 |
23.06.2008:
Zróbmy portret pamięciowy "Pierdzio"
"Gazeta Wyborcza" doniosła o nowej piramidzie finansowej. Ludzie mieli zarabiać pieniądze na promowaniu włoskiej firmy i jej wody mineralnej, jeżdżąc swoimi samochodami z naklejoną reklamą. Aby obkleić auto trzeba było wpłacić firmie kaucję w wysokości prawie 3 000 zł.
W "Gazecie" czytamy: "Tysiące osób uwierzyło, że zarobi 900 zł miesięcznie na reklamowaniu nieistniejącej wody mineralnej. I pierwsi zarobili. Ale ci, którzy teraz przyszli po wypłatę, zastali zamknięte biura. Piramida finansowa Piergiorgia Lavezzi mogła wyciągnąć od ludzi 5 mln zł.
Firma Pier_Gio oszukała kilka tysięcy osób. Po wpłaceniu kaucji miały otrzymywać pieniądze za umieszczenie reklamy na samochodzie. Od jesieni 2007 r. na ulicach polskich miast z każdym miesiącem przybywało aut z naklejkami: na drzwiach - woda Aloe Vera. Na tylnej szybie prostokąt w barwach włoskiej flagi i napis: "Dzięki tej reklamie zarabiam 888 zł miesięcznie. www.pier-gio.pl".
W internecie firma przedstawiała się: "Jesteśmy dystrybutorem naturalnego napoju wyprodukowanego na bazie aloesu - Aloe Vera, zależy nam na efektywnej reklamie".
Specjalnych wymogów co do aut, które mają wozić reklamy, nie było: "Najważniejsze, by samochód był sprawny i robił w ciągu miesiąca 1000 km". Przed podpisaniem dwuletniej umowy właściciel auta musiał wpłacić kaucję - 2664 zł.
- Przez chwilę się zastanawiałem, czy nie wejść w te naklejki - mówi Andrzej Grzenia z Sopotu. - Ale uznałem, że coś jest nie tak, bo nikt tyle nie płaci. Normalne firmy za reklamę dają 200-300 zł. No i nie chcą tak wysokich kaucji. A przede wszystkim nie reklamują produktów, których nie ma w sprzedaży. Konia z rzędem temu, kto natknął się gdzieś na wodę Aloe Vera.
Policjanci weszli w piątek do wszystkich oddziałów Pier & Gio, gdy okazało się, że telefony stacjonarne i komórkowe są głuche, a strona internetowa wyłączona.
- Choć wszystko od początku wyglądało jak piramida finansowa zasilana nie zyskami ze sprzedaży, a wpłatami kolejnych uczestników, nie mogliśmy nic zrobić - mówi oficer gdańskiej policji. - Naklejki, reklamy, umowy - wszystko było zgodne z prawem. A że to przekręt, potwierdziło się, gdy klienci zaalarmowali nas o zamkniętych biurach.
- Z informacji, które na razie otrzymaliśmy z policji, wynika, że możemy mieć do czynienia z przestępstwem oszustwa - mówi prokurator Ewa Burdzińska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. - Grozi za to do ośmiu lat więzienia.
Pier & Gio nie tylko wyłudzała kaucje za naklejki. Brała także zaliczki na nowe fordy fusion. Miały być sprzedawane na raty. Ale najpierw trzeba było wpłacić 5600 zł.
- Pieniądze wpłaciłem w kwietniu. Auto miałem odebrać na początku lipca - mówi Mateusz Czapiewski z Gdańska. Ile jest takich osób - jeszcze nie wiadomo.
W zeszłym roku podobny skandal wybuchł na Węgrzech. Dwie firmy - Ill Ferro i Hirauto - w identyczny sposób oszukały swoich klientów. Poszkodowanych jest ponad 8 tys. osób. - Naiwnością jest twierdzenie, że człowiek kieruje się tylko przesłankami racjonalnymi - komentuje dr hab. Cezary Obracht-Prondzyński z Uniwersytetu Gdańskiego. - W każdym z nas jest odrobina chciwości. Gdy pojawia się możliwość zarobienia bez wysiłku, wielu nie może się temu oprzeć. Takie oszustwa zdarzają się i będą się zdarzać."
W zeszłym tygodniu do naszej redakcji dotarło kilka listów na temat tej piramidy finansowej. Jednak dziennikarze "Gazety Wyborczej" wykazali się profesjonalizmem i tym razem byli szybsi od nas. I bardzo dobrze. O takich przekrętach należy informować za każdym razem i jak najszybciej od momentu ich ujawnienia. Żeby jak najmniej naiwnych osób traciło pieniądze, a przedsiębiorczy oszuści trafiali tam, gdzie ich miejsce - do ciasnej, przepełnionej celi.

Czekamy na komentarze naszych Czytelników w tej sprawie. Być może, ktoś z prenumeratorów miał styczność z tajemniczym Piergiorgio Lavezzi`m. Tutaj liczymy na dokładne wskazówki odnośnie jego wyglądu w celu sporządzenia portretu pamięciowego. Dlaczego? Może się okazać, że "Pierdzio" to stary naciągacz, o którego przedsięwzięciach już informowaliśmy w naszym piśmie i na policji. Zastanawiający jest bowiem system oraz terytorium działania tej piramidy. Jeśli to prawda, to trzeba będzie drukować jego zdjęcie w każdym magazynie. Ostatnio zdemaskowaliśmy przecież kilka poważnych piramid finansowych i systemów argentyńskich, po czym ich inicjatorzy mieli być sądzeni, ale z różnych powodów prokuratorzy im odpuścili. Liczymy na Waszą pomoc, Drodzy Czytelnicy.
(Maciej Maciejewski) |
|