źródło: www.sxc.hu źródło: www.sxc.hu

Tak twierdzi Malwina Użarowska, ekspert od strategii i taktyki komunikacji w projektach zmian, trener biznesu. Kasandryczne wieści pojawiają się w Polsce nieustannie. Przeszliśmy już przez zapowiadane kolejne fale kryzysu, rykoszety kryzysu światowego, mamy kryzys europejski. I nie ma znaczenia czy te fale były czy ich nie było, sprawdziły się przepowiednie czy nie: mentalnie jesteśmy cały czas w ciemnym lesie bez widoku na szczęśliwy kres. – Optymizm jest w naszej kulturze synonimem naiwności – mówi Użarowska. – Jednocześnie w jakiś sposób jesteśmy do tego przyzwyczajeni. W gruncie rzeczy od ponad 20 lat Polacy żyją w rzeczywistości „tata stracił pracę, więc koniec z McDonaldem”. Dajemy temu wyraz w powszechnym narzekaniu ale wiemy również, że i tak karawana idzie dalej. Dowodem na to są badania, które mówią, że wprawdzie rzadziej wyjeżdżamy na wycieczki i częściej spędzamy Nowy Rok korzystając z tańszych ofert, ale codzienna konsumpcja wzrasta – tłumaczy Użarowska.

Najgorsze niedopowiedzenia

Według ekspertów, szefowie polskich firm coraz lepiej radzą sobie z ogłaszaniem złych wieści, co w znacznej mierze ułatwia uporanie się z kryzysem, którym jesteśmy bombardowani z każdej strony. Rozkwit branży szkoleniowej i coachingowej przynosi żniwo. Rosną także wymagania pracowników, co do poszanowania ich godności, nietykalności, stylu współpracy. Zmienia się też rynek pracy i style zarządzania. Jednak wciąż jest wielu menedżerów, którzy poprzez nieprawidłowo sformułowany komunikat, odpowiadają za spadek motywacji w zespole, frustracje, plotki a nawet odejście najlepszych specjalistów. Od czasu odtrąbienia kryzysu światowego, najczęstszym komunikatem w średnich i małych przedsiębiorstwach jest zaciskanie pasa w celu przetrwania bytu, jakim jest firma.

Jednak najważniejsze jest to, co pracownik zrozumie przez „zaciskanie pasa”. I tu pojawia się kluczowa rola komunikatu, do którego należy się przygotować mając na względzie wiele aspektów od zaplanowanych strategii ratunkowych, przez przewidywanie ludzkich zachowań w danej organizacji aż po koncepcje motywowania. – W korporacjach i dużych firmach najczęściej mówimy często eufemistycznie o komunikowaniu „zmian”. Najgroźniejsze jest tu widmo niedomówień. Czym ma być ta zmiana? Czy oznacza zwolnienia, cięcia, przesunięcia, mniejsze premie? Rola strategii komunikacji jest w tym momencie decydująca – wyjaśnia Użarowska, konsultant ds. strategii komunikacji wielu polskich firm. Jednym z najczęściej popełnianych błędów w komunikacji kryzysowej jest patrzenie przez właścicieli na problem z własnej perspektywy (co w innych przypadkach gwarantuje sukces). – To szefowie chcą zacisnąć pasa, to oni tego potrzebują by przetrwać. Ich pracownicy nie. Ich „być albo nie być” nie zależy od tego konkretnego miejsca pracy. Pracownicy mają wiele opcji, znacznie więcej niż właściciel biznesu – tłumaczy Użarowska.

Rola posłańca

Nie mniej ważne jest również nie tylko w jaki sposób złe wieści są przekazywane, ale również kto pełni rolę posłańca. Nikt nie chce być posłem niosącym złe wieści. Często oddelegowuje się „zimne ryby” aby wykonały brudną robotę. A to ogromny błąd! Należy pamiętać, co jest celem podania trudnej informacji, jaki skutek chcemy osiągnąć. Zwalniać powinny osoby empatyczne, motywować w czasie kryzysu ludzie silni z charyzmą, autorytety głosić sens „zaciśnięcia pasa”, wzbudzający zaufanie zapewniać o pozytywnym skutku chwilowych trudności – mówi Malwina Użarowska.

Dlatego też tworząc strategię komunikacji nie powinno pracować się tylko nad treścią informacji ale również nad tym, kto ma ją wygłosić. To bardzo ważne, by dać organizacji konkretne wsparcie a złe nowiny powinny wypływać z odpowiednich ust. Trzeba mieć w pamięci, że szef i pracownicy to układ symbiotyczny. Nie tylko pracodawca daje nam pracę, on potrzebuje specjalistów, by utrzymać standardy. – Znam pewną firmę, która zatrudnia menedżera o takiej opinii w branżowym środowisku, że żaden szanujący się specjalista nie chce tam pracować i mieć go za szefa. Skutkiem tej sytuacji jest to, że jeden z kluczowych działów zamiast być sercem projektów stał się trampoliną dla młodych talentów. No cóż, trwają, a mogliby trwać lepiej – kwituje Użarowska.