Essay For National Services Llc Gregorio De Matos Poesia Satirical Essay Mckinsey Case Study Interviews Critical Thinking Definition Merriam Webster Mit Supplement Essay Help With My Custom Dissertation Chapter Online

ZIELONO MI (Arminowi*)

przez Mieczysław Krause

„W czasach zmian, świat należy do tych którzy się uczą, podczas gdy ci którzy już się „nauczyli”, okazują się świetnie przygotowani do życia w świecie, który już nie istnieje.” (Eric Hoffer)

Od początku XX-go wieku, gdy do wiedzy o handlu i biznesie zaczęto podchodzić w sposób systematyczny i popularyzatorski a z czasem i naukowy, powstało na ich temat setki, tysiące książek. Bywają wśród nich ponadczasowe, które – choć napisane nawet sto lat temu – dotąd zachwycają trafnością i prawdą, użyteczną do dziś.  Takie są książki Franka Bettgera, dla mnie – „odkrywcy Ameryki”.

Z czasem jednak konkurencja spowodowała, że „odkryć Amerykę” było coraz trudniej. Nie znaczyło to, że zabrakło tematów. Literatura biznesowa – po ogarnięciu podstaw przez genialnych prekursorów – zaczęła się specjalizować… zarówno tematycznie, jak i podejmować doniosłe zmiany XX-go wieku, wpływające na biznes: postęp naukowo-techniczny oraz w jego rezultacie – przeobrażenia w organizacji i funkcjonowaniu społeczeństw. To pod koniec ub. tysiąclecia zakończył się dla cywilizacji zachodniej etap rozwoju, nazwany przez socjologa Alvina Tofflera „Drugą Falą – przemysłową”. Ona to – po feudalnym, zgodnym z rytmem natury, spokojnym życiu gospodarczym – narzuciła  synchronizację zbiorowego wysiłku wielkich mas ludzkich, czyli jedność miejsca, czasu i akcji, w narastającym tempie. Także – standaryzację produktów, czyli brak wyboru – dla wszystkich to samo. Co najwyżej, w socjalizmie, można było wybrać drugi gatunek, czyli bubel. Z milionów domów, o jednej porze ludzie jechali do pracy w zatłoczonych tramwajach, potem równo, na taśmie fabrycznej lub biurowej ją wykonywali i wracali do swego M3 w mrówkowcu na identyczne obiady, by wieczorem, milionami, o jednej porze i w jednym, frykcyjnym rytmie produkować dzieci. Odczłowieczeni ludzie. Śrubki.

Z komputerem i internetem przyszła i burzliwie postępuje „Trzecia Fala – informatyczna”, z niewyobrażalnymi zmianami wszelkich aspektów życia, pracy, wypoczynku. A to za sprawą drobnej z pozoru cechy, urosłej do znaczenia instytucji: „ON-LINE”. To dzięki niej wielu może pracować i uczyć się o dowolnej porze, z dowolnego miejsca na Ziemi, w dowolnym „dress-codzie”, a nawet bez i to w łóżku. A operacja pacjenta, leżącego na sali operacyjnej w (jak mawia Wojciech Mann) Suwałach, przez chirurga obsługującego manipulator na drugim kontynencie, nikogo już nie dziwi. Czy z tego nurtu cywilizacyjnego można się wyłączyć i bezkarnie unikać zmian? Zaniechać przystosowania się, jako podstawy przetrwania? W taki właśnie sposób odczytuję powyższe motto z Erica Hoffera, wyznawane przez naszego przyjaciela z branży MLM, Armina Empachera, którego od niedawna, niestety, wśród nas już nie ma*.

Lecz o jakie to konkretnie zmiany chodzi? W czym trzeba się zmienić, aby nadążyć? Ano – „winą” on-line jest to, że coraz mniej działamy w bezpiecznej masie, a coraz bardziej indywidualnie. Coraz trudniej ukryć się w tłumie i nie podejmować za siebie odpowiedzialności, zwolniwszy szare komórki z myślenia i czujności – „co w trawie nowego piszczy”. Coraz bardziej o wynikach decyduje indywidualna inicjatywa i wysiłek, wiedza, pomysłowość, a nie – „dobra” przynależność. Nieodzowne już się stało, w miejsce masówki, dostosowanie oferty do indywidualnych potrzeb klienta. By temu wszystkiemu podołać, proces zmiany siebie dla przetrwania i sukcesu w networku (i w ogóle biznesie) powinien zachodzić w dwu aspektach – adaptacji nowości oraz bardziej trafnego i wydajnego używania rozwiązań i narzędzi już istniejących. Ten drugi aspekt jest powodem, dla którego dzielę się tym, co poniżej…

Oto ukazuje się bowiem nakładem wiodącego wydawnictwa biznesowego o nazwie Studia EMKA, seria książek autorstwa Jeffreya Gitomera, podejmująca kompleksowo, w kolejnych pozycjach, kluczowe aspekty funkcjonowania ludzi w biznesie. Każdą z nich oznaczono innym kolorem – ja zacząłem romans z serią od Zielonej Książeczki zatytułowanej „OSIĄGAJ ZAMIERZONE CELE”, a na swą kolej czeka „Turkusowa Książeczka ZAUFANIA”. Autor jest wieloletnim praktykiem sprzedaży bezpośredniej i – co dla nas istotne – MLM. Swe doświadczenie, wynalazki i rady rozpowszechnia w formie szkoleń oraz książek, poruszając się po tematyce w amerykańskim, trafnym i zwięzłym stylu. Daje celne przepisy i matryce postępowania, odkrywa przed nami tak oczywiste, niby znane, a nie uświadomione i nie praktykowane prawdy i zależności, że aż chciałoby się biec do klienta. Z tematyki – wydawałoby się – kompletnie zgranej w tysiącach książek, autor znów wydobywa sedno i podaje je w sposób „ostrzący piłę” Czytelnikowi. Drugie tłoczenie leje olej do głowy – pierwyj sort.

Rzadko bowiem mi się zdarza w czasie analizy książek biznesowych (a sporo ich przerabiam), że – jak przy Gitomerze – czytając jakiś fragment prężę się w fotelu, przybieram postawę niczym w opisywanej sytuacji i mruczę pod nosem proponowane sformułowania, uśmiechając się szeroko niby do rozmówcy (a w oczach żony – głupkowato sam do siebie” – „co tobie?”). Mało jest książek, które powodują, że natychmiast, całym sobą „wchodzę” w opisywaną sytuację i oczami duszy już widzę siebie, kroczącego z proponowanym kluczem w ręku lub na ustach – od sukcesu do sukcesu. I nie mogę się doczekać, aby znaleźć się z tym w realu.

Dlaczego tak to na mnie działa? Postawa autora pokrywa się z bliską mi zasadą filmowego „Leona Zawodowca” – sympatycznego, płatnego mordercy: „Im większy profesjonalizm, tym bliżej ofiary”. Ta zasada, wbrew pozorom, sprawdza się w wielu dziedzinach życia, nie tylko w zawodowym wyprawianiu bliźnich na tamten świat. I oni niekoniecznie są ofiarami. Takoż i Gitomer nie pozostawia spraw przypadkowi na żadnym etapie – ucina głowę problemom przy samych 4-ch literach. Gdy np. szkoli  wieloosobowe gremium, wita każdego z osobna uściskiem dłoni, uśmiechem i kilkoma słowami. Nawet gdy jest ich 500 – robi tak przynajmniej setce, aby na sali byli rozsadnikami akceptacji wykładu. Kto z nas, codziennych szkoleniowców stosuje tę znaną przecież formę? A ile przez to tracimy? Strach myśleć.

Dalej – kto za świadomy cel spotkania z klientem stawia, aby ten po decyzji poczuł się lepiej? Tak po prostu? Albo – kto potrafi dobrać przekonujący trudnego partnera zestaw słów dla danej, kluczowej sytuacji? Bo Gitomer widzi udane życie, biznes i sprzedaż jako umiejętność PRZEKONYWANIA. Ono ma u niego określony cel – służy sprzedaży samego siebie, w najróżniejszych sytuacjach i kontekstach. Sprzedawany produkt traktuje tylko, jako załącznik do sprzedaży siebie.

Warto z całą mocą podkreślić, że z nastaniem trzeciej fali umiejętność sprzedaży samego siebie nie traci na znaczeniu, wręcz przeciwnie. Jest niemalże jedyną stałą w gruntownie zmieniającym się świecie, bo nie zmienia się ludzka natura. W następstwie indywidualizacji i rosnącej konkurencji na szczeblu jednostki, ta umiejętność zyskuje na znaczeniu – jej brak to równia pochyła do wykluczenia. Dla chcących przekonywać do siebie, Gitomer dostarcza wielu cennych wskazówek. Zebrane są w kompendium wyciśniętym z wody – Zielonej Książeczce formatu kieszonkowego, wydanej atrakcyjnie i profesjonalnie, która może być dla nabywcy najlepiej zwrotną inwestycją. Ona to, jak i cała seria Gitomera, na tle pełnych księgarskich półek zdecydowanie się wyróżniają. Teraz wiecie, dlaczego mi zielono?

Autor recenzji jest trenerem biznesu w MTK – CONSULT. Z wykształcenia inżynier okrętowiec, w biznesie prywatnym od 1985 roku, w sprzedaży bezpośredniej od 1997 roku (ubezpieczenia, bankowość, inwestycje, MLM). Szkoleniowiec – od 2000 roku trener biznesu, a od roku 2007 marketing, sprzedaż i negocjacje. Jego celem zawodowym jest wdrożenie w marketing sieciowy najnowszych zdobyczy biznesu. Zainteresowania: psychologia, historia, muzyka, fotografia, żeglarstwo morskie, wyprawy i podróże. (Kontakt: [email protected])

Mogą Cię również zainteresować