Cała konstrukcja składa się z zestawu schowków i półeczek, w które wkomponowano miejsce do siedzenia ze stolikiem. Kiedy mamy dość „klaustrofobicznego” wnętrza szafki, wystarczy wysunąć fragment ściany w bok, by móc siedzieć na otwartej przestrzeni. Całość zajmuje niewiele miejsca – tyle, co szerokość szafki wraz z wysuwanym biurkiem. A miejsca na gadżety i szpargały całe mnóstwo. Taka „meblościanka” świetnie sprawdziłaby się również w niewielkim mieszkaniu, gdzie na wydzielenie gabinetu nie ma już miejsca. Za cały projekt odpowiada Rolands Landsbergs, który poza biurem zaprojektował całe wnętrze mieszkania w systemie modularnym.