źródło: www.flickr.com źródło: www.flickr.com

Jak podaje dziennik „The Wall Street Journal” dwie amerykańskie spółki Kindsight i Phorm chcą tę samą technologię wykorzystać do wyświetlania internautom odpowiednio dopasowanych reklam. Proponują dostawcom internetu podział pieniędzy, które dostaną od reklamodawców.

Proceder dotyczy branży znanej jako DPI (z ang. deep packet inspection). Technologia umożliwia śledzenie wszystkiego co robi konkretny internauta. Dotyczy to nie tylko odwiedzanych stron internetowych, ale też wszelkich danych, które wędrują z sieci do jego komputera i z powrotem. Z DPI korzystają służby specjalne do elektronicznych podsłuchów, ale też sami operatorzy przy wykrywaniu wirusów w sieci czy do zarządzania ruchem.

Podobne możliwości dają powszechnie stosowane w branży internetowej tzw. ciasteczka, które monitorują strony odwiedzane przez internautę. Mike Gassewitz, szef należącej do Alcatel-Lucent spółki Kindsight twierdzi jednak, że jego algorytm potrafi nawet rozpoznać, czy internauta akurat pracuje, czy strony internetowe odwiedza dla przyjemności. Spółka szykuje się do wprowadzenia swoich technologii na rynek. Problem w tym, że wykorzystanie DPI do reklam już kilka lat temu skończyło się wielkim skandalem.