źródło: www.flickr.com źródło: www.flickr.com

Niestety upadłości na polskim rynku jest znacznie więcej. Raport nie obejmuje firm, które likwidują biznes bez przeprowadzania postępowania sądowego, bo je na to już nie stać oraz przedsiębiorstw, które zawieszają swoją działalność. W pierwszych trzech kwartałach polskie sądy ogłosiły upadłość 521 podmiotów. To o 4% więcej niż na koniec września 2010 r. Wtedy było ich 500. Bankructw jest też zdecydowanie więcej niż przed kryzysem. W 2008 r. upadły tylko 317 firmy, co było najlepszym wynikiem w ostatniej dekadzie.

Również prognozy na ostatni kwartał br. nie są optymistyczne. Eksperci spodziewają się, że liczba upadłości jeszcze się zwiększy i w całym roku będzie ich o 10% więcej niż w roku 2010. Aż 30% dużych i średnich firm nie zakończyło pierwszego półrocza z dodatnim wynikiem finansowym. Bankrutują przede wszystkim małe przedsiębiorstwa liczące do 5 pracowników. W tym roku było ich 165. Na rynku trudno też utrzymać się debiutantom. W tym roku upadły 154 firmy działające krócej niż 5 lat.

Zła sytuacja wciąż jest w budownictwie. W ciągu 9 miesięcy tego roku ogłoszono bankructwa 107 firm budowlanych, co oznacza 47% wzrost w stosunku do roku ubiegłego. Tak duży przyrost spowodował, że upadłości z tego sektora stanowią już 21% wszystkich przypadków niewypłacalności w Polsce.

Sytuację pogarsza stagnacja na rynku mieszkaniowym. Do tego dochodzą trudności w zdobyciu finansowania, przez co realizowanie kolejnych inwestycji jest trudne, a zatem powstaje mniej mieszkań. Jak wynika z danych GUS, w sierpniu deweloperzy rozpoczęli 89 tys. budów, czyli o 3,8% mniej niż przed rokiem. Nadal największy udział w upadłościach mają firmy produkcyjne. Ich udział sięga obecnie 31%. Jest to jednak mniej niż w roku 2009. Ta poprawa jest w dużej mierze zasługą branży tekstylnej, w której liczba bankructw zmalała o 50%.