źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Koszty, poziom satysfakcji, dalekosiężne konsekwencje… o tym nie wszyscy myślą przy ocenianiu skuteczności. Tymczasem psychologia uczy, a życie pokazuje, że to jak pojmujemy dane słowo czy zjawisko decyduje o tym, jak żyjemy i jak postępujemy. Czy nie warto zatem przyjąć takie definicje i w taki sposób myśleć o tych zjawiskach, aby działania prowadziły nas do szczęścia?

„Mamy tak mało liderów”, „Brakuje nam liderów”, „Ten świat potrzebuje liderów” – to stwierdzenia, które słyszę średnio raz w tygodniu. O czym świadczą tego typu frazy rzucane w przestrzeń taką lub inną? Ktoś powie: „O tym, że nie ma liderów, po prostu”. Ktoś inny: „O tym także, że ci, co to mówią, widzą ich niewielu i może pojawić się pytanie czy sami są liderami?” Może zdarzyć się ktoś, kto zamiast konkretnej odpowiedzi, powie: „To banał. Nic nie wynika z tego twierdzenia.”

Moja odpowiedź jest jeszcze inna: Taka tęsknota za liderem świadczy o tym, że bardzo liczymy w naszym świecie na działania z zewnątrz. Nie znajdujemy siły w swoim wnętrzu lub nie wierzymy w nią, nie sądzimy też, że możemy ją w sobie zbudować. Do głowy nam nie przychodzi, że o naszym sukcesie decyduje tak naprawdę to, co jest w nas, to co z nas emanuje – nasza siła wewnętrzna. Liczymy na to, że ktoś nas porwie, pociągnie, poprowadzi, zmotywuje… naprawi i zmieni, że pomoże nam osiągnąć to, na czym nam zależy. Pasjonujemy się takimi szkoleniami, radami i próbujemy je wcielać w życie. Niektórzy wręcz skwapliwe wykonują wskazówki nauczycieli sukcesu, na przykład wprowadzając w życie określone zachowania, wykorzystując słowa, chwyty i fortele, które mają spowodować, że inni coś zrobią: kupią, włączą się do danej firmy MLM, przyjdą na spotkanie… na randkę. Ba, staną na ślubnym kobiercu. Czasami im się to udaje. Zwłaszcza, kiedy trafią na ludzi zewnątrzsterownych, funkcjonujących podobnie, ulegających wpływom z zewnątrz – najczęściej tego nieświadomi.

Cóż to jednak za zwycięstwo? Jak to rzutuje na dalszą współpracę, dalsze życie? Co się dzieje, kiedy produkt okaże się inny niż mówiliśmy, a obietnica wielkich pieniędzy lekko zarabianych nieprawdziwa? Czy uda się przez wiele kolejnych lat w związku udawać kogoś kim się nie jest? Czy można grać przez lata lidera?

Nie inaczej jest z definicją słowa sukces. Tu także szukamy na zewnątrz. Po czym poznajemy, że ktoś jest człowiekiem sukcesu? Po błyszczących oczach? Po uśmiechu? Po spokoju i życzliwości dla świata? Po tym, że emanuje z niego pozytywna energia? No rzadko… Raczej po samochodzie, po występie w telewizji, po liczbie wyświetleń jego filmu na YouTube, po markowych ubraniach… Co zatem bierzemy znowu pod uwagę? To, co na zewnątrz. A przecież ktoś, kto ma te wszelkie zewnętrzne atrybuty sukcesu mógł je otrzymać przypadkiem, wcale nie pracując, ktoś inny mógł być dostawcą dóbr… rodzice, mąż, żona, albo zadecydował o tym właściwy moment pojawienia się tu czy tam… Dodatkowo taka osoba może nie czuć się człowiekiem sukcesu, bo zależy jej na czymś innym.

ReklamaReklama

„Jaka jest moja własna definicja sukcesu?” „Czy ją w ogóle mam?” „Czy ona naprawdę jest moja własna?” „Czy mam gotowość do postępowania w zgodzie z tym, co ona niesie?” Proszę odpowiedzieć sobie szczerze na te pytania. Właściwe odpowiedzi to te, które wskazują na kontakt z własnym wnętrzem. Tylko wtedy bowiem możemy stać się całkowicie wewnątrzsterowni.

Skuteczność także nie może być rozpatrywana wyłącznie z zewnątrz: Osiągnięto cel? Są wyniki? To musi się odnosić do relacji pomiędzy efektami pracy i kosztami, a także brać pod uwagę długofalowe działania, konsekwencje metod, jakimi osiąga się cele oraz to, jak wpływa osiągnięcie jakiegoś celu doraźnego na cele późniejsze.

W MLM często spotykam niewłaściwe podejście do skuteczności. Oto włącza się kogoś do network marketingu niemal „na siłę”. Pomaga mu się ponad miarę, wykupuje za niego pakiet startowy (tam gdzie on jest) lub pożycza pieniądze na samodzielne dokonanie tego… i cieszy się, że ma się kolejną osobę w grupie. Potem organizuje mu się ludzi, robi za niego robotę, albo każe mu się postępować dokładnie według wskazówek. Tak nie postępuje lider i takie postępowanie nie zrodzi liderów. To nie jest też skuteczne działanie.

Oczywiście są sytuacje, w których warto pomóc komuś w rozpoczęciu biznesu, ale niech to będzie przynajmniej odpowiedź na wyraźną prośbę tej osoby i niech będzie stymulacją, wsparciem, nie załatwianiem za nią kolejnych kroków zdobywania awansu czy zarabiania pieniędzy. Takie zachowania nie rozwiną samodzielnego człowieka, lidera… Chyba, że w porę pozna on właściwe wsparcie w rozwoju. Chyba, że trafi na szkolenie czy książkę, z których dowie się, że siła jest w nim samym i do niej musi dotrzeć, że nie sztuczki i znajomość wszelkiego typu zasad do stosowania w relacji z innymi ludźmi, ale łączność ze swoim wnętrzem, z własnym rozumieniem sukcesu, własnymi pragnieniami i siłą charakteru zapewnia prawdziwą skuteczność. Chyba, że znajdzie w sobie pasję do tego biznesu. Również nie wszystkie metody osiągania celów są dozwolone, jeśli chcemy czuć się naprawdę człowiekiem sukcesu… latami.

Długo by można mówić o wszelkiego typu praktykach, technikach, a nawet drobnych nieuczciwościach do jakich posuwają się niektórzy ludzie w drodze do sukcesu. I niestety często za sprawą podpowiedzi szamanów biznesu, którzy wiedzę o człowieku wykorzystują w niewłaściwy sposób.

Tymczasem istnieje droga uczciwa, prosta, pozornie trudniejsza, przez co mniej uczęszczana. Wybierając ją człowiek koncentruje się bardziej na pracy nad sobą, nad własnym wnętrzem i dopiero niejako „z tego wnętrza” rozmawia z klientem, prospektem, inspiruje sponsorowane osoby, dzieci, podwładnych.

Sukces ma zawsze dwa elementy: zewnętrzny i wewnętrzny. Na poziomie zewnętrznym są to różne konkretne osiągnięcia, często rzeczy, czasem sytuacje. Na poziomie wewnętrznym to prawdziwe spełnienie, zadowolenie z siebie, zdrowa duma, radość. Oba muszą być obecne. Czy odczuwam radość? Czy jestem z siebie dumny? Czy czuję, że się spełniam w tym, co robię? Tylko odpowiedzi potwierdzające są dowodem na prawdziwy sukces, bez względu na to jak wiele udało się osiągnąć na poziomie zewnętrznym.

ReklamaReklama

Aby móc odpowiedzieć na te i inne pytania, aby móc naprawdę ocenić poziom naszej radości z życia, poziom towarzyszącego nam stresu i ewentualnie zweryfikować sposób działania, czasem nawet zmienić narzędzia, z których korzystamy, trzeba się zatrzymać. Takim zatrzymaniem mogą być niektóre książki a raczej ćwiczenia jakie one polecają. Takim zatrzymaniem mogą być dobre szkolenia, na przykład organizowane przeze mnie i Akademię Skutecznego Działania „Dni Siły”. Szczególnie drugi dzień dotykający właśnie zagadnienia wewnątrzsterowności i działania w oparciu o własną siłę i własne przewodnictwo. Pierwszy dzień niezwykle energetyzujący pozwoli natomiast zaczerpnąć nieco z tradycyjnego biznesu, a tym którzy pracują również w takim biznesie – ułatwi pracę. Zapraszam serdecznie. W ramach zajęć będzie możliwość poznania natężenia swojej wewnętrznej siły, będą też wskazówki do tego jak nad nią pracować. Wierzę, że nie jedna osoba po tym energetyzującym jednak również refleksyjnym spotkaniu odnajdzie siłę w sobie i odkryje lidera.

Iwona Majewska-OpiełkaIwona Majewska-Opiełka

Najbliższe DNI SIŁY Iwony Majewskiej-Opiełki odbędą się w dniach 27-28 września br. w Warszawie. Więcej informacji o tym szkoleniu oraz rejestrację znajdziesz tutaj: http://asdimo.pl/o-konferencji-389.html Jeśli myślisz o sukcesie poważnie i zależy Ci na porządnej edukacji biznesowej, nie zwlekaj i zarejestruj się teraz. Na DNI SIŁY bilety znikają w tempie błyskawicznym. Iwona Majewska-Opiełka, autorka bloga www.majewska-opielka.pl, to prekursorka i jedna z najciekawszych postaci ruchu rozwoju potencjału człowieka w Polsce. Charyzmatyczna, budząca entuzjazm – inspiruje i porywa do działania. Od 1990 roku w ramach własnej firmy prowadziła szkolenia i doradztwo w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Była współzałożycielką Akademii Sukcesu w Chicago. Wykorzystując wykształcenie, osobiste doświadczenia i najnowsze ustalenia psychologii pozytywnej stworzyła spójną koncepcję rozwoju ludzi i organizacji, dostosowaną do polskich realiów i mentalności, którą nazwała logodydaktyką. Jest psychologiem, specjalistą w zakresie kierowania ludźmi, mentorem, coachem i doradcą. Autorka wielu cennych książek i publikacji. Obecnie swoje działania koncentruje na firmie szkoleniowej ASDIMO Akademia Skutecznego Działania.