Z rankingu przygotowanego przez serwis CareerCast.com wynika, że najłatwiej zszargać sobie nerwy pilotując samolot pasażerski. W zestawieniu znalazło się jednak całkiem sporo profesji, które kojarzą się z bezpieczną pracą za biurkiem. Okazuje się bowiem, że praca specjalisty public relations, dziennikarza czy dyrektora korporacji jest niewiele mniej stresująca.

Być może dzięki naukowcom z Metropolitan University w Tokio już niedługo sprawdzenie czy dany pracownik jest kłębkiem nerwów stanie się dużo łatwiejsze. Uczeni opracowali system Compact Stress Meter, który ma mierzyć poziom stresu u osób pracujących za biurkiem. Jak to działa? Do komputera podłączony jest sensor. Wystarczy przyłożyć do niego palec, aby program odczytał tętno i zbadał aktualny poziom stresu. Aby wszystko było jasne, wynik zostaje zilustrowany odpowiednią grafiką przedstawiającą smutną lub wesołą twarz.

Obecnie czytnik jest osobnym urządzeniem, ale japońscy naukowcy opracowali prototyp, w którym sensor umieszczono w myszce komputerowej. Dzięki temu monitorowanie poziomu stresu może odbywać się na bieżąco. Na filmie poniżej krótka prezentacja tego projektu: