Creative Writing Classes Amsterdam Mla Sample Essay 2012 Narrative Essay In First Person Examples Business Plan Duty Free Shop Sample Hypothesis For Research Proposal Example Introduction Page Research Paper

Zakaz handlu uderzy nie tylko w hipermarkety

przez Marcin Pietraszek

W dyskusji nad zasadnością wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę, przeważnie bierze się pod uwagę tylko dwie perspektywy – hipermarketów oraz drobnych sklepów. Rynek jest jednak znacznie bardziej zróżnicowany.

Posłowie PiS i PSL chcą, aby w Polsce zakazany był handel w niedzielę. Popierający zakaz parlamentarzyści dostrzegają w takim rozwiązaniu same korzyści – zarówno sprzedawcy, jak i klienci będą mogli spędzić więcej czasu z rodziną, nie zajmując się przy tym tak przyziemnymi sprawami jak zakupy lub zarabianie pieniędzy.

Sklepy będą zwalniać

Przeciwnicy nie są już tak optymistyczni. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji wyliczyła, że ograniczenie handlu z 13 do 65 dni kalendarzowych negatywnie wpłynie na kondycję dużych sklepów. Niedzielna sprzedaż wynosi od 5 do 12% sprzedaży tygodniowej. Zakaz handlu może spowodować od 3 do 7% spadku obrotów, a w efekcie doprowadzić do zmniejszenia zatrudnienia w handlu nawet o 10%. Stracić pracę może nawet 25 tys. pracowników.

Obrońcy niedzieli jako dnia wolnego od pracy i handlu odpowiadają, że zakupy, które byłyby zrobione w niedzielę, nie przepadną. Klienci przyjdą po nie w piątek i sobotę. Jednocześnie, niektórzy posłowie przypominają sobie o najmniejszych sklepach. Tak jak w czasie świąt państwowych, być może także w niedziele będą one mogły być otwarte, jeśli za kasą staną sami właściciele.

Takie rozwiązanie nie eliminuje jednak wszystkich problemów. Co bowiem z małymi sklepami, które zlokalizowane są np. w galeriach handlowych? Kto je odwiedzi, jeśli znajdujące się obok placówki sieciowe będą zamknięte?

Małe kawiarnie mogą upaść

Problem może być jeszcze większy w przypadku gastronomii. Właśnie w weekendy restauracje i kawiarnie zarabiają najwięcej. Ich klientami są jednak przeważnie osoby, które korzystając z większej ilości wolnego czasu, zaglądają do nich przy okazji zakupów. Często jest tak, że tylko w soboty i niedziele klienci mogą pozwolić sobie na mniejszy pośpiech i poza kupnem potrzebnych rzeczy, także na posilenie się np. rogalikiem i kawą.  

Wyobraźmy więc sobie galerię handlową, w której czynnych jest kilka małych sklepów oraz kilka kawiarni. Możliwe, że zakaz handlu ich nie obejmie, ale w rzeczywistości stracą one realną możliwość zarabiania. Klienci nie przyjdą do galerii tylko po to, by napić się kawy. Zwolnienia pracowników, a nawet bankructwa małych kawiarni, to w takim przypadku dość realistyczny scenariusz.

– Dla mojego lokalu oznaczałoby to o 15% mniejszy obrót w każdym tygodniu – mówi o niedzielnym zakazie Vincent Gauthier, właściciel dwóch kawiarnio-piekarni Café Vincent w Warszawie. Jedna mieści się w pasażu przy Nowym Świecie, druga w Centrum Handlowym Arkadia.

Handel receptą na kryzys

– Jeśli takie przepisy wejdą w życie, cała ekonomia zwolni – przekonuje Gauthier. – Tak stało się także we Francji, gdzie handel w niedziele jest mocno ograniczony. Dlatego obecnie Francuzi chcą przywrócić prawo do handlu w niedziele, traktując to jako szansę na ratowanie gospodarki. Właśnie dzięki otwarciu sklepów w ostatnim dniu tygodnia, Francja może stać się silniejsza ekonomicznie i pokonać kryzys. Dlaczego więc Polska chce robić odwrotnie? – pyta z niedowierzaniem przedsiębiorca.

Kryzys już spowodował, że część krajów Unii Europejskiej zaczęła wycofywać się z regulacji w handlu w niedzielę. Tak stało się np. we Włoszech. W Niemczech, na które tak chętnie powołują się polscy politycy, decyzję w tej sprawie przekazano samorządom lokalnym. W Berlinie dopuszczono na razie prawo do handlu w ciągu 10 niedziel w roku. Można się jednak spodziewać, że ilość dni objętych zakazem będzie ulegała zmniejszeniu.

Mogą Cię również zainteresować