt dużo czasu, ale jakoś nie znalazłem żadnego. Będę wdzięczny, za wskazanie takich, bo być może będę mógł wykazać różnicę między nimi a Apolandią i tym samym ostrzec ich przyszłe „ofiary”.

Kontrola UOKiK nie jakoby, tylko rzeczywiście nie znalazła do dnia 30.03.2012 żadnych podstaw do postawienia zarzutów, co oznacza potwierdzenie legalności projektu BHC Apolandia i to, że użytkownicy Serwisu BHC są bezpieczni. Gdy nadejdzie z UOKiK pisemne potwierdzenie tego faktu, opublikujemy je na stronie.

Czy Program Równowagi Ekonomicznej BHC okaże się sukcesem czas pokaże. Bardzo dużo będzie zależało od ludzi otwartych, mających odwagę wprowadzać i angażować się w nowości. Mimo wszystko liczę na osoby związane z MLM, gdyż paradoksalnie na sukcesie Apolandii bardzo dużo może zyskać branża MLM.

Życząc wszystkim Wesołych Świąt Wielkanocnych zachęcam do zastanowienia się nad słowami Matki Teresy: „Nie liczy się to, ile robimy, ale jak wiele miłości w to wkładamy. Nie liczy się też to, ile dajemy, lecz z jak wielką dajemy miłością. W oczach Boga nic nie jest małe.” Warszawa, dnia 5 kwietnia 2012 roku.