Piotr GotowickiPiotr Gotowicki

„Jestem absolutnie przekonany, że ktoś kto jest dzisiaj na etacie, powinien szukać alternatyw, a my jesteśmy jedną z najlepszych alternatyw” – twierdzi nasz rozmówca, który przez 16 lat trudnił się biznesem tradycyjnym, ale porzucił go na rzecz systemu marketing sieciowy aby szybko odnieść na tym polu wymierne sukcesy. O biznesie, soft marketingu, samodyscyplinie i możliwościach, jakie w życiu zawodowym oraz osobistym daje network marketing, rozmawiamy z Piotrem Gotowickim – obecnie dyrektorem krajowym w polskiej firmie DuoLife.

Anna Rzadkowska: U każdego w życiu przychodzi taki moment – choć z różnych przyczyn, że człowiek zaczyna wiązać się z określoną branżą. Skąd u pana pomysł na biznes związany ze sprzedażą?

Piotr Gotowicki: Jeśli ktoś myśli, że dokonuje świadomego wyboru co będzie robił w swoim życiu, to najczęściej jest w błędzie. U większości osób, tak jak i u mnie, był to cały szereg okoliczności, które ostatecznie sprawiły, że znalazłem się w branży związanej ze sprzedażą. Pierwotnie miałem być łącznościowcem, czyli pracować w branży telekomunikacyjnej, zgodnej z moim wykształceniem, ale pomimo ukończenia szkoły z wyróżnieniem, porzuciłem dalszą edukację na rzecz „robienia pieniędzy”. Zainspirował mnie mój starszy brat odnoszący sukcesy finansowe. Jako dwudziestolatek miałem już swój pierwszy samochód i wydawało mi się wtedy, że do 30-tki będę miał willę z basenem.

Anna Rzadkowska: Co takiego się stało, że przez lata sprzedaży w tradycyjnej formie, zdecydował się pan na network marketing?

Piotr Gotowicki: Przez ponad 16 lat życia zawodowego zajmowałem się wieloma rzeczami, nigdy nie pracowałem na etacie i faktycznie zawsze to była sprzedaż – kaset magnetofonowych, samochodów, ubezpieczeń… I nic się nie zmieniło, nadal sprzedaję, tylko tym razem moim towarem są marzenia o wolności finansowej i zdrowy styl życia. Przez te lata zrozumiałem, że robienie biznesów nie jest łatwe, a większość z nich ma jedną wspólna cechę – wysokie koszty założenia i utrzymania przedsięwzięcia. Dzisiaj, z perspektywy wiedzy jaką posiadam, pewnie inaczej poprowadziłbym swoje interesy, ale fakt, że trzy z nich najpierw rozwinąłem, a potem zamknąłem z powodu braku rentowności, doprowadziły do poszukiwania innych alternatywnych rozwiązań. Gdy natknąłem się na network marketing i gdy go w końcu zrozumiałem, okazał się on najtańszą formą biznesu pod względem inwestycji i tzw. kosztów stałych. Pozwala na wykorzystanie narzędzia jakim jest dźwignia czasu czyli tego co w segmencie B kwadrantu przepływu pieniędzy Kiyosakiego wykorzystują bogaci ludzie do gromadzenia kapitału, by kiedyś stać się inwestorami. I to również jest mój cel – w przyszłości chcę być inwestorem.

Anna Rzadkowska: Wielu osobom nie udaje się odnieść sukcesu w marketingu sieciowym, równie wiele rezygnuje, zanim w ogóle zacznie coś osiągać, a chyba największa jest grupa jego przeciwników, którzy bardzo negatywnie wypowiadają się o takiej formie zarobkowania. Skąd się rodzą takie, a nie inne przekonania?

Piotr Gotowicki: Chyba w każdej dziedzinie życia większości osobom nie udaje się osiągnąć znaczącego sukcesu. W sporcie, biznesie, a nawet w życiu osobistym niewiele związków jest w stanie przetrwać próbę czasu. Problem jest zawsze ten sam – przygotowanie, wiedza, umiejętności, wytrwałość. A hejt? Powstaje naturalnie jako forma obrony, no bo przecież to nie my zawaliliśmy, tylko to branża jest zła, to ta druga osoba jest niedobra. Jak patrzę w przeszłość i widzę siebie prowadzącego biznesy w sposób niedojrzały, bez właściwej wiedzy, to dzisiaj wcale się nie dziwię porażkom, które poniosłem. Oczywiście nabywając mądrości życiowej wiem, że to nie były porażki, a lekcje jakie odebrałem od życia i to tym lekcjom zawdzięczam fakt, że jestem tu, gdzie jestem. W danej perspektywie czasu nie ma sensu oceniać wydarzeń, bo nie wiemy, czy to co się wydarzyło jest dobre lub złe, bo to co się wydarzyło, zawsze prowadzi nas do nowych możliwości. W przypadku naszej branży porażka jest najczęściej usprawiedliwiana tym, że produkt był zły, sponsor mnie zostawił, plan marketingowy nie płacił itp., a mało kto potrafi się przyznać, że po prostu nie zrobił tego co trzeba. Późniejszy atak na branżę po takiej porażce jest zrozumiały – to forma udowodnienia, że z nami jest wszystko ok, a branża jest zła. Jak się czuje ktoś taki, kto był na przykład w DuoLife 3 lata temu i już nie jest, a od tego momentu firma urosła o 1000%? Jeśli 1000% jest średnim wzrostem, to przeciętny klubowicz w tym czasie mógł o 1000% zwiększyć swój biznes, ponadprzeciętny mógł to zrobić o jeszcze większy procent. Więc jakie ma wytłumaczenie ten, kto z tego nie skorzystał? Swoją frustrację musi obrócić w atak, aby powstrzymać dalszy rozwój firmy, bo jak spojrzy sobie w oczy za jakiś czas, gdy to będzie firma miliardowa? Przecież ewidentnie będzie widać, że nie było problemu z firmą i jej produktami, lecz z osobą, która nie potrafiła tego wykorzystać.

Używając prostej logiki, jeśli są osoby, które w tej branży odnoszą sukcesy to znaczy, że jest to możliwe, wystarczy zrobić to, co te osoby… ale to często wymaga pracy i wysiłku, do którego większość osób nie jest gotowa. Oczywiście nie chciałbym generalizować i opierać się tylko o wyniki DuoLife jako przykładu fenomenalnego wzrostu, bo sam miałem do czynienia z firmą, która była najszybszą na świecie, a po 10 latach zbankrutowała krzywdząc setki tysięcy osób. Pytanie tylko, gdzie takie rzeczy się nie dzieją? W sporcie drużyny przegrywają, a kibice są zawiedzeni, w biznesie firmy bankrutują lub są prowadzone przez ludzi, którzy popełniają błędy, więc ich klienci czy współpracownicy czują się oszukani. Bóg dał nam rozsądek, byśmy mogli wykorzystując swoją mądrość i doświadczenie unikać złych wyborów, a gdy już takich dokonamy, niech to będzie dla nas lekcja na przyszłość. Po 9 latach nauczyłem się rozpoznawać dobre firmy, a jednocześnie wiem, co należy zrobić, aby wykorzystać potencjał branży. Każdemu radzę, zanim negatywnie wypowie się na temat branży, trochę się wyedukować. Jestem przekonany, że to właśnie brak właściwej edukacji prowadzi do braku zrozumienia, a brak zrozumienia do porażki. Jeśli coś działa dla innych, a nie działa dla nas, to tylko dlatego, że nie robimy rzeczy, które robią inni.

Anna Rzadkowska: Dobrze stworzony i rzetelnie prowadzony biznes w formie, jaką obecnie wykorzystuje pan w ramach działalności DuoLife, wydaje się mieć same zalety. Czy są jakieś minusy, z którymi trzeba było lub zawsze trzeba będzie się zmierzyć?

Piotr Gotowicki: Podstawową wadą jest nienormatywny czas pracy, czyli albo w ogóle nie pracujemy, bo nie mamy ram czasowych, tak jak w przypadku chodzenia do pracy, albo pracujemy cały czas, bo nie ma granicy pomiędzy czasem na pracę, a czasem na odpoczynek, hobby czy rodzinę. Większość osób przechodzących z etatu do naszej branży ma właśnie z tym wyzwanie, bo tutaj nie ma szefa, który stoi nad Tobą i mówi co trzeba zrobić. Trzeba mieć samodyscyplinę, by zrobić coś w wyznaczonym czasie. Drugim wyzwaniem, które ma oczywiście plusy i minusy, to płacenie za wyniki. Nie chodzi o to, jak długo coś robimy, tylko jak skutecznie. Minusy tego są takie, że nikt nam nie płaci za chęci i działania tylko za efekty tych działań, a plus tego jest taki, że w przypadku dobrych efektów, nikt nam nie limituje zarobków.

Anna Rzadkowska: Jakie cechy charakteru są potrzebne w tym biznesie, a jakie z czasem kształtuje MLM?

Piotr Gotowicki: Jest jeden bardzo ważny czynnik i jedna bardzo ważna cecha. Tym ważnym czynnikiem jest determinacja. To ona powoduje, że nie rezygnujemy po pierwszych niepowodzeniach, to rodzaj silnej motywacji do działania. Natomiast cecha, która jest ważna i stoi za prawie każdym sukcesem na świecie to wytrwałość. Dzięki wytrwałości kształtujemy swoje umiejętności, by z amatora stać się zawodowcem.

Determinacja jako poziom eskalacji motywacji pozwala na podjęcie decyzji, aby rozpocząć działania w czymś, co wydaje się stosunkowo trudne, ale bez wytrwałości, po pierwszych niepowodzeniach człowiek się zniechęca i rezygnuje na rzecz innego zajęcia. Determinacja pcha go dalej, więc ciągle biega w poszukiwaniu rozwiązań na jakiś swój życiowy problem, ale tylko wytrwałość pozwala mu utrzymać kierunek, aby w końcu osiągnąć metę. Osoby zdeterminowane, bez wytrwałości biegają w kółko często nie osiągając swoich celów, dlatego prawdziwą synergię mocy uzyskuje się, kiedy jesteśmy zdeterminowani i wytrwali. Podsumowując, determinacja powoduje, że podejmujesz działania, a wytrwałość sprawia, że trwasz w tym co robisz, aż do momentu osiągnięcia prawdziwego sukcesu.

Anna Rzadkowska: Czy network marketing w pańskim przekonaniu może być dodatkową formą zarobkowania, a może alternatywą dla etatu? Czy można poświęcać tylko dodatkowy, wolny czas, wypracowując sensowne wyniki?

Piotr Gotowicki: To dość trudne pytanie, bo co oznacza wolny czas, a precyzując, ile jest tego czasu wolnego? Czy to godzina dziennie, czy godzina tygodniowo? To co jest najważniejsze w naszym biznesie to systematyczność. Aby wytworzyć pewien rodzaju pędu, świetnie opisany w książce Darrena Hardego „Efekt kumulacji” działania od czasu do czasu nie pozwalają na uzyskanie efektów budujących odpowiedni poziom entuzjazmu. Jeśli ktoś jest na etacie i zainwestuje swój czas w sposób systematyczny, w ilości kilkunastu godzin tygodniowo, to efekty muszą się pojawić. Natomiast bardziej istotna od czasu jest forma działania. Pracuj mądrze, a nie ciężko; wydajnie, a nie długo. Dzisiaj dysponujemy technologią oszczędzającą czas, spotkania można robić przez internet, dzięki czemu możemy zaoszczędzić dużo czasu związanego z dojazdami, które są kosztowne i czasochłonne, a przy tym absolutnie bezproduktywne. Zatem jeśli masz mało czasu, to powinieneś mieć dobry plan, jak ten czas produktywnie wykorzystać. Nie trening czyni mistrza, a mistrzowski trening czyni mistrza, nie ważne jak długo coś robisz, ważne kto Cię uczy.

Co do etatu to nie mam żadnych wątpliwości, że ponad 90% ludzi nie ma w nim satysfakcji finansowej, a po przejściu na emeryturę będzie jeszcze gorzej. Więc ten kto nie ma planu B, będzie cierpiał finansowo, dlatego nasza branża jest tutaj wspaniałą alternatywą. Z drugiej strony, aby zdobyć szlify w naszej branży potrzebna jest cierpliwość finansowa, którą etat zapewnia. Porzucanie pracy na rzecz startu w naszej branży nie jest dobrym pomysłem, bo może się okazać, że zanim wejdziemy w regularne przychody, możemy stracić płynność finansową.

W biznesie tradycyjnym, jeśli rentowność, czyli moment wyrównania ponoszonych kosztów do wpływów następuje po roku od momentu rozpoczęcia inwestycji, to jest to bardzo dobry biznes. W naszym przypadku nie ponosimy dużych inwestycji, ale też nasze wpływy na początku są niezbyt duże, aby można było się z tego utrzymać, bo potrzebny jest czas na rozkręcenie naszej organizacji, a w tym czasie musimy płacić rachunki. To jest jedno z najważniejszych wyzwań – czas kontra oczekiwania.

Reasumując, kiedyś zobaczyłem wzór na duży biznes, jest to duża inwestycja w krótkim czasie lub mała inwestycja w długim czasie. Nie słyszałem o biznesie z małą inwestycją i z dużymi zyskami w krótkim czasie. Jeśli ktoś obiecuje Ci taką to pamiętaj – darmowy ser jest tylko w pułapce na myszy. Zapytaj jaką masz gwarancję? Bo najczęściej większość obietnic odbywa się według zasady „nikt nie może Ci tyle dać, co ja mogę Ci obiecać”. Jestem absolutnie przekonany, że ktoś kto jest dzisiaj na etacie, powinien szukać alternatyw, a my jesteśmy jedną z najlepszych alternatyw. Robert Kiyosaki twierdzi, że jesteśmy ostatnim bastionem wolnej przedsiębiorczości i jak do tej pory, po dziewięciu latach mojego doświadczenia, nie spotkałem się z czymś bardziej atrakcyjnym, a jeśli coś się pojawiało to najczęściej po pewnym czasie okazywało się zwykłą spekulacją.

Anna Rzadkowska: Wolność finansowa i dochód pasywny – to dwa elementy, które w pracy na etacie wydają się być niemożliwe do osiągnięcia. Jak prezentują się względem network marketingu?

Piotr Gotowicki: Wolność finansowa moim zdaniem jest źle definiowana. Jeden z moich mentorów Fabian Błaszkiewicz przedstawił mi definicję wolności, którą pokochałem i w 100% się z nią zgadzam. Jeśli wolność finansową będziemy definiować tylko poprzez ilość posiadanych pieniędzy, będziemy żyć w strachu, że możemy je stracić, czyli gdzie tu mowa o wolności? Wolność finansowa, według mojej definicji, oprócz ilości posiadanych pieniędzy polega na zdolności sprawczej ich zarabiania. Tego nikt nie może nam odebrać chyba, że umrzemy, a wtedy doczesne potrzeby już nie mają znaczenia.

Często wolność finansowa jest również wyrażana powiedzeniem „wszystko mogę nic nie muszę”. Chodzi o prostą rzecz, zarabianie pieniędzy ma być przyjemnością, a nie koniecznością. Wiele razy spotykam się ze stwierdzeniem, że gdy ktoś kocha to co robi to nie pracuje. Wtedy zadaję pytanie, czy jeśli przestaniesz kochać to co robisz, czy możesz przestać to robić, czy nadal będziesz musiał to robić? Wtedy odkrywamy tę granicę, kiedy mówimy o pracy wynikającej z pasji, a kiedy jest to o praca wynikająca z konieczności.

Warto mieć więcej pieniędzy niż jesteśmy w stanie ich wydać, chociaż nie wiem, czy można ustalić jakąkolwiek granicę tego jak to dużo jeśli np. spojrzymy na cenę wahadłowca latającego na księżyc, a zażyczylibyśmy sobie tam polecieć. Aby nie dać się zwariować potrzebne są jakieś granice rozsądku odnoszące się do standardów społeczności, w której żyjemy, aby ustalić moment, po dojściu do którego możemy mówić o wolności finansowej. Dla mnie, poza wolnością finansową definiowaną jako zdolność sprawcza zarabiania, ustalenie granicy ilości posiadanych pieniędzy w postaci aktywów, aby można było mówić o wolności finansowej w Polsce, to kwota, która przy minimalnym ryzyku inwestycyjnym pozwalałaby nam żyć z odsetek. Myślę, że jest to minimum milion złotych, aby żyć na poziomie egzystencjalnym, do kwoty 4 milionów, od której to granicy możemy mówić o odpowiednio wysokim poziomie bezpieczeństwa i komfortu życia. Zdaję sobie sprawę, że to wielkie sumy, a przeciętny Kowalski zarabiający 3200 PLN na rękę jest w stanie za całe życie zarobić zaledwie około 1,5 mln PLN przy nierealnym założeniu, że nic z tych pieniędzy nie wyda, tylko wszystko odłoży. Dlatego wracając do pytania, etat mało kiedy może dać nam szansę na osiągnięcie wolności finansowej i trzeba szukać innych rozwiązań. Na swoich seminariach, które prowadzę w zakresie edukacji finansowej pokazuję alternatywne sposoby zarabiania, bardziej skuteczne niż etat czy nawet samozatrudnienie, a przede wszystkim uczę o mechanizmach pomnażania pieniędzy, gdzie jedną z tych metod jest dźwignia czasu, którą możemy odnaleźć w network marketingu. To czas jest głównym czynnikiem determinującym ilość pieniędzy, jaką możemy zarobić w życiu, dlatego jeśli ktoś na miesiąc zarabia 100 tys. a ktoś inny tylko 3 tys. to nie oznacza, że ten pierwszy pracuje 30 razy ciężej, tylko pracuje inaczej. To „inaczej” jest kluczem. Dowiedz się jak, a posiądziesz wiedzę, która pozwoli zarobić Ci 2, 3 lub więcej milionów w swoim życiu.

Co do dochodu pasywnego to sama nazwa wskazuje, że to dochód bez pracy. Taki dochód jest możliwy w przypadku bycia inwestorem, jeśli potraktujemy budowę organizacji jako inwestycję i po wybudowaniu ją zostawimy, to faktycznie przez jakiś czas może nam przynosić dochód pasywny, ale może się zdarzyć, że niepielęgnowana umrze i nasza inwestycja przestanie przynosić przychody. Oczywiście może tak się zdarzyć, że dobrze poukładany biznes będzie nadal trwał i ciągle się rozwijał, ale wtedy też jesteś potrzebny, aby dawać energię wynikającą z Twoich zarobków. Możesz pracować mniej, ale nie jest właściwym porzucanie organizacji, dlatego w przypadku network marketingu raczej unikałbym mówienia o dochodzie pasywnym, natomiast o dźwigni czasu, która prowadzi do zgromadzenia kapitału niezbędnego na inwestycje, które ostatecznie pozwolą w pełni cieszyć się dochodem pasywnym.

Anna Rzadkowska: Ogólnie w tej branży działa Pan już wiele lat. Dlaczego w 2016 roku podjął pan decyzję aby rozpocząć współpracę z firma DuoLife?

Piotr Gotowicki: Życie pisze różne scenariusze i nie wszystko funkcjonuje tak jak byśmy chcieli. Moja pierwsza firma zbankrutowała, druga okazała się ze względu na system zarządzania i niedopasowanie do realiów rynku polskiego niewypałem, dopiero podjęcie współpracy z DuoLife było strzałem w dziesiątkę. Wszystko co wydarzyło się wcześniej było przygotowaniem mnie do tego co właśnie się dzieje i zarówno model biznesu oparty o soft marketing, jak i ludzie zarządzający tą firmą, stali się dla mnie środowiskiem, gdzie wcześniej uzyskane kompetencje dały konkretne owoce. To było jak ziarno rzucone na żyzny grunt. Wcześniejsze doświadczenia pozwoliły mi wręcz uzyskać pionowy start i w błyskawicznym tempie stałem się użytkownikiem pięknego Jaguara XF oraz zacząłem zarabiać pieniądze praktycznie od pierwszego miesiąca współpracy. Często o tym wspominam, że mój błyskawiczny sukces wymagał wielu lat przygotowań, dlatego trzeba racjonalnie podchodzić do stawianych sobie celów, aby nie przecenić swoich możliwości w stosunku do oczekiwań.

Anna Rzadkowska: Czy umiejętności zdobywane podczas budowania biznesu w takiej formie przydają się w życiu codziennym? Jeśli tak, to które z nich?

Piotr Gotowicki: System marketingu rekomendacyjnego to najlepsza szkoła ucząca właściwej komunikacji. Komunikacja z innymi ludźmi jest fundamentem dobrych relacji, a dobre relacje są fundamentem szczęścia. To, czego możesz nauczyć się w tym biznesie jesteś w stanie wykorzystać niemal w każdej innej branży, dziedzinie, jak i w życiu osobistym. Kiedy ktoś o soft marketingu mówi, że to branża sprzedaży, zawsze wtedy przekornie tłumaczę, jaka jest różnica pomiędzy sprzedażą, a handlem. Sprzedaż to umiejętność przekonania kogoś do zrobienia tego, czego Ty chcesz, a handel to wymiana towaru lub usługi na pieniądze. Ja sprzedaję, a nie handluję, sprzedaję patent na lepsze życie, ale również te same umiejętności wykorzystuję na co dzień, w załatwianiu wszelkich spraw dnia codziennego. Zgodnie z tą definicją każdy sprzedaje na co dzień. Jeśli chodzisz do pracy sprzedajesz swój czas, więc warto tę umiejętność mieć opanowaną do perfekcji, a nasza branża to prawdziwy poligon w tym zakresie.

Anna Rzadkowska: Każdy biznes to lata budowania własnej pozycji, dbania o swój wizerunek, nauka, inwestycje, doświadczenie. Własny biznes, głównie na początku, jest zderzeniem z „normalną” rzeczywistością. Czy człowiek zmienia się w trakcie? Jest w stanie słabe strony przekuć w mocne?

Piotr Gotowicki: Kiedyś przeczytałem takie zdanie, że rolą każdego człowieka jest budowanie przez życie strefy wpływów. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że rolą każdego człowieka jest budowanie marki osobistej. Niektórzy mając firmę budują markę własnej firmy. To właśnie marka powoduje, że ufamy - lub nie – drugiej osobie czy też firmie. „Szybkość przez zaufanie” to nawet tytuł książki syna Stevena Coveya. To zaufanie powoduje, że wielu rzeczy nie musimy tłumaczyć, że ludzie po prostu wierzą, a tym samym wykorzystujemy strefę wpływów. Przeforsowanie jakiegoś nowego pomysłu nie przysparza większego problemu, kiedy inni nam ufają i tak się dzieje w naszej branży. Wiele osób przychodząc do niej od razu osiąga rezultaty nawet nie mając żadnego doświadczenia, ponieważ mają wokół siebie ludzi, którzy im ufają. Inni nie potrafią na początku nic zdziałać albo niewiele im się udaje, właśnie z tego samego powodu, nikt albo prawie nikt im nie ufa. Na szczęście można nad tym pracować, można stać się człowiekiem żyjącym zgodnie z zasadą „jesteś tyle wart, ile są warte Twoje słowa” i sprawić, aby poprzez przykładne życie wzbudzać zaufanie. Ale to wymaga czasu. Jeśli dzisiaj nie cieszysz się dużym zaufaniem społecznym to zanim tak się stanie można obejść – wybierz drugą metodę. Nie zawsze mamy do czynienia ze znajomymi, więc nasza przeszłość nie ma aż tak dużego znaczenia, dla tych osób liczy się wizerunek oraz nasze kwalifikacje. Spraw, aby poznali Cię z najlepszej strony i bądź zawsze przygotowany. Szczególnie w naszej branży opartej o duplikację, nasza skomplikowana historia, a następnie osiągnięcie sukcesu inspiruje i daje nadzieję wielu osobom na to, że wszystko jest możliwe. Można mówić tu również o cechach fizycznych, które wcześniej nam nie pomagały, ale jeśli pomimo tego osiągniemy sukces to te cechy mogą być dla nas prawdziwym atutem. Pod warunkiem, że druga osoba będzie wiedziała o tym, co osiągnęliśmy pomimo przeciwności losu, dlatego historie budują nasz biznes.

Anna Rzadkowska: Ubiegając się o wymarzoną pracę, w większości przypadków potrzebujemy wykazać się odpowiednim wykształceniem, doświadczeniem i kompetencjami. Czy w network marketingu można zaistnieć i odnieść sukces, nie mając wcześniej doświadczenia w sprzedaży bezpośredniej? Będąc świeżo upieczonym absolwentem szkoły średniej, z maturą w ręku, z pasjami zupełnie odmiennymi niż ekonomia czy matematyka, których w każdym biznesie dotyka się tak mocno?

Piotr Gotowicki: W naszej branży nikt nie pyta o wykształcenie i o wcześniejsze doświadczenia, ponieważ nikt nie płaci za to kim jesteś, tylko za to co zrobisz. To jedna z najwspanialszych branż, gdzie przeszłość nie ma znaczenia. Zasługi, dyplomy, świadectwa, licencje… liczy się tylko skuteczność i to ona jest miarą sukcesu.

Czy się stoi czy się leży pięćset złotych się należy – to znane powiedzenie jeszcze za komuny było powodem, że wiele osób ciągle nie rozumie, iż dobre chęci i wykształcenie niewiele mają dzisiaj wspólnego ze sposobem wynagrodzenia, nie tylko w naszej branży, ale w całym sektorze firm prywatnych.

W naszym biznesie liczą się przede wszystkim kompetencje miękkie, czyli te które pomagają w budowaniu relacji z innymi ludźmi oraz przede wszystkim sztuka komunikacji. Często się zdarza, że zupełnie młodzi ludzie przychodzą lepiej przygotowani do tego biznesu niż inni z wieloletnim stażem, z dużym doświadczeniem życiowym, ale niepotrafiący budować relacji. To, czego może brakować młodym ludziom na początku, to marka osobista, która pozwala na szybki start, ale to ma znaczenie tylko na początku, później pracuje się z ludźmi, których widzi się pierwszy raz na oczy, a wtedy ważne są tylko kompetencje, a te z biegiem czasu można opanować do perfekcji.

Anna Rzadkowska: Pasje dają nam wytchnienie od codzienności i nierzadko również pracy. Jakie zajęcia czy hobby stają się dla pana wytchnieniem, skoro praca, jak sądzę, jest jednocześnie pasją?

Piotr Gotowicki: Osiągnięcie sukcesu bez możliwości znalezienia czasu na rozrywkę to nie sukces. Sukces jest wymagający, bardzo często wymaga poświęcenia czasu nawet tego, którzy inni poświęcają na rozrywkę. Jak mawia Tomasz Zabawa, obecnie vice prezydent naszej firmy, ludzi dzieli się na dwie grupy. Na tych, którzy dzisiaj się bawią, a kiedyś zapłacą za to cenę i na tych, którzy dzisiaj płacą cenę, a kiedyś będą się bawić. Staram się znaleźć czas dla siebie, dlatego rozsądnie zarządzam sobą w czasie, aby go nie trwonić, bo jest bardzo cenny. Jest jedna cudowna sprawiedliwość na tym świecie – każdy ma do dyspozycji tylko 24 godziny na dobę i to od nas zależy, jak będą one spożytkowane. Aby wygospodarować czas na hobby dołączyłem do klubu 555, czyli wstaję 5:55. Tym sposobem znajduję czas na siłownię, na bieganie, na słuchanie muzyki, uwielbiam grać w scrabble i oglądać z małżonką filmy oraz znajduję czas na odwiedzenie mojego wspaniałego wnuczka. Lubimy z małżonką podróże, na które zabiera nas firma. Fenomenalne jest to, że gdy prowadziłem biznesy tradycyjne, nie miałem szans na tyle podróży zagranicznych co obecnie. Będąc od dziewięciu lat w tej branży, byłem już trzy razy na Hawajach, dwa razy w Meksyku, trzy razy w Las Vegas, nie licząc kilku podróży do USA i tych bliższych nad Morzem Śródziemnym. I to wszystko w ramach docenienia za wykonaną pracę. Na pewno jedną z największych, ale też kosztownych pasji dla mnie i dla mojej żony, jest podróżowanie. Już nie możemy doczekać się wycieczki do Panamy w 2019 roku, najfajniejsze jest to, że możemy tam pojechać zupełnie za darmo, w ramach dobrze wykonanej pracy, za którą jestem odpowiednio wynagradzany.

Anna Rzadkowska: Ma pan plany na dalszą przyszłość, niekoniecznie związane z biznesem? Jakieś marzenia z dłuższym terminem realizacji? Czy raczej patrzy pan jedynie w tę najbliższą przyszłość, oddając się nieco w ręce tego, co przynosi los?

Piotr Gotowicki: Od kiedy zrozumiałem, że w życiu liczy się podróż, a nie jej cel, staram się być szczęśliwym tu i teraz i nie determinować szczęścia od celów, które sobie założę i które muszę osiągnąć, aby być szczęśliwym. Oczywiście mam cele z dłuższym terminem realizacji, jeszcze nie wybudowałem domu, o którym marzymy z małżonką, ale wiem, że wkrótce to nastąpi. Jestem młodym człowiekiem, mam dopiero 45 lat i całe życie przede mną. Dzisiaj skupiam się na doskonaleniu swojego rzemiosła, aby osiągnąć 100% pewności i sprawczości, czyli skuteczności w robieniu tego co robię, aby przekazać swoje kompetencje innym osobom i mieć pewność, że tak jak zadziałały dla mnie zadziałają one dla tych, którym te kompetencje przekazałem. Marzy mi się taki system pracy, aby każda osoba, która podejdzie do naszego biznesu z decyzją działania i z postanowieniem, że wytrwa, otrzymała niezbędne know-how oraz narzędzia tak skuteczne, że jedynym czynnikiem wpływającym na ich sukces będzie czas i determinacja.

Anna Rzadkowska: Dziękuję za rozmowę.