Widok strony głównej, źródło: Apolandia.comWidok strony głównej, źródło: Apolandia.com

„Chciałbym zwrócić Państwa uwagę na firmę BHC Apolandia – wygląda jak piramida finansowa niewiele odbiegająca od schematu Ponziego, ubrana w paranaukową i społecznościową szatę. Firma uwiarygadnia się opiniami autorytetów i chwali się pełną legalnością (GIODO, UOKiK). Posiada porządnie wykonaną stronę internetową. Używa marketingu partyzanckiego – głównie anonimowe wpisy na różnorakich forach”.

Tak się zaczęła historia projektu Apolandia. Rok temu. Dokładnie od roku w taki mniej więcej sposób Czytelnicy zasypują naszą redakcję informując o nowym, dziwnym przedsięwzięciu finansowym. Ale po roku listy mające charakter informacyjny przerodziły się w odrobinę nas szkalujący. I w ogóle się temu nie dziwimy. Rok to kawał czasu. Ludzie po prostu myślą, że nic w tej sprawie nie zrobiliśmy, a temat zamiatamy pod redakcyjny dywan. Mają prawo tak myśleć. Jednak prawda jest nieco inna…

Zacznijmy od początku

Na firmę Apolandia czyli „program wzajemnych darowizn” z Zakopanego, zwróciliśmy uwagę rok temu, kiedy jeden z jej zwolenników – tudzież współpracowników – napisał do naszej redakcji e-mail w celu sprowokowania przyczynku do rozdmuchania w sieci informacji o nowym przedsięwzięciu: „Czy moglibyście opublikować na Waszej stronie poświęconej MLM krótki artykuł na temat tego portalu? (…) Jest to program społeczno-finansowy oparty na schemacie MLM jednak w którym niczego nie trzeba sprzedawać. Zarobki mogą być jak mi sie wydaje wyższe niż w tradycyjnym MLM. W razie gdyby zainteresowała Was idea programu proszę o kontakt mailowy”.

Tak. Zainteresowała nas ta idea. Szczególną uwagę zwróciliśmy na hasło stosowane przez ten projekt przy każdorazowym użyciu nazwy firmy – „program wzajemnych darowizn”. Według wielu znawców sektora jakoś zapachniało Tytanem, Skylinem czy sławetną onegdaj Vanillą. Wszak to przecież w rasowych piramidach opratych na „nie sprzedawaniu” (bo nie ma co sprzedawać) lecz wyłącznie na wypłacaniu prowizji pochodzących z wpłat własnych uczestników danego systemu, rodzi się schemat Ponziego, przez niektórych od lat nazywany „programem wzajemnych darowizn”. Kwestia jest prosta. W normalnym biznesie najpierw musi się odbywać sprzedaż produktu/usługi czyli wymiana dóbr na środki płatnicze typu pieniądze i z tego procederu wypłaca się ludziom prowizję. Normalka. Jak w każdym biznesie. Zaś w piramidzie finansowej – ludzie (uczestnicy systemu) wpłacają sobie i dzielą się pieniędzmi (zawsze darowizny). Normalka. Pamiętacie łańcuszek św. Antoniego albo „raporty”. Jak w każdej piramidzie, grozi za to 8 lat pozbawienia wolności. I to zarówno inicjatorom przedsięwzięcia, jak i osobom, które je polecają innym. No, ale dziennikarz nie może rzucać słów na wiatr. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to jest z tą Apolandią u najlepszego źródła z możliwych. W marcu 2011 roku napisaliśmy do inicjatorki projektu. Czyli dalej będzie o tym, co to jest:

Fraktalny system heksagonalny

Maciej Maciejewski: „Bardzo proszę o przesłanie nam informacji, na czym ten projekt polega”.

Jolanta Rene Makowska: „Informacja jest dosyć obszerna, ale chciałam wyraźnie naświetlić cel, charakter i wyjątkowe możliwości, jakie stwarza program. Państwo wybierzecie te fragmenty, które wydadzą się najistotniejsze. Jeżeli będą jakieś pytania, chętnie udzielę dalszych wyjaśnień. Zależy mi na propagowaniu tej inicjatywy w możliwie najszerszy sposób, gdyż ludzi potrzebujących pieniędzy jest coraz więcej, a wspólnie możemy temu – przynajmniej częściowo – zaradzić. Nasz Program ABH jest przemyślanym programem ekonomicznym, w którym uczestnicy mogą zdobyć znaczne środki finansowe, ale również programem, dzięki któremu chcemy przyczynić się do poprawy ogólnej sytuacji ekonomicznej. I nie ma nic wspólnego – poza błędnymi skojarzeniami – z jakąkolwiek, nielegalną piramidą finansową. Opierając się na obrazowej analogii z żywym organizmem: jeżeli jest kryzys finansowy, bezrobocie i długi rosną i obszar niedostatku, biedy i patologii powiększa się, to oznacza ostrą niewydolność tego «organizmu». I najczęściej oznacza to brak dopływu odpowiednich środków odżywczych do komórek. Z różnych powodów zresztą. Może to być brak zewnętrznego zaopatrzenia, ale również wewnętrzne blokady i brak odpowiedniego przepływu środków i komunikacji. Najczęściej jest to i jedno i drugie, dlatego należy zdecydowanie usprawnić wewnętrzne krążenie i odżywianie międzykomórkowe, wykorzystując najpierw krążące w obiegu elementy, a następnie uruchomić zewnętrzne zasilanie w odpowiednie środki. I dokładnie na takim logicznym, naturalnym mechanizmie opiera się nasz program, w którym organizujemy pomiędzy uczestnikami («komórkami») zrównoważony, bezpośredni transfer społecznościowych darowizn pieniężnych, będących w sytuacji kryzysu optymalnym instrumentem do finansowego zasilania. Planujemy, aby w polskiej, pierwszej edycji wzięło udział około dwóch milionów Polaków. Dopiero wtedy chcemy udostępnić program innym. Dlaczego właśnie tak? Gdyż w ten sposób uruchomimy drugą fazę terapii – zasilenie zewnętrzne. Takim będzie ściągnięcie do Polski – przez udział obcokrajowców – zagranicznych środków, które zasilą nasz finansowy układ krążenia. Bez banków, pożyczek, uzależniania się i proszenia, bez ryzykownego inwestowania i narażania na straty. Właściwie bawiąc się tylko w «Darczyńców», możemy uzyskać niewyobrażalnie dużo i zainicjować korzystne zmiany – w dowolnej skali – w wielu obszarach naszego życia. Program realizowany jest pod hasłem «Darczyńcy dla Darczyńców», co dość jasno obrazuje jego charakter, ale nie oddaje tego, że uczestnicy są przede wszystkim osobami Obdarowywanymi. Idea polega na budowaniu społeczności z kolejno zapisujących się, lub zapraszających się uczestników i wzajemnego, odpowiednio zorganizowanego przekazywania darowizn pieniężnych bezpośrednio pomiędzy uczestnikami. Technicznie organizuje to opracowany przez nas fraktalny system heksagonalny, dzięki któremu uczestnicy tworzą podstawowe grupy – «szóstki» (moduły złote), a z nich samoistnie organizują się zespoły Darczyńców (moduły niebieskie). Schemat zaprezentowany w formie graficznej przedstawia kompletną strukturę, jaka docelowo powstaje dla jednego uczestnika. Nowy uczestnik jako Darczyńca dołącza do jednego z zespołów zasilających przydzielonego «podopiecznego» uczestnika. Następnie sam lub z pomocą administratora organizuje maks. sześcioosobową grupę, która współtworzy zespół Darczyńców dla następnego uczestnika. Dla niego taką grupę tworzą kolejni uczestnicy, do czego również sam może się w pełni przyczynić. Każda z zaproszonych do programu osób jest Darczyńcą dla jednego uczestnika, sama natomiast może otrzymywać darowizny pieniężne od max. 216 osobowego zespołu, który samoistnie powstaje w efekcie tworzenia «grup – szóstek» [6x6=36 x6=216]. Ale gdy będzie stu, pięćdziesięciu czy dziesięciu Darczyńców, to też będzie znakomicie, gdyż suma docelowych wszystkich wpłat darowizn, przekazywanych uczestnikowi przez jednego Darczyńcę wynosi 4 900 zł (kwota darowizny, jaką możemy bez podatku przyjąć od jednej osoby). Natomiast Obdarowani przyjmują ich wielokrotność, ale w związku z tym, że są to kwoty wolne, podatku nie płacą.

Darowizny są rozłożone na kolejne wpłaty i pierwsze zaczynają się od skromnych 30 zł. Pierwsze przychodzące darowizny wystarczają na wiele kolejnych, co zresztą przy organizowaniu grup można łatwo przewidzieć. Uczestnicy, którzy jeszcze nie otrzymują darowizn i nie mogą sobie pozwolić na wpłacenie kolejnej wpłaty swojemu podopiecznemu, mogą zaczekać, aż sami dostaną pierwsze pieniądze na konto.

Koszt przystąpienia do programu jest minimalny i zawiera pierwszą darowiznę 30 zł przekazaną swojemu podopiecznemu oraz znikomą (promocja!) jednorazową opłatę rejestracyjną do serwisu 15 zł. Z programu mogą korzystać osoby, które mają dostęp do Internetu, co w obecnej dobie dla większości nie stanowi problemu. Oprócz programowych darowizn, istnieje możliwość organizowania i udzielania bezpośredniej pomocy i zasilenia finansowego potrzebującym uczestnikom przez współuczestników oraz przez organizatora. Temu służy przygotowywane Forum Ogłoszeniowo – Pomocowe, projekty na potrzeby społeczności Apolandii i pobierana na ten cel 10% prowizja od otrzymanych darowizn.

System ABH zawiera w sobie częściowe, techniczne rozwiązania stosowane m.in. w marketingu sieciowym, niemniej jest od wszystkich systemów odmienny, gdyż nie ma charakteru piramidy, gdzie cała struktura ma jeden szczyt (organizatora), gdzie w różnej formie wpłaca się pieniądze organizatorowi i zarabia się na zasadzie im wyżej w całej strukturze, tym więcej pieniędzy. W naszym programie nie wpłaca się pieniędzy organizatorowi do obrotu, a jedynie bezpośrednio przekazuje darowizny, docelowo równe dla wszystkich, ponieważ organizowane zespoły Darczyńców też docelowo są jednakowe, a każdy uczestnik jest «szczytem – centrum swojej małej struktury – grupy». Praktycznie, można samodzielnie skompletować sobie cały zespół Darczyńców. To jest tylko kwestia kontaktów i determinacji, gdyż wystarczy zorganizować swoją «szóstkę» i każdej osobie pomóc zorganizować znowu po ewentualnie sześciu uczestników, co daje grupę 36 osób. Gdy do każdej z tych osób dojdą następni uczestnicy, to już zacznie tworzyć się zespół Darczyńców… Ale gdyby organizować tylko po trzy osoby w podstawowych grupach, to zespół Darczyńców byłby 27 osobowy.

Chcemy, aby jak największa grupa osób w Polsce uzyskała docelową kwotę darowizn ok. miliona złotych. Wysokość ta wynika z Planu Darowizn (4 900 zł) i kompletnego zespołu Darczyńców (216 osób), którzy ten plan zrealizują. Udział w programie trwa do czasu otrzymania pełnej sumy darowizn, ale – a razie potrzeby – w dowolnym momencie, bez żadnych zobowiązań można się wyrejestrować. Można też swoje miejsce odstąpić znajomej osobie.

Jak widać program jest pod każdym względem wyjątkowy, korzystny i niezwykle obiecujący. Ze swojej strony zapewniam, że również bardzo rzetelny, bez możliwości manipulacji czy ryzyka. Dane osobowe są również w pełni bezpieczne (rejestracja danych w GIODO.

Ten sam schemat będziemy realizować w każdym następnym kraju, do którego program dotrze, gdyż problem niedostatku i zaburzonej równowagi ekonomicznej jest powszechny. Jeżeli do uczestników, którzy już wcześniej otrzymali większe pieniądze z darowizn, dotrze program tym razem spoza granic, to ponownie – nie licząc już na darowizny dla siebie – powinni wziąć w nim udział i podzielić się choćby symbolicznie otrzymanymi wcześniej darowiznami.”

Maciej Maciejewski: „Rozumiem, projekt wydaje się być interesujący... A jakie są warunki współpracy np. dla mnie? Ile powinienem zainwestować na starcie? I co muszę zrobić, aby z tego wszystkiego mieć jakieś profity?”

Jolanta Rene Makowska: „Witam, ma Pan rację, projekt jest interesujący! :) Koszt przystąpienia do programu jest w promocyjnej fazie prawie żaden, gdyż chcemy, aby ludzie oswoili się z tematem i bez większego stresu przystępowali do programu. Na koszt składa się jednorazowa opłata rejestracyjna 15 zł oraz pierwsza wpłata darowizny w wysokości 30 zł, bezpośrednio na konto przydzielonego systemowo konkretnego współuczestnika, którgo imię i nazwisko Pan poznaje, a który jest jedynym Pana «podopiecznym» i Odbiorcą Darowizn. Gdy program zacznie się rozwijać i ludzie przekonają się, że rzeczywiście są bezpieczni i rzeczywiście mogą zdobyć duże pieniądze, koszt rejestracji będzie wyższy. Pierwsza wpłata darowizny zapoczątkowuje realizację Planu Darowizn, który obejmuje kolejne, równe dla wszystkich wpłaty na łączną sumę 4 900 zł. Jest to kwota, jaką bez podatku można przyjąć od jednego darczyńcy (z III-ej grupy darczyńców).

Każdy uczestnik programu współtworzy «osobisty» zespół Darczyńców dla jednego współuczestnika, sam natomiast może być Odbiorcą Darowizn od zespołu Darczyńców, organizowanego specjalnie dla niego. Zespół może liczyć najwyżej 216 osób. Zespoły tworzą się samoistnie w wyniku organizowania przez każdego lub dla każdego uczestnika podstawowej grupy, liczącej najwyżej sześć osób. Organizować swoją «szóstkę» można samodzielnie lub z pomocą naszą i innych uczestników. Jeżeli w grupie będzie mniej osób, to też nie będzie źle, gdyż w efekcie powstaje wieloosobowy zespół darczyńców, którzy mniej więcej co miesiąc wpłacają kolejne – wg Planu – kwoty darowizn (30 zł, 30 zł, 60 zł, 60 zł, 90 zł, itd. aż do łącznej sumy 4 900 zł).

Już pierwsze wpłaty pokrywają koszt następnych darowizn, ale, gdyby nie było jeszcze żadnego darczyńcy, z wpłatą następnych darowizn swojemu podopiecznemu można zaczekać aż pieniądze pojawią się na koncie. Zaproszenie paru osób lub utworzenie przez nas grupy, gdy program stanie się popularny, nie będzie stanowiło żadnego problemu. Jeśli każdy będzie miał w swojej podstawowej grupie tylko po trzy osoby, to po zrealizowaniu Planu będzie 132 300 zł. Jeśli po sześć osób, będzie to milion.

Jaka kwota by nie była, każda przyda się i poprawi sytuację finansową uczestników. A o to w programie chodzi. W pierwszej edycji planujemy uczestnictwo ok. dwóch milionów Polaków, aby następnie udostępnić program obcokrajowcom. Dzięki temu istnieje nie tylko teoretyczna możliwość, że wszyscy polscy uczestnicy staną się osobami zamożnymi, a do kraju ściągniemy niebywale duże pieniądze, które mogą znakomicie poprawić sytuację ekonomiczną. Odpowiednie przedstawienie i nagłośnienie programu oraz solidarne współdziałanie mogą nadać naszemu życiu nowy wymiar. Jest to w pełni realny, przejrzysty plan ekonomiczny, który możemy sami zrealizować, uwalniając się od wielu problemów, a także pomóc w tym innym krajom.”

Maciej Maciejewski: „O rany! Czemu ja na to nie wpadłem wcześniej sam! Robi się coraz bardziej interesująco... A może zamierza Pani zbudować oddziały tego przedsięwzięcia? Coś w ramach franchisingu? Byłbym zainteresowany, żeby być na samej górze!!! To jest fenomen. Można powiedzieć, że biznes, w którym wypłacane prowizje pochodzą z wpłat uczestników tego systemu. Toż to by było perpetum mobile do robienia pieniędzy!!!”

Jolanta Rene Makowska: „Cieszę się, że nareszcie znalazłam osobę kompetentną, która rozumie system, ideę i możliwości, i która może tę informację w sposób profesjonalny przekazywać dalej... Super!!! Wszyscy, którzy dokładnie poznają program i ten system są nim zafascynowani, ale potem zderzają się z «piramidą stereotypów i brakiem samodzielnego myślenia». Dlatego postanowiłam nagłośnić program od góry, aby uciąć wszelkie spekulacje i błędne, szerzące dezinformację opinie. Jestem w stałym kontakcie z UOKiK (chciałam uzyskać od nich certyfikat, ale na to jeszcze za wcześnie, gdyż potrzebna jest dłuższa obecność na rynku, no i jest to kosztowne), mam przygotowany kontakt z Komisją Nadzoru Finansowego, a także jestem w trakcie załatwiania spraw w Urzędzie Patentowym. Zabiegam o jakąś oficjalną formę zabezpieczenia praw autorskich.

Wysłałam zarys projektu m.in. do jednego ze znanych polityków, osoby najbardziej kompetentnej, odpowiedzialnej, prawnika, cieszącej się ogólnym szacunkiem i autorytetem. Mam przygotowane kontakty ze znanymi ludźmi i mediami. Ale to są dalsze kroki, gdyż należy najpierw stworzyć platformę z ludźmi o otwartych umysłach, znającymi się na marketingu... I szczęśliwie trafiłam na Pana :) W programie jest 60 wspaniałych osób, które wstrzymały oddech i czekają na efekty moich działań.

To jest dokładnie perpetum mobile do robienia pieniędzy, gdyż idea polega na wyrównaniu i podniesieniu zasobności podstawy społeczeństwa, co wiąże się najpierw z wewnętrznym przemieszczeniem, wyrównaniem, a następnie transferem ogromnych pieniędzy spoza granic. Nie ma potrzeby robienia oddziałów, gdyż każdy uczestnik jest automatycznie liderem swojej grupy i może ją błyskawicznie sam zbudować, a potem pomagać reszcie, aby szybciej powstawały kompletne zespoły. Każdy uczestnik, który zorganizuje swój kompletny zespół, zostaje po zrealizowaniu Planu Darowizn, milionerem. Nikt nie może w pierwszej edycji uzyskać więcej niż milion złotych.

Przy ok. 2 milionów uczestników, utworzy się 9 tysięcy milionerów, a reszta stopniowo coraz mniej, ale i tak dużo... Gdy udostępnimy program dalej, zacznie dochodzić do dużych pieniędzy cała reszta... Potem, jak program znowu dotrze do nas, znowu będziemy brać udział w grze o następny milion... A niezależnie od tego będzie w przyszłości druga edycja, o trochę większe pieniądze :) Więc bez stresu, bez rywalizacji, bez wymyślania kolejnych produktów, aby na ich dystrybucji móc zarobić, a przede wszystkim przyczyniać się zbijania fortuny przez najczęściej obcy kapitał, możemy zdobyć prawdziwe bezpieczeństwo finansowe i dobrobyt.”

Po kilku dniach otwieram skrzynkę, a tu…

Jolanta Rene Makowska: „Teraz doczytałam zdanie: «Można powiedzieć, że biznes, w którym wypłacane prowizje pochodzą z wpłat uczestników tego systemu». Nie, nie! To nie są prowizje z wpłat! Na zasadzie, o której Pan wspomniał funkcjonują nielegalne piramidy finansowe! Nasz program nie jest piramidą finansową! U nas są «prawdziwe» pieniądze, darowizny, które otrzymuje Pan oficjalnie bezpośrednio od swojego – maks. 216 osobowego – zespołu Darczyńców, z których każdy wpłaca Panu na konto po docelowo 4 900zł... Pieniądze są pod kontrolą samych uczestników. Uczestnicy nie wpłacają – poza opłatą rejestracyjną – pieniędzy do Apolandii, aby otrzymać od nich narastającą prowizję! U nas otrzymuje się pieniądze przekazane przez swój zespół Darczyńców oraz ewentualnie dodatkowe pieniądze od innych jeszcze uczestników lub administratora przez tzw. Forum Pomocowo-Ogłoszeniowe.

Od otrzymanych «systemowych» darowizn płaci Pan 10% prowizji na wspólne cele uczestników, serwisu i cele Apolandii, a 90% pieniędzy zostaje do Pana dyspozycji. Jeżeli ktoś uzyska pieniądze od pozostałych uczestników, spoza swojego zespołu, prowizji od tych extra darowizn nie przekazuje. Z tej 10% prowizji też będzie Pan korzystał jako użytkownik serwisu, z tej prowizji będą wspomagani uczestnicy, którzy będą w potrzebie, a jeszcze nie bedą mieli swoich darczyńców. To jest takie dzielenie się dobrem, które otrzymało się bez żadnego wysiłku, a przy okazji zadbanie o to, aby program rozwijał się i aby samemu z niego dalej korzystać. Więc jest to legalny program, który łączy w sobie możliwość uzyskania naprawdę dużych pieniędzy, wspomaganie innych i przyczynianie się do równowagi ekonomicznej w szerzej skali. Niczego lepszego chyba nie można wymyślić ! :)) Prawda?:))”

Mija kilka kolejnych dni…

Jolanta Rene Makowska: „Witam ponownie. Parę dni temu zajrzałam na Pana strony i dopiero zorientowłam, że jest Pan osobą jeszcze bardziej kompetentną, niż to sobie wyobrażałam... :) Tym bardziej cieszy mnie Pana uznanie dla Programu ABH i chęć uczestniczenia w nim. Wspaniale! W świetle Pana doświadczenia i znajomości tematu w kwestii biznesu i sieciowych przedsięwzięć, moje wcześniejsze wyjaśnienia i «wykrzykniki» były zupełnie niepotrzebne. Pan po prostu wie co mówi i o czym pisze. Tak właściwie, to ta syntetyczna forma, w jakiej określił Pan program bardziej przemawia do wyobraźni «konsumenta» niż całe moje wywody...

Dzisiaj dojrzałam również Pana datę urodzenia, a ponieważ przywiązuję wagę do «znaków losu» i profilu urodzeniowego człowieka, zrobiła na mnie duże wrażenie, gdyż wskazuje na człowieka o ogromnym, rzadkim potencjale. Jest Pan skazany na wielki sukces, w tym finansowy! Wierzę, że w Apolandii!!! Jako dobry znak traktuję fakt, że dokładnie 28 marca wysłałam do Pana pierwszą wiadomość i opis Programu.
Układają się chyba jakieś puzzle, gdyż powiązań jest więcej. Coś pewnie jest na rzeczy. Pan – jako guru w branży – ma odpowiednie instrumenty i możliwości, aby w ewentualnym artykule odpowiednio program zaprezentować i skutecznie z niego korzystać. Dobrze Pan zauważył, że jest to perpetum mobile do pieniędzy, ale też szczęśliwie jest to taki – jak określiła moja przyjaciółka – «patriotyczny, ekologiczny biznes», w którym ludzie zakochają się bez reszty. Już teraz jest dużo sympatyków, tylko potrzebują Lidera! Najlepiej Tygrysa! Nastał bowiem taki czas, że jedynie wzajemna transfuzja pieniędzy może ożywić, uzdrowić i dać ludziom i społeczeństwu możliwości rozwoju. W sytuacji, gdy człowiek się wykrwawia i leży półżywy, to tylko krew od innych ludzi go uratuje. «Darczyńcy» to tacy «krewniacy»... Na zasadzie «patriotycznego transferingu pieniędzy» możemy ten program rozwinąć do gigantycznego przedsięwzięcia, dającego olbrzymiej grupie ludzi ogromne pieniądze i satysfakcję, a społeczeństwu i państwu wielkie korzyści. Zależy mi bardzo na czasie i jak najszybszm ruszeniu z programem. Zresztą czeka na to ogromnie dużo ludzi, którzy stoją w obliczu katastrofy finansowej i życiowych dramatów. Przyczyniając się do rozwoju tej potrzebnej idei, zyskać Pan może nie tylko ogromne pieniądze, ale również bezcenną wdzięczność ludzi... Pozdrawiam serdecznie, zapraszam do współpracy i czekam na wiadomość w sprawie artykułu.”

Trzeba zapytać ludzi kompetentnych

W momencie, kiedy przesympatyczna skąd inąd Jolanta Rene Makowska pisała mi listy pochwalne o patriotycznym transferingu pieniędzy (sic!) i mianowała mnie już była tygrysem biznesu MLM, postanowiliśmy zapytać o kontakt Apolandii z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A przy okazji, jest to przecież najbardziej kompetentny w kwestii piramid finansowych organ urzędniczy w Polsce. Z zapytaniem o wspomniany wyżej kontakt Apolandii z UOKIK oraz o komentarz w sprawie legalności tego przedsięwzięcia zwróciliśmy się do prezes urzędu dnia 23 marca 2011 roku. Odpowiedź z Departamentu Polityki Konsumenckiej UOKiK otrzymaliśmy 15 kwietnia roku 2011:

„Analiza materiałów reklamowych zamieszczonych na wskazanych w piśmie witrynach internetowych wydaje się potwierdzać postawiony w pismie zarzut prowadzenia APOLANDIA.COM działalności o charakterze tzw. piramidy finansowej. Zgodnie z art. 7 pkt 14 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz. U. z 2007 r. Nr 171, poz. 1206) Nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są następujące praktyki rynkowe wprowadzające w błąd: (…) zakładanie, prowadzenie lub propagowanie systemów promocyjnych typu piramida, w ramach których konsument wykonuje świadczenie w zamian za możliwości otrzymania korzyści materialnych, które są uzależnione przede wszystkim od wprowadzenia innych konsumentów do systemu, a nie od sprzedaży lub konsumpcji produktów. Z uwagi, iż jak wskazano powyżej, opisana w piśmie praktyka, stanowić może nieuczciwą praktykę rynkową w świetle powołanej ustawy, a tym samym naruszać zbiorowe interesy konsumentów w rozumieniu art. 24 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz. U. z 2007 r. Nr 50, poz. 331 ze zm.). uprzejmie informuję, iż Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów podejmie działania w ramach przysługujących mu ustawowo kompetencji.”

Wiosna, lato, jesień, zima... i znów wiosna

Od tych wydarzeń minął okrągły rok, a Apolandia rozwija się w najlepsze. Ba! Mało tego. Niektórzy „fachowcy” po zauważeniu jej rozwoju, a zwłaszcza po pojawiających się w sieci informacjach rozdmuchiwanych przez Jolantę Rene Makowską, iż jakoby po kontroli UOKiK wszystko okazało się być w porządku, zaczęli klonować ten pomysł. Narodziły się identyczne bliźniaki tego projektu, których nazw – z przyczyn wiadomych – nie będziemy tutaj wymieniać. Już zbyt dużo w tym materiale mamy lokowania produktu. To nie wszystko. Bo nie dość, że podobno UOKiK pobłogosławił Apolandię, to jeszcze zaczęły się pojawiać na różnych portalach komentarze szkalujące redakcję „Network Magazynu”. Teraz nasi redaktorzy nie są już tygrysami biznesu urodzonymi pod szczęśliwą gwiazdą, ale wrednymi donosicielami, którzy nie znają się na branży MLM. Cóż. Dłużej z publikacją nie mogliśmy w takiej sytuacji czekać…

15 marca 2012 skierowaliśmy do UOKiK kolejne pismo z zapytaniem czy Apolandia to piramida finansowa? „Zwracamy się z wielką prośbą o przesłanie oficjalnego stanowiska Państwa Urzędu w sprawie wszczętego postępowania w stosunku do firmy Apolandia, o której poinformowaliśmy Państwa ponad pół roku temu. Nie możemy już dłużej czekać z publikacją w tej sprawie. Nasza redakcja jest wręcz zasypana listami i mailami od Czytelników Network Magazynu, którzy zarzucają nam w tej kwestii bezczynność a nawet wręcz celową opieszałość spowodowaną rzekomym przekupstwem naszych redaktorów. W dodatku właścicielka firmy Apolandia rozpoczęła przeciwko nam kampanię medialną w internecie. Ponadto, tak jak wspomniałem w mailu sprzed kilku miesięcy «nic nie robienie» w kwestii Apolandii wywołuje na rynku reakcję śnieżnej kuli, co skutkuje inicjowaniem przez ludzi takich samych przedsięwzięć klonów. Jeśli zarówno Państwa Urząd, jak i nasza redakcja, nic nie zrobimy w tym zakresie, nie opublikujemy jasnego, rzetelnego stanowiska, niebawem pracy ukierunkowanej na przedsięwzięcia zabronione ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji będzie tak dużo, że nie będziemy mieli czasu zająć się promowaniem etycznych i rzetelnych spółek, dzięki którym tysiące polskich rodzin nie musi żebrać pod kościołem tudzież egzystować na zasiłkach dla bezrobotynych (np. Akuna, Colway, Oriflame itd: (Lista Firm). Bardzo proszę o przesłanie konkretnego stanowiska w sprawie firmy Apolandia.”

Odpowiedź z Biura Prasowego Departamentu Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyszła bardzo szybko, w ciągu kilku dni: „Obecnie toczy się postępowanie wyjaśniające, którego uczestnikiem jest przedsiębiorca używający witryny internetowej apolandia.com. W ramach tego postępowania Urząd bada czy miało miejsce stosowanie zakazanych, nieuczciwych praktyk rynkowych polegających na zakładaniu, prowadzeniu lub propagowaniu systemów promocyjnych typu piramida. Przypominam, że postępowanie wyjaśniające wszczyna się z urzędu, jeżeli okoliczności wskazują na możliwość naruszenia przepisów ustawy antymonopolowej. Prowadzi się je «w sprawie», co oznacza, że nie jest ono skierowane przeciwko konkretnym przedsiębiorcom, a jedynie ma na celu zbadanie mechanizmów działających na określonym rynku. Zgodnie z prawem postępowanie wyjaśniające powinno trwać nie dłużej niż 30 dni a w sprawach szczególnie skomplikowanych nie dłużej niż 60 dni od jego wszczęcia. Dopiero po zakończeniu postępowania wyjaśniającego, można stwierdzić czy istnieją postawy do wszczęcia postępowania właściwego np. w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Zgodnie z prawem postępowanie takie powinno się zakończyć w ciągu dwóch miesięcy a w sprawach szczególnie skomplikowanych w ciągu trzech miesięcy od jego wszczęcia. Podane terminy mają jednakże charakter instrukcyjny, tj. nie są wiążące dla Urzędu. W uzasadnionych przypadkach (np. koniecznością oczekiwania na udzielenie informacji przez przedsiębiorców) czas trwania postępowania może ulec wydłużeniu.”

Oczywiście podziękowałem za odpowiedź. Jednak napisałem jeszcze maila, bo zastanowił mnie fakt, iż tak sprawny i energiczny w wielu przypadkach urząd, sprawdza witrzynę zakopiańskiej firmy już 12 miesięcy z goła. Zapytałem o postępowanie: „Czy wiadomo ile może ono jeszcze potrwać?” Odpowiedź: „Panie Redaktorze, nie jesteśmy w stanie tego określić ponieważ postępowanie jest w toku. Informacje dotyczące obowiązujących terminów przekazałem w pierwszej odpowiedzi.”

„Porządek musi być” – mawiał Grzesiuk

Cóż. Jedno wiemy na pewno. Ktoś ściemnia społeczeństwo haniebnie informując na stronie swojej firmy, że kontrola UOKiK jest sprawą zamkniętą, a urząd dał przedsięwzięciu światło zielone. Na rzetelną – miejmy nadzieję – opinię, trzeba jeszcze poczekać. Oby nie kolejny rok, bo pomysł klonuje się w nader szybkim tempie. Jeszcze jedno teraz wiecie Drodzy Czytelnicy. „Network Magazyn” nigdy nie zamiatał tematów niewygodnych dla branży pod nasz redakcyjny dywan. Co prawda nie przysparzają one chwały ani porządnemu biznesowi, ani nam, bo priorytetowym celem naszego pisma jest promowanie biznesów dających ludziom świetne rozwiązania i możliwości. jednakże totalne unikanie tego typu dyskusji i nie sprzątanie, zazwyczaj wywołuje jeszcze większy bałagan. Od roku 1992 byliśmy tego świadkami niejednokrotnie.