Czy dzięki nim można zwiększyć sprzedaż? Wynalazek firmy Denso-Wave powoli zdobywa popularność również w Polsce i coraz częściej można spotkać go w materiałach reklamowych. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w Japonii i Korei Południowej – tam kody 2D są bardzo często umieszczane w przestrzeni publicznej i wykorzystywane w działaniach promocyjnych. Co ciekawe nie są one już tylko nośnikiem treści reklamowej, ale pomagają np. w robieniu zakupów.

Na kodach 2D można zarabiać!

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów użycia kodów QR w sprzedaży może pochwalić się Tesco. Firma działa Korei Południowej pod nazwą Home Plus. Sieć zapragnęła zwiększyć swój udział w tamtejszym rynku, ale bez ponoszenia dużych kosztów, które pociągnęłaby budowa nowych sklepów. Dlatego postanowiła sięgnąć po kody 2D. W tym celu stworzono aplikację mobilną oraz wykupiono powierzchnie reklamowe na stacjach metra, tuż przy wejściach do pociągów. Następnie firma umieściła na nich zdjęcia do złudzenia przypominające sklepowe półki. Różnica polega jednak na tym, że obok cen produktów znajdują się kody 2D. Zasada działania takiego sklepu jest prosta – wystarczy zeskanować znaczniki QR wybranych towarów za pośrednictwem telefonu. Teraz pozostaje już tylko czekać na kuriera, który dostarczy zakupy wprost do domu. Na efekty tego działania nie trzeba było długo czekać. Ilość klientów sieci wzrosła o 76%, natomiast sprzedaż aż o 130%. – Kluczowym czynnikiem decydującym o sukcesie tego przedsięwzięcia jest łatwość dotarcia do klientów oraz stworzenie namiastki prawdziwego sklepu w miejscu, gdzie przebywają oni każdego dnia – wyjaśnia Piotr Krawiec, ekspert w zakresie marketingu, dyrektor zarządzający agencji Praktycy.com.

<iframe width="520" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/h7HnR02kJxY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

QR w służbie reklamy

Z kodów 2D coraz chętniej korzystają reklamodawcy. Okazuje się, że są one idealnym nośnikiem adresów internetowych. Wystarczy tylko przy pomocy aplikacji zainstalowanej w smartfonie zeskanować kod QR, by np. wejść na stronę produktu lub połączyć się z infolinią. Ważna z punktu widzenia reklamodawców jest też dowolność powierzchni, na której można umieścić znaczniki. Najczęściej są to plakaty, ulotki czy ramki reklamowe w środkach komunikacji miejskiej. Jednak to nie wszystko. Równie często kody pojawiają się na pojazdach, a także stronach internetowych. – Mimo rosnącej popularności tego rozwiązania, problemem nadal pozostaje mała znajomość tej technologii wśród klientów. Niestety, zdecydowana większość posiadaczy telefonów komórkowych, zwyczajnie nie wie co z takim kodem zrobić. Dlatego organizatorzy akcji promocyjnych powinni zamieszczać pod nimi krótką instrukcję z informacją, skąd można pobrać aplikację dekodującą. Ciekawym rozwiązaniem jest też uruchomienie usługi SMS, która pomaga dobrać program odpowiedni dla telefonu użytkownika tłumaczy Krawiec.

Mimo to, producenci wykorzystują kody QR w reklamie. Ciekawym przykładem ich użycia jest akcja promocyjna marki Victoria’s Secret, w której wykorzystano kody QR oraz billboardy, aby zaprezentować nową kolekcję bielizny. Wystarczyło tylko zasłonić prostokątami z kodami 2D bieliznę, którą prezentowały modelki. Do jej „odkrycia” potrzebny był smartfon z odpowiednią aplikacją. Kody QR można wykorzystać już dziś jako efektowne dodatki do wizytówek czy stopek w e-mailach. To nic nie kosztuje, a znacząco ułatwia przekazanie tych kluczowych informacji przyszłym kontrahentom.

Oswoić nieznane

Mimo, że kody 2D są jeszcze nowością w Polsce, to już teraz można spotkać je w kampaniach reklamowych. To bardzo wygodne narzędzie ma w sobie duży potencjał, jednak minie jeszcze trochę czasu, zanim ludzie oswoją się z nim na tyle, że będzie ono powszechnie stosowane. – Podczas planowania kampanii warto zadbać o to, by użycie kodu dawało użytkownikowi wymierne korzyści. Samo odesłanie go na stronę internetową nic nie da, a może nawet zniechęcić. Dobrym pomysłem jest przekazywanie przy ich pomocy kuponów zniżkowych lub punktów w programach partnerskich radzi Krawiec. Takie działanie będzie na pewno skuteczniejsze niż przesłanie linku do strony produktu.