Powrót do strony głównej Napisz do redakcji
Network strategiaNetwork forum
Napisz do redakcjiRedakcjaRada programowaPatronatPrenumerataReklama
Megaboom Network MarketinguZapracować na dobry wizerunek

30.04.2006:
Raypath na Podkarpaciu: skargi, ugody, komentarze

Do Klubu Federacji Konsumentów w Rzeszowie zgłaszają się osoby twierdzące, że zostały oszukane przez działającą na zasadach marketingu sieciowego firmę Raypath. Są to mieszkańcy województwa podkarpackiego, którzy chcieli rozpocząć współpracę z jednym z biur regionalnych firmy Raypath International - Raypath Rzeszów. Niedoszli sprzedawcy skarżą się, że po podpisaniu umowy o współpracy chcieli od niej odstąpić i zgodnie z obowiązującym prawem odzyskać pieniądze, ale firma im to uniemożliwiła. W wielu przypadkach, osoby brały kredyt na zakup Pakietu Startowego w banku HSBC Bank Polska SA, który współpracuje z firmą. Udało nam się skontaktować z kobietą, która jako jedna z pierwszych poruszyła tą kontrowersyjną sprawę:

- Umowę z Raypath podpisałam w październiku 2005 roku - wyjaśnia Ewa Pruchnik. - Po namyśle, jeszcze tego samego dnia dzwoniłam do swojego sponsora, żeby wycofał umowę ponieważ chcę zrezygnować ze współpracy. On powiedział, żebym się jeszcze zastanowiła. Następnego dnia zadzwonił do mnie, ale ja zdania nie zmieniłam i w związku z tym umówił mnie na rozmowę z dyrektorem oddziału. Udałam się więc na spotkanie, ale rozmowa była bardzo krótka - dyrektor Raypath Rzeszów, pan Andrzej Śnieżek powiedział, że nie ma takiej możliwości, abym odstąpiła od umowy. To wszystko od dnia podpisania umowy trwało 5 dni. Umowa kredytowa jest sporządzona poprawnie, ale problem polega na tym, że otrzymałam ją dopiero 17.01.2006 roku! Ponieważ umowa konsultanta Raypath nie zawierała informacji o możliwości odstąpienia, a umowy kredytowej nie miałam, w związku z tym napisałam wypowiedzenie umowy do firmy Raypath oraz do banku. Firma Raypath nie raczyła odpowiedzieć, natomiast z banku otrzymałam pismo, iż Raypath nie wyraziła zgody na załatwienie sprawy, ponieważ nie odstąpiłam od umowy w terminie 10 dni! Towar mam w domu w stanie nienaruszonym, spłacam raty i prawdopodobnie udam się z tym problemem do prokuratury.

O wypowiedź w tej sprawie poprosiliśmy Aleksandrę Szczepanik z Klubu Federacji Konsumentów w Rzeszowie: - Zgłaszają się do mnie zarówno konsumenci jak i konsultanci z całego województwa. Według nich głównym powodem niezadowolenia są trudności ze sprzedażą towaru oraz brak pomocy ze strony firmy. Częstym zjawiskiem w tej sprawie jest również fakt, że ci ludzie nie posiadają ani kopii umowy o współpracy z firmą, ani kopii umowy z bankiem na kredyt. Te osoby, które mają umowę z bankiem pokazywały mi je i jest na nich zapis - oświadczenie o odstąpieniu od umowy w ciągu 10 dni. Z kolei ci, którzy w terminie odstąpili od umowy, otrzymywali z banku pismo wyjaśniające, że bank nie może podjąć decyzji o odstąpieniu, ponieważ musi na to wyrazić zgodę firma Raypath.

Trzeba zaznaczyć, że wiele spraw zostało bardzo szybko załatwionych - dodaje Aleksandra Szczepanik. - Zawarto ugody pomiędzy firmą Raypath Rzeszów, a niezadowolonymi konsumentami. Osobom, które wzięły kredyt firma pomaga w jego spłaceniu i sprzedaży produktów. Firma wyraziła zdecydowaną chęć zwrotu pieniędzy tym osobom, które zwrócą towar w stanie nienaruszonym.

- Nasz bank nie udziela kredytu osobom podpisującym umowy z firmą Raypath. My w takiej sytuacji udzielamy kredytu przedstawicielowi Raypath - wyjaśnia pracownik banku HSBC Bank Polska S.A. O to, czy firma Raypath Rzeszów utrudniała ludziom odstąpienie od umowy i czy w jakiś sposób można rozwiązać zaistniałą sytuację zapytaliśmy Andrzeja Śnieżka, współwłaściciela firmy, który powiedział:

- Kiedy udałem się do Klubu Federacji Konsumentów w Rzeszowie, otrzymałem listę pięciu osób, które są niezadowolone z naszej współpracy. Z tymi osobami rozmawialiśmy i z naszej strony zrobiliśmy wszystko, aby im zadość uczynić. Sprawy załatwiliśmy polubownie, oczywiście o ile to było możliwe. Albowiem w tego typu sytuacjach zasada jest taka, że strony muszą sobie zwrócić to, co sobie dały. Natomiast nie każdy posiada zakupiony u nas towar w stanie nienaruszonym - przeważnie jest on już użyty. Mam wrażenie, że ci ludzie po prostu myśleli, iż będą siedzieli w domu i bez jakiejkolwiek pracy zarobią pieniądze. Dlaczego ci konsultanci są niezadowoleni? Nie pracowali, bo im się nie chciało. Nie wzięli udziału w bezpłatnych szkoleniach, bo im się nie chciało. Kiedy się okazało, że nasze produkty samoistnie nie zamieniają się w złotówki, szukają teraz możliwości wyjścia z sytuacji i odzyskania pieniędzy. Nie na tym polega sprzedaż bezpośrednia. Cóż, Zig Ziglar kiedyś powiedział: "Sprzedaż jest najlepiej opłacaną ciężką pracą na świecie i zarazem najgorzej opłacaną formą obijania się". Powinni o tym pamiętać wszyscy ci, którzy podpisują umowę z firmą MLM - przedstawił swoje stanowisko Andrzej Śnieżek.

Sprawa ta nie jest zjawiskiem nowym dla całej branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego na całym świecie. Mało tego, w każdej branży są klienci zadowoleni oraz tacy, którzy korzystając z tych samych produktów czy usług, wyrażają odmienne opinie. Jedno jest pewne: firmy DS i MLM, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, powinny zwracać towar jeśli jest on w stanie nienaruszonym, natomiast społeczeństwo musi się nauczyć, że poważnych umów nie podpisuje się pochopnie, a kiedy decydujemy się na współpracę z jakąkolwiek firmą, to nikt nie da nam wypłaty czy prowizji za nic. Te czasy już minęły. "Bez pracy nie ma kołaczy".

(redakcja NETWORK magazynu)

 
     
 

Copyright © 4Media Publisher Wydawnictwo Prasowe 2004 - 2007
• Wszelkie Prawa Zastrzeżone •
• All Rights Reserved •