źródło: flickr.comźródło: flickr.com

Manipulacja (od łac. „manipulus” – naręcze, od „manus” – ręka), czyli umiejętność kierowania ludźmi bez ich wiedzy i na ich szkodę, była oficjalnie uznawana jako umiejętność „wyzyskiwania ludu”, metoda kapitalistów, którzy wykorzystywali nieuczciwe sztuczki w okłamywaniu albo mamieniu prostych ludzi. Taka opinia mogła być upowszechniona w kraju za „żelazną kurtyną”, w którym państwo totalitarne usiłowało panować nad umysłami swych obywateli.

Po wprowadzeniu w Trzeciej Rzeczypospolitej praw liberalnych, wolnego rynku i swobodnej konkurencji polityczno-gospodarczej rychło dostrzegliśmy, że socjalistyczne państwo opiekuńcze poddawało społeczeństwo podwojonej manipulacji. Polegała ona na wyrafinowanej metodzie wyrażonej w semantyce potocznego powiedzenia „łapaj złodzieja”, czyli na technice odwracania uwagi od manipulacji stosowanej przez „właścicieli Polski Ludowej”, oskarżając o jej praktykowanie odczłowieczonych kapitalistów.

W wyniku wprowadzenia w nasze życie publiczne zasad prawdy, to jest zgodności naszego myślenia z rzeczywistością, dokonało się tzw. społeczne przejrzenie i zderzenie z realiami życia politycznego. Wolne społeczeństwo dowiedziało się, że informacja i propaganda, a więc prasa, radio i telewizja zostały zaliczone do tzw. „czwartej władzy”, która w pewnych sytuacjach staje na czele demokratycznej władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Okazało się, że teraz w sposób jawny jesteśmy poddawani nieustannej manipulacji w reklamie, w marketingu i w mediach. Do celów kampanii wyborczych polskie elity partyjno-polityczne zaczęły wynajmować za ciężkie pieniądze specjalistów od tzw. „public relation”, czyli fachowców od kreowania „wizerunku medialnego”, stosowania wyrafinowanych sposobów manipulacji w komunikacji werbalnej (w sztuce przemawiania) i komunikacji niewerbalnej (manipulacje gestami, głosem czy odpowiednią scenerią).

W jednym z wywiadów prasowych zatytułowanym „Konieczność manipulacji”, Piotr Tymochowicz na pytanie: „Twierdzi pan, że chcemy manipulacji i tego, by nami manipulowano?” – udzielił takiej oto odpowiedzi: „Dokładnie tak, więcej, w ciągu piętnastu lat eksperymentowania potwierdziłem te tezę”. Wszyscy ludzie nieświadomie bądź świadomie pragną być manipulowani. Wręcz marzą o tym. Choć mało kto się do tego przyznaje. Wynika to z tego, że tak naprawdę nie lubimy podejmować samodzielnych decyzji. Nie chcemy przyjmować odpowiedzialności, a z drugiej strony lubimy być „ojcami sukcesów”. Dlatego z jednej strony ludzie chcą być manipulowani, a z drugiej mieć iluzję, że sami decydują.

Szczytem skutecznej manipulacji jest więc takie manipulowanie innymi, by nikt tego nie widział, albo przynajmniej miał iluzję, że tak nie jest. Brutalna prawda społeczna jest taka, że w państwie liberalnym, demokratycznym „wszystkie chwyty okazały się dozwolone”, oczywiście oprócz tych, których zakazuje prawo. A prawo polskie i europejskie nie zakazuje manipulacji słownej, wyjąwszy wyjątkowe sytuacje, gdy publicznie używa się słów uznawanych powszechnie za obraźliwe.

A w ogóle to żyjemy w czasach, gdy w życiu publicznym została zatarta granica zarówno między prawdą i fałszem, jak i między dobrem i złem; więc o co tu się spierać? W świecie pozbawionym zasad etycznych sztuka słowa została niemal całkowicie pozbawiona odpowiedzialności, a więc słowo stało się narzędziem skuteczności opartej na taktyce i grach semantycznych.

W wyniku zasygnalizowanych wyżej zjawisk ujawniły się w ostry sposób luki edukacyjne polskiego społeczeństwa, które w olbrzymiej większości czuje się bezradne wobec nie tylko wyrafinowanych technik manipulacyjnych, stosowanych w życiu politycznym, gospodarczym i biznesowym, ale i bezbronne wobec prostych metod manipulacji myślowej i słownej w życiu publicznym.

Wystarczy przyjrzeć się – zauważa bystry obserwator naszego szkolnictwa, krakowski filozof Ryszard Legutko – jak prezentują się u nas polemiki prasowe. Przynajmniej połowa zadrukowanego papieru spowodowana jest niezrozumieniem stanowiska adwersarza. Jeszcze lepszy przykład stanowią dyskusje telewizyjne z udziałem polityków. W większości są to ludzie niezdolni wypowiadać się zwięźle i na temat, ignorujący istotę pytań oraz argumentów. Dzieje się tak nie ze złej woli, ale ze zwykłego braku umiejętności.

Wskazanie luki intelektualnej to rzetelne postawienie diagnozy choroby. Następnym krokiem winno być zabezpieczenie polskich mózgów przed zgubnymi skutkami różnorodnej manipulacji.

Umiejętność manipulacji, a ściślej znajomość jej „anatomii” zabezpieczającej zwykłego śmiertelnika przed zgubnymi skutkami jej oddziaływania na sferę rozumu, woli i uczuć, wymaga przemyślanej wiedzy, systematycznego zgłębiania w szkołach i stosowania sztuki myślenia (logiki), także sztuki przekonywania (retoryki).

Po pięćdziesięcioletnim „praniu mózgów” w szkolnictwie opartym na materializmie dialektycznym jesteśmy pozbawieni wykształconych dydaktyków do nauczania sztuki myślenia (logiki), sztuki przemawiania i dyskutowania (retoryki i erystyki) na różnych poziomach nauczania. I nie wiele tu pomoże wydawanie tłumaczeń rozmaitych opracowań zagranicznych na temat komunikacji werbalnej, techniki negocjacji czy marketingu i reklamy, gdyż ta importowana wiedza nie ma u nas solidnych, szkolnych fundamentów, ponieważ nie mamy odpowiedniej kadry nauczycielskiej. Ludzie natomiast decydujący o głównych odcinkach naszego życia publicznego nie wykazują zainteresowania organizacją czy inwestowaniem w wiedzę kształcącą umiejętności myślenia, polemizowania, dyskutowania i... zabezpieczania jednostek przed różnoraką manipulacją słowną, stosowaną przez różnorodnych hochsztaplerów i naciągaczy.

„Manipulacja – powiada szwajcarski uczony Adolf Portmann – jest podstawowym zjawiskiem związanym z naszym człowieczeństwem”. Natomiast amerykański psycholog Walther G. Pinecoke twierdził, że: „ilekroć człowiek otwiera usta, aby z kimś porozmawiać, ma w gruncie rzeczy tylko jedno na myśli: chce nim manipulować i wyciągać z tego jak największe korzyści”. W obu tych opiniach zawarta jest prosta refleksja, że przez całe życie usiłujemy wobec innych postawić na swoim.

Manipulację można spotkać prawie wszędzie i pod różnymi postaciami. Jest stosowana we wszystkich kulturach i rasach.

Szef firmy zwraca się do swej podwładnej: „Jeżeli nie osiągnie pani wyznaczonych zadań, nie będę mógł, niestety, wypłacić pani premii”. Nauczyciel często mówi: „Jeśli nie będziesz się pilnie uczył, postawie ci jedynkę”; milioner mówi: „X ma milion więcej ode mnie, ale w przyszłym roku prześcignę go”.

We wszystkich tych i podobnych sytuacjach została wykorzystana niezwykle prosta metoda osiągnięcia celu: metoda zastraszenia. Okazuje się, że strach jest w ogóle jednym z najczęstszych motywów naszego postępowania. Jest to strach, który jest w nas i – co istotniejsze – który decyduje o naszym postępowaniu. Także strach, który wzbudzamy w innych, aby stali się posłuszni naszym zamiarom. Nauczyciel grozi uczniom karą; rodzice wykorzystują strach, aby zachęcić dzieci do większego wysiłku; państwo ciągle grozi karami, a obywatele boją się, że zostaną przyłapani na łamaniu przepisów prawa; a dzisiaj każdy boi się przed utratą pracy. W przytoczonych przykładach strach był wpisany w najprostsze ludzkie odruchy. Istotne jest przy tym to, by w manipulacji opartej na strachu nauczyć się świadomego rozpoznawania i kontrolowania zakresu naszej wolności od strachu.

Manipulacja wywodzi się ze świadomego zrozumienia drugiego człowieka, którym manipulujemy.

Wykorzystuje ona nie tylko przyrodzone zjawisko strachu czy lęku, lecz również lenistwo, wygodnictwo, niepewność, a zwłaszcza niewiedzę. Przypomnijmy, że to właśnie strach i niewiedza leżały u podstaw powstania w V w. przed Chrystusem sofistyki i sofizmatów, czyli wnioskowania i rozumowania opartego nie na prawdzie, lecz na pozorach prawdy, także na kłamstwie.

Ludzie manipulują ludźmi w rozmaity sposób i dla różnych celów. Trzeba umieć odróżnić cele manipulacji jakiej jesteśmy poddawani. Czym innym jest manipulacja w żarcie, gdy Jasio manipuluje mamusią mówiąc: „Mamusiu, czy dasz dwa złote dla biednego pana? – A gdzie jest ten biedny pan? – Tam za rogiem, sprzedaje lody”; czym innym zaś manipulacyjna wypowiedź w sejmie: „Czy minister zdradzający żonę może gwarantować bezpieczeństwo w państwie?”

Nie jest łatwo w każdym wypadku rozszyfrować intencje manipulatora, zwłaszcza, gdy kieruje się zyskiem, by wpłynąć na naszą świadomość a zwłaszcza podświadomość, głównie za pośrednictwem strachu. Do tego celu potrzebna jest wiedza, krytycyzm i doświadczenie, a zwłaszcza odwaga, która jest antytezą lęku.