źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

I czy rzeczywiście pomogą ograniczyć redukcję zatrudnienia w okresach dekoniunktury gospodarczej? Nawet jeśli tak, pewne jest, że nie zdobędą one przychylności związków zawodowych. Choć nowelizacja od początku budziła kontrowersje, minister pracy, odwołując się do wcześniejszych rozwiązań legislacyjnych, zawartych w Ustawie z dnia 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (Dz. U. Nr 125, poz. 1035, z późn. zm.), przekonywał, że pozwoli ona utrzymać konkurencyjność polskiej gospodarki, a firmom przetrwać trudne warunki ekonomiczne.

Ruchomy czas pracy według rządu

Przede wszystkim ruchomy czas pracy może być rozumiany i stosowany na dwa sposoby. Po pierwsze – zmiany w prawie pozwalają na ustalenie rozkładów czasu pracy przewidujących różne godziny rozpoczynania pracy w dniach pracy osób zatrudnionych. W takich sytuacjach, pracodawcy przysługuje prawo, by wskazać podwładnemu różne godziny przystępowania do pracy, na przykład w taki sposób, że w kolejnym dniu będzie on mógł rozpoczynać dniówkę dwie godziny wcześniej i nie przyniesie to skutku w postaci nadgodzin. Jedynym obostrzeniem są tu przepisy dotyczące wymiaru czasu pracy, odpoczynku dobowego i tygodniowego, które obowiązują bezwzględnie. Po drugie, nowelizacja pozwala na określanie czasu, w którym podwładny powinien podjąć pracę. Jest to rozwiązanie jeszcze bardziej elastyczne, ponieważ umożliwia wskazanie przedziału czasu, w którym pracownicy mają obowiązek stawić się i jednocześnie nie generuje ono kosztów, związanych z problemem nadgodzin (art. 1401 Kodeksu pracy).

Ruchomy czas pracy wprowadzić można w układzie zbiorowym lub w porozumieniu z zakładowymi organizacjami związkowymi, w regulaminie pracy albo w obwieszczeniu (tylko w sytuacji, gdy pracodawca nie jest objęty układem lub regulaminem). Istnieje też możliwość wprowadzenia ruchomego czasu pracy poprzez porozumienie z przedstawicielami załogi (jeśli w zakładzie nie istnieją związki) lub wyjątkowo, na pisemny wniosek samego zatrudnionego. Co bardzo ważne, wprowadzenie takich rozwiązań pracodawca musi zgłosić w trybie pilnym (w przeciągu pięciu dni) do Państwowej Inspekcji Pracy.

Wprowadzone zmiany budzą wiele wątpliwości. Związkowcy zarzucają ich autorom, że nowe przepisy przyczynią się do powstawania sytuacji, w których pracownicy nie otrzymają wynagrodzenia za nadgodziny. Na właśnie podpisaną przez prezydenta nowelizację Kodeksu pracy należy jednak spojrzeć szerzej. Korzyści, ale i straty można znaleźć zarówno po stronie pracownika, jak i pracodawcy.

Nie ulega wątpliwości, że w niektórych sytuacjach zmiany mogą doprowadzić do nierównomiernego obciążenia podwładnych czasem pracy i tym samym powodować u nich przemęczenie. Pracownicy wskazują również na możliwe trudności związane z pogodzeniem obowiązków życia prywatnego z pracą w okresach wydłużonych godzin pracy (np. w przypadku zapewnienia opieki nad dziećmi, kontynuowania nauki itp.). Istnieje też ryzyko powstawania komunikacyjnych problemów między samymi pracownikami oraz pomiędzy personelem a kierownictwem.

Wśród korzyści dla zatrudnionego można wyróżnić pracę w dogodnych dla niego godzinach, co może znacząco pomóc w pogodzeniu obowiązków zawodowych z wychowaniem dzieci czy dalszą edukacją. Dla wielu ważnym będzie ograniczenie czasu dojazdu do pracy – dotyczy to głównie osób mieszkających z dala od miejsca zatrudnienia lub takich, którym podróż utrudniają korki. Dla pracodawcy z kolei najważniejszą kwestią jest zminimalizowanie ryzyka wystąpienia nadgodzin i tym samym konieczności ponoszenia ich kosztów. Niemałe znaczenie ma też ograniczenie spóźnień i absencji.

Okres rozliczeniowy wydłużony

Proponowane przez ministerstwo pracy zmiany mają w założeniu pozwolić pracodawcy bardziej racjonalnie i elastycznie zarządzać swoim personelem. Wprowadzono więc regulacje umożliwiające przedłużenie okresu rozliczeniowego nie więcej niż o 12 miesięcy, przy zachowaniu ogólnych zasad dotyczących ochrony bezpieczeństwa i zdrowia pracowników. Przedłużenie okresu rozliczeniowego jest możliwe, jeżeli uzasadniają je przyczyny obiektywne, techniczne lub dotyczące organizacji pracy.

Znowelizowana ustawa zakłada, że jeżeli w danym miesiącu, ze względu na rozkład czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, pracownik nie ma prawa do uposażenia, przysługuje mu pensja w wysokości minimalnego wynagrodzenia (w 2013 r. 1 600 zł brutto). Art. 129 k.p. został zredagowany w taki sposób, by prawo pracownika do otrzymania minimalnego wynagrodzenia obejmowało każdy miesiąc stosowania przedłużonego okresu rozliczeniowego, nawet ten, w którym nie miał on obowiązku wykonywania pracy. W przypadku pracownika zatrudnionego w niepełnym wymiarze, wysokość wynagrodzenia ustala się proporcjonalnie do tego wymiaru czasu pracy. Rozkład czasu pracy może być sporządzony w formie pisemnej lub elektronicznej – na okres krótszy niż okres rozliczeniowy, obejmujący jednak nie mniej niż 1 miesiąc. Pracodawca jest zobowiązany do jego przekazania zatrudnionemu co najmniej na 1 tydzień przed rozpoczęciem pracy, w okresie, na który został sporządzony ten rozkład.

Projektodawcy wskazują na zalety wprowadzonych zmian. Przedłużenie okresów rozliczeniowych ma pozwolić firmom na bardziej elastyczne gospodarowanie czasem pracy zatrudnionych, dostosowując go do zapotrzebowania w danym miesiącu. Wskazuje się na pozytywne doświadczenia wielu krajów, w których już wprowadzono przedłużone okresy rozliczeniowe np. Austrię, czy Niemcy. Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość rekompensowania personelowi okresów wzmożonej pracy, w szczególności godzin nadliczbowych czasem wolnym. Wskazuje się również, że nowelizacja przepisów wpłynie pozytywnie na konkurencyjność gospodarki i przedsiębiorczość, ponieważ spowoduje zmniejszenie kosztów pracodawców poprzez lepszą organizację czasu pracy.

Z drugiej strony, przeciwnicy przedłużania okresu rozliczeniowego wskazują, że jest ono dobre tylko dla pracodawców a dla załogi może okazać się uciążliwe. Według Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” pracodawca może zdecydować, że podwładny pracuje przez większą część roku przez 48 godzin w tygodniu, bez prawa do rekompensaty za godziny nadliczbowe, natomiast wyrównanie czasu pracy do średniotygodniowej 40-godzinnej normy przysługuje mu poprzez przyznanie długiego okresu czasu wolnego pod koniec okresu rozliczeniowego. Ponadto wskazuje się na zbyt ogólne sformułowanie projektu art. 129 § 2 k.p. w części dotyczącej zachowania ogólnych zasad dotyczących ochrony bezpieczeństwa i zdrowia członków załogi. Argumentuje się, że powinny zostać wskazane kategorie pracowników, które nie mogą zostać objęte przedłużeniem okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy, ze względu na pracę w warunkach szczególnych lub szkodliwych dla zdrowia.

Autorzy tekstu są aplikantami adwokackimi w TGC Corporate Lawyers.