źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Wzrost awersji do ryzyka na rynkach globalnych, wywołany obawami przed interwencją państw zachodnich w Syrii, sprowadził indeks WIG20 w dół o 2,1% do 2367,6 pkt. Złoty natomiast osłabił się o ponad 2 gr do euro i o 1,5 do dolara. O godzinie 18:40 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2498 zł, a USD/PLN 3,1744 zł.

Przedwczoraj wieczorem John Kerry, sekretarz stanu USA, w mocnym słowach oświadczył, że syryjski reżim użył broni chemicznej dokonując rzezi wśród ludności cywilnej. Broni tej użyto na dużą skalę, dodał Kerry, zapowiadając jednocześnie, że sprawcy tego ataku zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Rynki finansowe odebrały słowa amerykańskiego sekretarza stanu jako zapowiedź interwencji zbrojnej w Syrii (ostrzelanie i zbombardowanie celów w tym kraju). Spekuluje się, że weźmie w niej udział również Wielka Brytania i Francja, a do samej interwencji może dojść już w najbliższy czwartek.

Temat Syrii stał się tematem numer jeden na rynkach finansowych, powodując wzrost cen ropy i odpływ kapitałów w kierunku bezpiecznych aktywów jak złoto, szwajcarski frank i japoński jen. Strach związany z prawdopodobną interwencją w Syrii w największym stopniu dotknął sąsiadującą z nią Turcję. Tamtejszy indeks XU100 spadł o 4,7% i znalazł się na najniższym poziomie od 11 miesięcy. Gwałtowna wyprzedaż nie ominęła też liry, która jest najsłabsza w historii. Kurs USD/TRY wyznaczył dziś historyczne maksimum na poziomie 2,0390.

Przecena tureckiej liry i spadki na giełdzie w Stambule są reakcją na wzrost ryzyka geopolitycznego. Należy jednak pamiętać, że wyprzedaż tureckich aktywów ma swe pierwotne źródła w pogorszeniu sytuacji gospodarczej Turcji oraz ucieczce inwestorów zagranicznych w związku z obawami o konsekwencje przyszłego ograniczenia przez Fed wartości programu QE3.

Wczoraj humorów inwestorom nie zdołały poprawić dobre informacje płynące z Niemiec i USA. W sierpniu indeks monachijskiego instytutu Ifo wzrósł do 107,5 pkt. To czwarty kolejny miesiąc jego zwyżki, co potwierdza ożywienie w niemieckiej gospodarce (to dobra wiadomość dla polskich eksporterów). Dane nie tylko okazały się lepsze od prognoz (107 pkt.), ale też był to najwyższy odczyt od kwietnia 2012 roku. Sierpień nieoczekiwanie przyniósł też poprawę nastrojów wśród amerykańskich konsumentów. Obrazujący je indeks Conference Board nieoczekiwanie wzrósł w tym miesiącu do 81,5 pkt. z 81 pkt. w lipcu podczas, gdy oczekiwano jego spadku do 79 pkt.

Ten brak reakcji na lepsze od oczekiwań dane doskonale pokazuje, jak duży obecnie jest „syryjski strach”. Mając jednak na uwadze, że potencjalna interwencja ograniczy się do ataków powietrznych na wyselekcjonowane cele wojskowe, bez wkraczania wojsk do Syrii, trzeba założyć, że będzie to tylko strach chwilowy. Kilkudniowy, może jednotygodniowy. Doświadczenie uczy, że zniknie on wraz z rozpoczęciem działań przez państwa zachodnie. Później ponownie tematem numer jeden na rynkach stanie się Fed i perspektywa ograniczenia wartości QE3.

Dziś awersja do ryzyka powinna dalej się utrzymywać. Zwłaszcza, jeżeli kwestia ataku na Syrię będzie się materializować. Strach jednak powinien być już mniejszy niż wczoraj. Zabraknie bowiem elementu zaskoczenia. Dlatego warszawska giełda i złoty dalej mogą pozostawać pod presją sprzedających, ale straty będą już mniejsze.

Wczorajsza przecena prowadzi do pogorszenia sytuacji technicznej na wykresie indeksu WIG20, gdzie doszło do przełamania dwumiesięcznej linii trendu wzrostowego i wyrysowania, zapowiadającej spadki, formacji głowy z ramionami. To mocne techniczne sygnały sprzedaży.

Do aż tak silnych zmian układu sił nie doszło natomiast na wykresach EUR/PLN i USD/PLN. Wprawdzie strona popytowa zaznaczyła swą przewagę, ale dalsze osłabienie złotego wcale nie jest gwarantowane. Nie mniej jednak wciąż oczekujemy, że w najbliższych tygodniach euro może jeszcze przetestować okolice 4,30 zł, a dolar 3,25 zł (w związku z ograniczeniem QE3, a sytuacją w Syrii), zanim obie te waluty zaczną tracić w relacji do złotego.