źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Pierwsze opady śniegu przyniosły nam znane sprzed roku obrazki: samochody w rowach, wielokilometrowe korki spowodowane przez stłuczki i „zawalidrogi”, czyli kierowców, którzy np. nie zdążyli na czas wymienić opon. Zdaniem Macieja Dreszera, młodego kierowcy wyścigowego z Tarnowa, problemy sprawia też przestawienie się na zimowy styl jazdy.

– Na mokrej, śliskiej, oblodzonej drodze o wiele łatwiej stracić panowanie nad pojazdem. Zbyt dynamiczna jazda, szczególnie w przypadku niedoświadczonego kierowcy, może się zakończyć tragicznie – mówi Dreszer. – Dlatego zimą powinniśmy stosować styl jazdy eko, który jest ekologiczny, a przy okazji ekonomiczny – dodaje.

Jakie odniesiemy korzyści z używania tej techniki jazdy? Przede wszystkim oszczędność paliwa. W okresie zimowym, kiedy jesteśmy narażeni na o wiele częstsze i dłuższe stanie w korkach, jest ona szczególnie ważna. Maciej Dreszer podkreśla, że wyścigowa jazda ma sens tylko na specjalnie przygotowanych do tego torach. Poza nimi jest niebezpieczna i… po prostu się nie opłaca. Przypomnijmy zatem, jakie są podstawowe zasady zimowego eco drivingu i jakie przyniesie nam korzyści.

Najważniejsze zasady zimowego eco drivingu

1. Po pierwsze – płynność. Pamiętaj, że każde zbędne zatrzymanie samochodu wymaga ponownego ruszenia z miejsca na pierwszym biegu, co kosztuje auto dużo paliwa. Dodatkowe zużycie jest powodowane też przez niepotrzebne przyspieszanie. Dlatego staraj się przewidywać sytuacje na drodze i dopasowywać prędkość do panujących warunków, np. trafiać na zielone światło, zamiast gwałtownie przyśpieszać na zielonym i hamować przed czerwonym. Jadąc płynnie, nie będziesz musiał tak często hamować – zimą zmniejsza to ryzyko poślizgu.

źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

2. Dobry stan techniczny auta – wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, że każdy zużyty czy uszkodzony element pojazdu (jak chociażby łożyska) ma duży wpływ na zużycie paliwa. Nie warto czekać z naprawami i przeglądem technicznym, tym bardziej, że nawet drobna awaria może pociągnąć za sobą kolejne. W zimowych warunkach awaria „na trasie” może być szczególnie nieprzyjemna i niebezpieczna. Oczekiwanie na pomoc w zimie może się bowiem wydłużyć.

3. Poprawne ciśnienie w oponach – sprawdzaj je co najmniej raz w miesiącu. Zbyt niskie ciśnienie powoduje wzrost spalania, wydłuża drogę hamowania, powoduje wzrost oporów toczenia, co prowadzi do wzrostu spalania nawet o 10%. Niskie ciśnienie wielokrotnie zwiększa też ryzyko eksplozji opony, ponieważ następuje zmienne, nieprawidłowe rozłożenie nacisku osi pojazdu na podłoże oraz zmienia się powierzchnia styku opony z nawierzchnią. Wewnętrzna struktura opony ulega uszkodzeniu, a konsekwencją tego może być wybuch. Zbyt niskie ciśnienie powoduje też efekt „pływania”, który w zimie dodatkowo będzie utrudniać manewrowanie samochodem.

W normalnych warunkach drogowych zalecane w oponach zimowych ciśnienie wynosi od 2,0 do 2,2 bara. Ciśnienie homologowane przez producenta danego auta znajdziemy najczęściej na klapce wlewu paliwa, progu, słupku, drzwiach kierowcy lub w schowku deski rozdzielczej. W zimie świadomie powinniśmy to zalecane ciśnienie zwiększyć o 0,2 bara. To nasza gwarancja na wypadek większych mrozów bądź znacznych różnic temperatur dobowych, wywoływanych przez przesuwające się fronty atmosferyczne.

4. Jazda na najwyższym biegu – staraj się jeździć na niskich obrotach (tak by np. przy prędkości 50 km/h jechać na czwartym lub nawet piątym biegu). Wrzucaj wyższy bieg najpóźniej po osiągnięciu 2500 obr./min w silniku benzynowym lub 2000 obr./min w silniku Diesla.

5. Hamowanie silnikiem poprzez redukcję biegów – z kolei przy zmniejszaniu prędkości, dojeżdżaniu do skrzyżowań czy poruszaniu się z górki starajmy się redukować bieg, zamiast wrzucać luz i wciskać hamulec. To technika szczególnie przydatna w samochodach pozbawionych systemów wspomagających trakcję i hamowanie, takich jak ABS, ASR czy bardziej zaawansowany ESP.

6. Zasada minimalnego obciążenia – nie woź autem zbędnych przedmiotów. Usuń z bagażnika to, czego nie potrzebujesz, bo to po prostu balast, który powoduje wzrost zużycia paliwa. Podobnie bagażnik na dachu czy uchwyty na rower – je należy zdemontować, kiedy nie są już potrzebne, by nie powodowały zbędnych dodatkowych oporów powietrza. Zamiast tego zabierz do bagażnika zapasowy koc, łańcuchy na koła czy łopatkę, które mogą się przydać w przypadku śnieżycy, korka lub ewentualnej awarii. Zasada minimum dotyczy też urządzeń elektrycznych. Jeśli stoisz w korku i nie wiesz, kiedy ruszysz, staraj się ograniczyć włączanie radia i nie przesadzaj z ogrzewaniem.

Co daje eco driving?

1. Po pierwsze – oszczędności! Szacuje się, że płynna, rozsądna jazda może dawać nam od 5 do nawet 25% oszczędności w zużyciu paliwa.

2. Korzyści dla środowiska naturalnego. Mniej paliwa to mniej spalin – czyli czystsze środowisko naturalne.

3. Bezpieczeństwo – pozbywając się nawyków związanych z nerwowym, gwałtownym prowadzeniem samochodu, stajemy się bezpieczniejszym, bo bardziej przewidywalnym – zarówno dla siebie, jak i dla innych uczestników ruchu – kierowcą.

Maciej Dreszer ur. 27 marca 1996 r. w Tarnowie. W marcu 2012 roku w swoje 16 urodziny na torze wyścigowym Automobilklubu Wielkopolskiego w Poznaniu zdał egzamin na licencję kierowcy wyścigowego. We wrześniu tego samego roku otrzymał puchar za II miejsce jesiennej edycji Wyścigowego Pucharu Polski w Poznaniu. Obecnie uczestniczy w Wyścigowych Mistrzostwach Polski Kia Picanto organizowanych przez Polski Związek Motorowy oraz Volkswagen Castrol Cup, którego organizatorami są firmy Volkswagen Racing Polska i Volkswagen Group Polska. Sponsorem tytularnym został Castrol.