Piotr MosioPiotr Mosio

Pierwszy raz o MonaVie dowiedział się w USA podczas prezentacji. Największe wrażenie zrobiła na nim informacja, że Randy Schroeder – gwiazda network marketingu, dla tej młodej firmy zostawił biznes, który generował mu 120 000 dolarów pasywnego dochodu miesięcznie, wypracowanego na 50 rynkach świata. Taki news to naprawdę szok. Zwłaszcza, że panowie znali się wcześniej. Ruch, który daje do myślenia… O najczystszym modelu biznesowym na Ziemi rozmawiamy z Piotrem Mosio.

Po rozpoczęciu współpracy z MonaVie, Piotr Mosio za pomocą internetu zaczął przekazywać informacje o możliwościach tego przedsięwzięcia do Europy. Rozpoczęła się rekrutacja pierwszych Polaków. Po trzech latach pracy jego wyniki są imponujące. Panie i panowie, oto rozmowa z czołowym graczem w MonaVie na terenie Polski i Europy, członkiem Europiejskiej Rady Dystrybutorów MonaVie.

Maciej Maciejewski: Czy dzisiaj cieszy się pan z faktu, że kiedy opracowano produkt dla MonaVie, zarząd firmy nie podjął decyzji o wrzuceniu go na półki hipermaketów, tylko wdrożył go do sprzedaży w systemie marketingu sieciowego?

Piotr Mosio: Przez pierwsze 4 lata istnienia firmy, jej hasłem przewodnim było: „Pij! Poczuj! Podziel się!” Brig Hart, jeden z czołowych graczy tego biznesu zbudował model: „Zaproś! Poczęstuj! Podziel się!” i wszyscy zaczynali o tym mówić każdemu napotkanemu człowiekowi. Produkt w MLM jest bardzo ważny. Są produkty, które tylko i wyłącznie mogą być sprzedawane w MLM. I będą zawsze sprzedawane w MLM. Przede wszystkim chodzi o produkty emocjonalne, gdzie trzeba się podzielić historią. Mówiąc o produktach emocjonalnych mam na myśli takie, które dają ludziom rezultaty. Wtedy ludzie nie mogą przestać o nich mówić. Dlatego, jak popatrzymy na listę największych firm, to wszystkie posiadają w ofercie produkty, które wpływają na ludzi w tak pozytywny sposób, że dzielą się informacją o nich z innymi ludźmi. Branża MLM jest wspaniała! To najczystszy model biznesowy z istniejącym na Ziemi! Aczkolwiek z drugiej strony nie ma takiego produktu na świecie, z którym firma mogłaby zaistnieć tylko ze względu na fakt, że go ma. Musi wystąpić dużo więcej właściwych czynników.

Żeby odnieść sukces na rynku musi wystąpić kombinacja kilku czynników. Produkt jest fundamentem, ale nie zrobimy nic bez kompetentnych ludzi!

Maciej Maciejewski: W każdej firmie MLM, z różnych względów, wielkość zbudowanej struktury ma inny wpływ na wysokość otrzymywanych prowizji. Jak to wygląda w pana przypadku po trzech latach pracy?

Piotr Mosio: To bardzo dobre pytanie, ponieważ obserwuję menedżerów, którzy mówią, że mają 10 000, 20 000, 30 000 a nawet 100 000 ludzi, a ja mam tylko 1500 aktywnych partnerów. Ktoś powie, że to mało, ale ponieważ to jest struktura aktywnych partnerów, produkuje okolo 1,5 miliona złotych obrotu. I z tego MonaVie płaci mi prowizje ok. 70 000 zł. Moi ludzie są rozsiani na 8 rynkach świata. Ja wiem, że nie są to jeszcze najwyższe w tym sektorze zarobki, bo wiele osób w biznesie klasycznym zarabia dużo, ale ja mówię o dochodach pasywnych. Poza tym dla mnie bardzo ważnym aspektem jest to, że wielu menedżerów, których wprowadziłem do biznesu, zarabia dzisiaj poważne pieniądze, np. po 3000 zł. Ostatnio mój partner z zespołu przeskoczył mnie rangą i zarobkami, więc mówimy tu o wspaniałej sytuacji. To trzeba podkreślić, że MLM jest świetnym biznesem dla ludzi, którzy chcą dorobić. Jeżeli taki człowiek ma 3000 zł na etacie i drugie tyle zarobi w MonaVie, to przecież on dostaje na rękę drugą pensję! To jest magia tego biznesu.

Maciej Maciejewski: Tak, ale co pan powie takim ludziom jak ja? Mam wydawnictwo prasowe, czyli rasową firmę tradycyjną. I nie mam już czasu na to, żeby dorabiać w MLM nawet, gdybym chciał. Ale ja swoją pracę kocham!

Piotr Mosio: Tak, to jest najważniejsze! Być może teraz rozczaruję niektórych ludzi, ale nie wierzę w to, że MLM jest jedynym sposobem, aby dobrze zarabiać! Nie bądźmy fanatykami! Jest mnóstwo innych możliwości. Aczkolwiek dla mnie MLM jest wspaniały. Zasady, którymi cechuje się network marketing też są wspaniałe! Być może nawet najlepsze. Jeśli ten biznes jest robiony we właściwy sposób to jest cudownym modelem biznesowym. Owszem, są inne rozwiązania, ale MLM jest prosty na wejście dla kogoś, kto chce rozpocząć swoją działalność gospodarczą, a nie ma pomysłu, pieniędzy, brandu, nie ma know-how, nie ma produktu. Albo dla kogoś, kto chce zbudować pasywne dochody. Przecież wszyscy ludzie nie mogą mieć wydawnictw prasowych. My mamy wielu fajnych menedżerów, którzy posiadają tradycyjne firmy i robią dwie rzeczy. Inni po jakimś czasie z tradycyjnych firm rezygnują. Jeszcze inni odchodzą z network marketingu. Mnóstwo ludzi na świecie również tego poszukuje biznesu, który może żyć i rozwijać się bez ich udziału. Taki jest właśnie MLM. Mógłbym o tym mówić cały czas…

Maciej Maciejewski: Skończyła mi się lista znajomych. Mama nie chce, ciotka piecze ciasto, ojciec na rybach… Nie mam kontaktów. Jak pan to robi? Skąd bierze pan ludzi?

Piotr Mosio: Swój biznes w większości wybudowałem z ludźmi, których wcześniej nie znałem. 90% menedżerów, którzy osiągają sukcesy w mojej firmie i którzy zostali przeze mnie zasponsorowani „na froncie” to ludzie, których nie znałem! Więc kiedy ktoś mówi, że „ja nie znam ludzi, którzy mogliby się tym zająć”, to uśmiecham się i odpowiadam, że ja przecież nie znałem swojej żony, ale w jakiś sposób ją poznałem i była to wspaniała decyzja. MLM jest jedynym biznesem na świecie, który można rozpocząć od znajomych i budować go na „ciepłym rynku”, czyli ze swoimi sąsiadami, przyjaciółmi i rodziną! Proszę mi pokazać jakiegokolwiek klasycznego biznesmena, który mówi „otworzę restaurację, bo mam dużą rodzinę i cała moja rodzina będzie się u mnie stołować”. To jest nonsens! Każdy biznes tradycyjny trzeba robić z klientami z zewnątrz. Z ludźmi, których nie znamy. W biznesie tradycyjnym musimy mieć metody marketingowe, które sprawią, że można pozyskać zewnętrzny ruch ludzi do biznesu. Albo inwestuje się w lokalizacje, albo trzeba zbudować markę, użyć kampanii reklamowej i muszą wystąpić zewnętrzne czynniki, które wytworzą ruch w biznesie tradycyjnym.

Natomiast MLM pozwala bez inwestycji w kampanię marketingową zacząć biznes z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną. I to jest świetne, bo nie trzeba inwestować pieniędzy na starcie!

U mnie lista kontaktów na początku była takim „pasem startowym” służącym do tego, aby przejść przez krąg wpływów moich znajomych. Jeżeli wychodzi się na początek do swoich przyjaciół, znajomych i rodziny, to ja uczę ludzi, żeby mówili w ten sposób: „Słuchaj, być może to nie jest dla Ciebie, ale ja mam temat, którym naprawdę jestem podekscytowany i chcę Tobie o tym powiedzieć teraz. Nie chcę, żebyś miał do mnie pretensje później, że Ci o tym nie powiedziałem, gdy zobaczysz, jak ja zacznę na tym zarabiać dobre pieniądze. To może nie być dla Ciebie, ale może znasz kogoś, kto chciałby wiedzieć o tego typu możliwości?” Czyli często jest to metoda pośrednia i polecenia. Jest wiele metod na zapraszanie współpracowników, a to jest jedna z nich. Nie ma tutaj żadnej presji. Można powiedzieć: „Czy możesz mi pomóc? Ja naprawdę jestem podekscytowany tym tematem. Wiem, że Ty zarabiasz świetne pieniądze, wiem, że robisz super karierę i jesteś w 100% zadowolony, ale na pewno znasz kogoś, kto potrzebuje tego tematu”.

Maciej Maciejewski: Jak mocno musi się teraz pukać w czoło jakiś pana znajomy, który odmówił współpracy bo stwierdził, że się do tego nie nadaje, ale polecił kogoś, kto dzisiaj jest perełką!

Piotr Mosio: Tak, ja zawsze stosuję metodę poleceń, bo nawet, jeżeli dostanę jakieś polecenie to i tak potem wracam do osoby, która dała mi rekomendację i wtedy mam dwie pieczenie na jednym ruszcie. Dlaczego? Ponieważ bardzo rzadko ktoś odmawia wejścia w biznes, jeżeli już sam ma kogoś poleconego w mojej strukturze. Dlaczego ludzie nie wchodzą w MLM? Ponieważ nie wierzą, że mogą tam osiągnąć sukces! Nie wiedzą jak to zrobić i nie wierzą, że mogą to zrobić! Polecenia to jest na prawdę świetna metoda. Ale są inne. Ostatnio byłem np. miesiąc w Tajlandii, przy czym zanim poleciałem do tego kraju to wcześniej poznałem kilka osób tam mieszkających za pomocą internetu. Najpierw polskojęzycznych, bo fajnie jest porozmawiać na jakiś wspólny temat, po czym zacząłem pytać: „Mieszkasz w Tajlandii, ja będę rozkręcał tam nowy biznes. Czy byłbyś zainteresowany współpracą za godziwe pieniądze? Być może nie jest to dla Ciebie, ale na pewno znasz kogoś, kto byłby zainteresowany”. Czyli kolejny sposób to internet i media społecznościowe. To było dosłownie kilka kontaktów. Oczywiście wygenerowałem liczbę poleceń i zapytałem ludzi z mojej organizacji: „Hej, kogo znacie w Tajlandii? Zapytajcie czy oni nie znają kogoś, kto ma tam jakieś kontakty, bo rozkręcamy tam nowy biznes!” To działa. Ja nakręciłem ponad 100 filmów treningowych, które można znaleźć na YouTube i Facebooku.

Maciej Maciejewski: Tak, nowe media to świetne narzędzia w każdym biznesie. Ale czy da się budować MLM wyłącznie za pomocą internetu? Co z bezpośrednimi relacjami międzyludzkimi?

Piotr Mosio: Szczerze? Powiedzmy sobie o faktach. Wszyscy ludzie, którzy budują biznes w tradycyjny sposób mówią, że MLM online nie działa. Aczkolwiek są tacy ludzie, jak np. Jonatan Bude, Mike Dillard – to potężne persony w marketingu internetowym! Oni zarabiają pieniądze w większości na sprzedaży narzędzi i kursów online. Jednak w marketingu sieciowym najważniejszy jest kontakt międzyludzki.

Maciej Maciejewski: No właśnie, przecież ja mogłem zrobić ten wywiad z panem za pomocą Skype, ale czy faktycznie rozmawiałoby się nam wtedy tak przyjemnie? Myślę, że nie.

Piotr Mosio: Kiedy biznesmeni podpisują jakiś ważny kontrakt, to dlaczego lecą z jednego kontynentu na drugi, żeby złożyć podpis i uścisnąć sobie dłonie, spojrzeć sobie w oczy? Po prostu musi być chemia! Oczywiście to jest moje zdanie. Jestem zwykłym, prostym człowiekiem, który działa według określonych zasad i wypowiadam się na temat tego, co działa dla mnie. A bezpośredni kontakt osobisty to definitywnie podstawa tego, czym się zajmuję.

Maciej Maciejewski: Jakie asy z rękawa wyciąga pan podczas rozmów rekrutacyjnych?

Piotr Mosio: Moim zdaniem MonaVie to projekt zupełnie inny niż wszystko co znaliśmy do tej pory. Właściciel firmy został nagrodzony w USA tytułem „Przedsiębiorca Roku wg Ernest&Young”, a 30 zagranicznych stacji TV pokazało to w wiadomościach. Firma zarobiła miliard dolarów w czasie krótszym niż Microsoft. Zajęło jej to 3,5 roku a Microsoft aż 11 lat. Apple na taki wynik potrzebowała 7 lat. To są fakty, które mówią same za siebie. Jeżeli chcę pójść jeszcze dalej, to dodaję: „Z pana pomocą chciałbym znaleźć dwóch menedżerów, którzy byliby w stanie wygenerować 100 000 zł obrotu, a wtedy 5000- 8000 zł miesięcznie jest dla pana”. To genialne, bo przy okazji właśnie wyjaśniłem mojemu rozmówcy cały plan kompensacyjny w jednym zdaniu. Dalej pytam: „Czy myśli pan, że mógłby to zrobić, jeśli pokaże panu jak?” Jeśli chciałbym pójść jeszcze dalej to dodałbym: „Mam jeszcze do pana takie pytanie, bo generalnie to jest propozycja biznesowa, ja nie oferuję ludziom pracy na etacie… Czy jeżeli mógłby pan zarobić te 5000- 8000 zł to czy byłby pan w stanie zainwestować w to 780 zł?”

Maciej Maciejewski: Czy jeżeli nowe osoby będą postępowały dokładnie tak jak pan, to będą również generowały takie same zarobki?

Piotr Mosio: Oczywiście, że tak. Ludzie czasami łamią sobie głowy zastanawiając się nad tym, jak wyjaśnić plan kompensacyjny, a to jest cała prezentacja – możemy powiedzieć, że: „Z pana pomocą chciałbym znaleźć 5 menedżerów, którzy zrobią X obrotu i wtedy zarobią X złotych”. I to wszystko! Ja szukam ludzi, którzy szukają. Są dwie taktyki, albo można pracować na telefonie i przekonywać do swojej prezentacji, albo mocno przesortować telefon i popracować mocniej, aby bardziej zakwalifikować kandydata. To są dwie strony medalu. Najważniejsze jest to, żeby dbać o ludzi. Oni wyznaczają sobie cele, związują się emocjonalnie z firmą i dlatego ja w tym momencie muszę ze swojej strony dać im wszystko co mogę, żeby mieli szansę na realizację swoich celów i marzeń.

Dla mnie jest to bardzo ważne – u mnie w firmie każdy wygrywa, bo każdy dostaje dobry produkt i z każdym kieliszkiem, z każdym łykiem otrzymuje dużą wartość dodaną, która daje mu określone korzyści. Więc wystarczy, że każdy będzie stosował profesjonalną duplikację i powielał sprawdzone metody działania, a sukces przyjdzie. Każdy może się cieszyć dobrym zdrowiem i dobrymi zarobkami. A najważniejsze jest to, że najlepsze historie w MonaVie to nie te o diamentach i dużych pieniądzach. Te najwspanialsze historie nigdy nie będą opowiedziane, bo nigdy nie będziemy dokładnie wiedzieć, jak wiele osób – dzięki temu, że zetknęły się z produktem, który poprawia zdrowie – chudnie. Jak ostatnio mój znajomy, który schudł 50 kg w 5 miesięcy i być może dzięki temu nie będzie miał zawału serca lub innych problemów. Będzie mógł żyć na tym świecie dla swojej rodziny o 10, 20 lat dłużej. Stąd pochodzi moja energia do działania. Życie ludzi zmienia się tutaj na lepsze.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.

PS. Kiedy przeprowadzałem ten wywiad ok. 2 miesięcy temu do drukowanego „Network Magazynu” nr 30, Piotr był w MonaVie na wysokiej pozycji w planie marketingowym – niebieski diament. Tymczasem niedawno dowiedziałem się, że od tego momentu awansował już na kolejny szczebel w network marketingowej karierze – diament purpurowy, a jego dochody znacznie wzrosły. Gratulujemy!