Każdy menedżer działający w biznesie MLM, który zakupi Indeks Przyszłości, znajdzie się na okładce nowego NM, pomagając tym samym przez rok w nauce konkretnemu dzieciakowi – podopiecznemu Stowarzyszenia Wiosna.

Biorąc pod uwagę tak ogromy potencjał sektora DS & MLM (zarówno pod względem finansowym, jak i osobowym) rozmach odzewu ze strony środowiska na naszą akcję nie powalił na kolana. Ale, jakby nie było, sprzedaliśmy w ten sposób dwanaście Indeksów Przyszłości, czyli pomogliśmy takiej gromadce cudownych dzieciaków, które teraz są również naszymi dziećmi. A ponieważ, mówiąc szczerze, mieliśmy nadzieję na nieco większe zaangażowanie się w to przedsięwzięcie topowych liderów, tym większe brawa i podziękowania należą się ekipie, która potrząsnęła swoimi prywatnymi sakiewkami. Mamy nadzieję, że zaszczytne miejsce na okładce tego „Network Magazynu” wynagrodzi im godną uznania postawę. W imieniu dzieci dziękujemy!

Akademia Przyszłości

Dla mnie tego typu akcje, jak ta edukacyjna, organizowana przez Stowarzyszenie Wiosna, są nader ważne, gdyż pomaganie dzieciom to sprawa priorytetowa. To one przecież są przyszłością naszego kraju i od nich będzie zależał rozwój Polski w kontekście każdej dziedziny. Zatem, jak my postaramy się w tym momencie o ich edukację i wykształcenie, tak one kiedyś będą się mogły odwzajemnić nam. I swoim dzieciom. Dzisiaj ludzie zafrapowani wyścigiem szczurów zapominają, że przecież każde oddane „dobro”, wcześniej czy później powraca do nas ze zdwojoną siłą. Sam pomysł Akademia Przyszłości zasługuje na uwagę specjalną, gdyż ludzie zajmujący się tym przedsięwzięciem, sposób myślenia w kwestii filantropii mają bardzo kompatybilny z tym, co daje społeczeństwu MLM:

Maciej Maciejewski i Agata MardoszMaciej Maciejewski i Agata Mardosz

– W biznesie i przedsiębiorczości wychodzi się z założenia, żeby potrzebującym nie dawać ryby, lecz wędkę. My posunęliśmy się jeszcze dalej. Mówimy: nie dawaj ryby, ani wędki, lecz mentalność wędkarza. Bo nawet, kiedy ktoś ma wędkę, a nie potrafi z niej korzystać, to po prostu ją sprzeda. Natomiast ktoś, kto ma mentalność wędkarza, nawet z patyka będzie potrafił zrobić wędkę i złowić rybę. Taki człowiek zawsze sobie poradzi nie tylko w szkole, ale w całym życiu. Akademia Przyszłości pomaga dzieciom, które mają – z różnych powodów – problemy w nauce. Te problemy sprawiają, że dzieciaki przestają wierzyć w to, iż mogą w życiu coś osiągnąć. Często wydaje im się, że są już skazane na zamiatanie ulic. Za zebrane poprzez sprzedaż Indeksów Przyszłości pieniążki, nasi wolontariusze przez cały rok pracują z dziećmi i pomagają im w różnych problemach szkolnych, ale przede wszystkim uczą je tego specjalnego spojrzenia na życie, które jest możliwością, szansą na to, aby osiągać sukcesy. Pomagają dzieciom uwierzyć w siebie. Indeks Przyszłości to jest taka magiczna książeczka, która sprawia, że nasi podopieczni zaczynają wierzyć w to, iż czeka ich naprawdę wyjątkowa przyszłość, że oni także mogą w życiu osiągać sukcesy – powiedziała nam Agata Mardosz ze Stowarzyszenia Wiosna.

Menedżerowie marketingu sieciowego charytatywnie

Kto wziął udział w tej akcji? Kim są? Co robią na co dzień? Dlaczego akurat to? I z jakiego powodu zdecydowali się kupić Indeks Przyszłości? Zapytaliśmy o to wszystkich jedenastu menedżerów z okładki. Oto oni:

Andrzej KisielaAndrzej Kisiela

Andrzej Kisiela: – Mam 30 lat, obecnie moim głównym zajęciem jest praca na etacie, natomiast działalność w systemie MLM jest moją drogą do osobistej wolności. Od prawie dwóch lat dzielę swoje życie z ukochaną żoną Anną. Od półtorej roku mam szczęście towarzyszyć w cudzie wzrostu indywidualnej osobowości, jakim jest nasz syn Mateusz. Przystąpiłem do współpracy z jedną z firm w systemie network marketingu ponieważ po wzięciu odpowiedzialności za dwie najbliższe memu sercu osoby uświadomiłem sobie, iż z jednej wypłaty nasze życie będzie miało zawsze jakieś ograniczenia. Sprzedaję swój czas za pieniądze, a czas jest niestety ograniczony oraz zawsze istnieje jakiś ,,szklany sufit”. Marketing wielopoziomowy daje mi to wszystko, czego pragnę w głębi serca – pełna swoboda w wyznaczaniu godzin pracy, możliwość zarabiania miesięcznie kwot liczonych w setkach tysięcy złotych, praca na zasadzie współpracy a nie rywalizacji. Najbardziej w MLM podoba mi się to, że z samego założenia produkt powinien dawać wymierną korzyść dla drugiej osoby, a system zarabiania rozwiązuje wiele problemów ludzi, którzy szukają rozwiązań na polepszenie swego życia zarówno w sferze osobistej jak i własnych finansów. Dla mnie praca w MLM daje przede wszystkim wolność zarówno jeśli chodzi o czas dla swych bliskich, jak i w kwestii stanowienia o osobie, której szefem jest ona sama. Jeśli chcesz czegoś więcej niż praca dla kogoś innego i na pytanie pod tytułem ,,czy wolisz otrzymać 100% wynagrodzenia od jednej osoby czy może 1% od 1000 osób” w Twojej głowie rozpoczyna się twórczy proces myślowy, to podjęcie współpracy z jedną z firm działających w branży MLM jest być może najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie.

Ania Jabłońska-PajorAnia Jabłońska-Pajor

Ania Jabłońska-Pajor: – Co podoba mi się w MLM? Ten system ułatwia ludziom życie i zmienia jego jakość, pomaga realizować własne marzenia i pasje, daje rozwój i stabilizację oraz wolność, stwarza kolejne, wielkie życiowe wyzwania. Dlaczego warto ludziom pomagać? Przede wszystkim warto pomagać ludziom bezinteresownie i dawać im szczęście. Należy postępować tak, aby inni brali z nas przykład. Pomaganie ludziom z pewnością oznacza czynienie dobra, które prędzej czy później do nas wróci. Potwierdzeniem tego są słowa wielkiego człowieka Jana Pawła II: „Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością”.

Arkadiusz Budzik: – Od 10 lat zajmuję się prowadzeniem własnej firmy, jestem dostawcą internetu na terenie okolic Rzeszowa i Łańcuta. Moja przygoda z marketingiem sieciowym rozpoczęła się zupełnie przypadkiem, w maju 2010 roku.

Arkadiusz BudzikArkadiusz Budzik

W momencie przedstawienia mi tych możliwości, moja wiedza na temat tego sposobu zarabiania była niewielka. Dlatego, że nigdy wcześniej nie miałem z tym styczności. Własna firma prosperowała dobrze i nie interesował mnie żaden dodatkowy dochód, dlatego na początku potraktowałem MLM niezbyt poważnie i robiłem to zupełnie dodatkowo. Po pewnym czasie uświadomiłem sobie, że firma zajmująca się marketingiem sieciowym i działająca w sektorze usług gospodarstw domowych, z którą nawiązałem współprace, to strzał w dziesiątkę. Daje mi ona ogromne możliwości posiadania pieniędzy, a w dłuższej perspektywie wolny czas, którego nie da się kupić. Biznes MLM otwiera również możliwość pomagania sobie nawzajem. Po prawie 2-letnim budowaniu własnego biznesu w MLM, na łamach „Network Magazynu” pojawiła się możliwość zaangażowania w pomoc Stowarzyszeniu Wiosna. Akcja przyciągnęła moją uwagę, ponieważ dotyczyła dzieci, które w młodym wieku nie posiadają praktycznie żadnych środków finansowych na start w przyszłość. W branży MLM istnieje prosta zasada: im więcej komuś dasz od siebie, tyle razy więcej dobrego do Ciebie wróci. Jeżeli osiągnąłeś jakiś sukces w biznesie tradycyjnym czy w marketingu sieciowym, warto pomyśleć o tym, żeby się nim podzielić. Dzieci są naszą przyszłością i warto w nie inwestować, więc gorąco zachęcam do brania udziału w tego typu akcjach.

Jarosław ŁuczakJarosław Łuczak

Jarosław Łuczak: – Moim zdaniem jeśli pomagamy drugiej osobie i możemy zrobić coś, co poprawi los innym, jest to duże szczęście, zadowolenie, satysfakcja i spełnienie. A poza tym w życiu wszystko jest jak bumerang. Dziś Ty pomagasz innym, jutro oni pomogą Tobie lub Twoim bliskim. Musimy pamiętać o tym, że nie zawsze aby komuś pomóc musimy ofiarować pomoc finansową. Czasami dużo większą wartością dla danej osoby jest pomoc duchowa, edukacyjna, psychologiczna czy zdrowotna. Na końcu chciałbym powiedzieć, że zawsze, kiedy ktoś nas poprosi by mu pomóc, należy to dobrze rozważyć. Czasem bowiem ten ktoś jest leniem i prosi o pomoc, a tak naprawdę potrzebuje nas tylko do wykonania czegoś po prostu za niego. Zajmuję się tym co kocham i czuję, że się spełniam. Uważam, że każdy może, a nawet powinien odkryć swoją drogę i nią podążać. Zachęcam Was wszystkich do pomagania.

Katarzyna KłodaKatarzyna Kłoda

Katarzyna Kłoda: – Praca w systemie MLM wiąże się z dużą swobodą. Osobiście jestem bardzo zadowolona z tej formy działalności. Jednak dla mnie nie jest to zwykła praca. Mam dwójkę dzieci, 3-miesięczna córkę oraz 3-letniego syna. Gdybym pracowała na pełen etat, nie miałabym tak wiele czasu na inne obowiązki. W tak lekkim systemie sama decyduje ile czasu poświęcam na poszczególne rzeczy. Bardzo cenię tą niezależność. Poza czasem, dużym plusem jest także możliwość poznania nowych osób. Podczas spotkań z dystrybutorami przekazujemy sobie wiele doświadczeń. Poza biznesem spędzamy razem czas świetnie się bawiąc. Można powiedzieć, iż wiążemy dobre z pożytecznym. Wszystkie spotkania i rozmowy, które przeprowadzamy, przyczyniają się do osiągnięcia dochodu pasywnego. Dochód ten jest stały, a wraz ze wzrostem naszej pracy, on także wzrasta. Swoją ciężką pracą dążę właśnie do uzyskania takiego dochodu. Praca w systemie MLM była najlepszym wyborem w moim życiu. Każdy aspekt związany z tym systemem uważam za udany, gdyż daje mi wiele szans do rozwoju oraz do zdobycia wymarzonego dochodu. Pomoc ludziom prowadzi nas do osiągnięcia wielkiego sukcesu – bez wsparcia innych osób nie jesteśmy w stanie tak wiele dokonać. Przekazując swoje doświadczenia, dajemy ludziom motywacje do dalszej pracy, a zarazem uczymy ich radzenia sobie z problemami, jakie napotykają nas na drodze do osiągnięcia sukcesu. Musimy pamiętać, że droga ta jest wyboista, dlatego liderzy i dystrybutorzy powinni mieć dobry kontakt i wspierać się wzajemnie. Jednym z rodzajów pomocy są szkolenia. Dzięki tym spotkaniom przyswajamy wiele nowych informacji. Tylko systematyczna praca, częste spotkania i rozmowy z naszymi dystrybutorami pomogą nam spełnić nasze marzenia. Dlatego warto pomagać innym, gdyż pomoc ta przekłada się na szczęście nasze, jak i naszych dystrybutorów. Tylko razem, wspólnymi siłami w grupie jesteśmy w stanie coś osiągnąć w systemie MLM.

Łukasz Kołodziej: – Moja przygoda z branżą MLM zaczęła się w momencie otrzymania książki pod tytułem „Szkoła biznesu dla ludzi, którzy lubią pomagać innym”. Książka ta poświęcona marketingowi sieciowemu uświadomiła mi istnienie innego dochodu pasywnego niż posiadanie nieruchomości i pokazała alternatywny sposób zarabiania pieniędzy. Rozpocząłem poszukiwanie najrozmaitszych firm zajmujących się marketingiem sieciowym, które działają na terenie Polski, aby móc znaleźć branżę w której mógłbym budować swój biznes. MLM to dla mnie najlepszy i najuczciwszy sposób na to, by zbudować ogromny biznes pozwalający zarabiać satysfakcjonujące pieniądze. Umiejętne wykorzystywanie swojego czasu oraz zaangażowanie, a nie inwestowanie znacznych ilości pieniędzy, pozwala osiągnąć sukces w MLM. „Biznes dla ludzi, którzy lubią pomagać innym” – tak o marketingu sieciowym mówi Robert Kiyosaki. Branża MLM oprócz tego, że pomaga nam się rozwijać w takich dziedzinach jak finanse czy sprzedaż, uczy nas dobrego nawyku pomocy innym ludziom. Dla mnie osobiście pomoc innym jest źródłem satysfakcji. Robiąc coś dobrego dla innych dajemy przykład, za którym mogą pójść następni. Dzięki temu, że marketing sieciowy daje możliwość zarabiania dużych pieniędzy, a część z nich można przeznaczyć na cele dobroczynne. Ostatnio na portalu „Network Magazynu” przeczytałem o możliwości wsparcia projektu, który ma za zadanie pomóc dzieciom mającym trudności w nauce. Bez chwili zastanowienia podjąłem inicjatywę uczestnictwa w tej akcji, gdyż uważam, że wspieranie edukacji dzieci i młodzieży to najlepiej zainwestowane pieniądze.

Martyna KupczyńskaMartyna Kupczyńska

Martyna Kupczyńska: – Mam 22 lata i mieszkam w Żorach na Śląsku wraz z mężem Damianem i półtorarocznym Witusiem. Zanim poznałam system MLM pracowałam na etacie. Kiedy urodziłam synka zrezygnowałam z pracy. Po pół roku opieki nad dzieckiem byłam bardzo spragniona kontaktu z ludźmi i miałam dużą potrzebę samorealizacji. Zdecydowałam się wrócić do MLM w styczniu 2011 roku. Na początku poświęcałam na to niewiele czasu, ale za to pracowałam systematycznie. Widziałam możliwości i efekty nawet mimo tak niewielkiego zaangażowania. Podobał mi się ten sposób zarabiania, kontakt z ludźmi. We wrześniu 2011 roku zdecydowałam, że będę budować w tym systemie swój biznes. MLM stał się moim sposobem na zarabianie. To, co najbardziej cenie sobie w MLM, to elastyczność czasu pracy. Jestem mamą. Nie mam możliwości podjęcia pracy etatowej, a teraz swój grafik dostosowuję do potrzeb mojego synka. Druga ważna cecha to nieustanny kontakt z ludźmi – ja to lubię, a przy tym mam wpływ na dobór współpracowników, z którymi podejmę biznesową współpracę. Dla mnie te zalety systemu są kluczowe. Pomoc ludziom w MLM jest niezbędna – to podstawa. Pomoc to pokazanie możliwości, przekazanie wiedzy, wsparcie w początkowych etapach. Często to wiara w sukces tego kogoś jest większa niż jego własna. Pomoc to też niejednokrotnie zwykła ludzka rozmowa, dzielenie się doświadczeniami, sukcesami i porażkami, zarówno tymi z życia zawodowego jak i prywatnego. Dzięki temu nigdy nie wiemy czy osoba którą zapraszamy do MLM będzie klientem, partnerem w biznesie czy przyjacielem. W networku mogę pomóc sobie i innym w realizacji celów mniejszych i większych poprzez oszczędzanie, dorabianie, a nawet rozwinięcie własnego biznesu, zmianę życia, zdobycie nowych umiejętności.

Marzena DemczukMarzena Demczuk

Marzena Demczuk: – Ja robię w biznesie bardzo podobne rzeczy poprzez moją Akademię Sukcesu. MLM a pomaganie innym? Przecież to jest dokładnie to samo. Żeby odnieść sukces w marketingu sieciowym należy skupić się na pomaganiu innym w realizowaniu ich marzeń i w osiąganiu celów. Następny krok to nauczenie ich tego samego, czyli duplikacja. Ot i cała filozofia biznesu prowadzonego w systemie MLM. Kiedy wdrożymy takie działanie, to na pewno zarobimy pieniądze, które możemy dowolnie spożytkować np. na pomoc charytatywną. Wspieranie osób potrzebujących, a szczególnie dzieci, jest nie tylko szlachetne, ale sprawia darczyńcy wielką przyjemność . Nie odmawiajmy sobie tej przyjemności. Pomagajmy naszym partnerom biznesowymi i bierzmy czynny udział w akcjach charytatywnych. Od tego rośnie serce i puchnie portfel!

Natalia MikołajczykNatalia Mikołajczyk

Natalia Mikołajczyk: – Co podoba mi się w MLM? Ten biznes uczy wewnętrznej dyscypliny. Swoboda jaką daje multi level marketing , wbrew pozorom bardzo motywuje i uczy dyscypliny. Sami musimy dobrze się zorganizować, postawić sobie krótko- oraz długoterminowe cele i je realizować. Najważniejsze, że te cele możemy realizować razem z innymi. Dzięki możliwości budowania struktury, mamy okazję poznawać wielu wspaniałych ludzi. Dlaczego warto ludziom pomagać? Myślę, że chciałabym, żeby znalazł się ktoś, kto by mi mógł pomóc, kiedy będę w potrzebie. Pomoc to okazywanie dobrego serca i nadzieja, że na swojej drodze spotka się również dobre serca, kiedy będzie tego wymagała sytuacja. Uważam, że zdecydowanie łatwiej jest szerzyć dobro, niż tępić zło. Im w sercu mamy więcej dobrych uczynków, tym samym mamy mniej miejsca dla tych złych.

Natalia Ryńska: – Powodów, dla których pracuję w systemie MLM jest mnóstwo. Dzisiaj nie będę mówić o braku szefa, wysokich zarobkach, nienormowanym czasie pracy itd. Dzisiaj opowiem o tym, że MLM to znacznie więcej! MLM to po prostu inny styl życia! Cudownie jest zjeść śniadanie z rodziną, a potem wypić poranną kawę w domowym zaciszu. Pospacerować po ogrodzie i sprawdzić, który pączek dzisiaj zamieni się w kwiat. Wsłuchać się w ćwierkanie beztroskich wróbli, biorących poranną kąpiel w ogrodowym strumyku.

Natalia RyńskaNatalia Ryńska

Podrapać chrapiącego psa za uchem. Bez pośpiechu odpisać na maile, wykonać kilka telefonów, popracować przy komputerze, a potem znowu mieć czas dla siebie. Czas na swoje hobby, na naukę, na przyjemności. Dla każdej matki jest ważne, aby w ciągu dnia spędzić trochę czasu z własnym dzieckiem. Dzięki pracy w MLM mam taką możliwość. Razem z moją córką przygotowujemy wspólnie obiad, podczas którego mam możliwość zobaczyć świat oczami nastolatki. Potem każda z nas ma swoje zajęcia – ona pozalekcyjne, a ja spotkania z ludźmi z mojej struktury. Wsiadam do mojego „wypasionego” CLS, podgrzewam fotel i ruszam w trasę. Po drodze słucham dobrej muzyki albo uczę się słuchając szkoleń. Kątem oka widzę spojrzenia innych kierowców oglądających się za moim autem. Rzucam im dyskretne uśmiechy. Obserwuję zdziwienie wielu, zwłaszcza mężczyzn, jak przenoszą wzrok z auta na kierowcę i... nagłe zaskoczenie – mała blondynka za kierownicą? Wtedy w ich głowach rodzi się pytanie: co ta kobieta robi, że jeździ takim autem? Panowie odpowiadam: MLM! Ten niepozorny biznesik, dający taaaakie możliwości! W końcu dojeżdżam na spotkanie. Widzę tłum roześmianych, pozytywnie nastawionych osób. Czasami wśród nich trafi się ktoś smutny, zatroskany, ale tylko na chwilę, bo dobra atmosfera i nastrój się udziela. Każde spotkanie jest niesamowitym zastrzykiem energetycznym. Widzę jak ludziom rosną skrzydła, jak poziom motywacji wzrasta i mają siłę do działania, do zmiany stylu życia. Praca w MLM jest dla mnie ogromną satysfakcją.

Cieszę się nawet z najmniejszych efektów, jakie osiagają moi dystrybutorzy. To cudownie widzieć, jak zmienia się życie innych ludzi, jak oni sami przechodzą osobistą metamorfozę i zmieniają się na lepsze.

To jeszcze nie koniec dnia. W drodze powrotnej odbieram miłe telefony z podziękowaniami, gratulacjami. Spontaniczne, takie od serca. W mojej głowie rodzą się nowe szalone pomysły, plany na przyszłość. Jeszcze kilka telefonów do osób jakiś czas niewidzianych. Słowa, że nie mogą się poddawać i warto szukać dalej. I słowa „dziękuję ci Natalia, że jeszcze we mnie wierzysz, dobrze, że do mnie zadzwoniłaś“. Wracam do domu, by zakończyć dzień degustacją lampki czerwonego wina, przywiezioną z wypraw winiarskich po Francji, Włoszech czy Hiszpanii, wypitą u boku mojego ukochanego mężczyzny. Tak wygląda większość dni, ale by one mogły być, są też chwile rozłąki z najbliższymi, setki kilometrów od domu, godziny za kierownicą, samotne noce w hotelowym pokoju, kilkugodzinne rozmowy, spotkania, tysiące minut przegadane przez telefon. To cena, jaką warto zapłacić, aby pozostałe dni były czasem cudownym. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem i sam decyduje o tym, jak ma wyglądać jego życie. Ja już dokonałam wyboru i dlatego codziennie uśmiecham się do lustra, bo widzę w nim swojego uśmiechniętego, szczęśliwego, kochającego i doceniającego mnie szefa. Ty też masz do tego prawo! Dlaczego pomagamy innym? Kilkanaście lat temu, jako studentka pedagogiki odbywająca praktyki w różnych instytucjach dla dzieci, marzyłam o tym, aby w przyszłości mieć wpływ na kształtowanie się niezwykłych osobowości, żeby móc wydobywać z młodych ludzi to, co niewidoczne, drzemiące gdzieś głęboko, by pomóc im odkrywać życiowe pasje. Dzisiaj mogę powiedzieć, że pracując w MLM wszystko to robię na co dzień, ale z osobami dorosłymi. Praca w MLM uczy nas pomagania innym. Wytrwali liderzy wiedzą, ile wewnętrznej energii, czasu i środków trzeba zainwestować w pomoc ludziom w naszych strukturach, zanim wspólnie zaczniemy zarabiać. Dzięki Akademii Przyszłości mogę realizować moje młodzieńcze marzenia i mieć wpływ na edukację, myślenie i rozwój możliwości bardzo młodych ludzi.

Dzieci mają cudowną, świeżą, bardzo mocną energię, która wysłana w świat czyni wiele dobrego.

Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że mam wpływ nie tylko na życie mojej córki Nadii, ale również Michała, Krystiana, dwóch Krzysztofów i Zuzanny. Może właśnie dzięki Akademii Przyszłości, któreś z tych dzieci zostanie lekarzem, strażakiem, sportowcem, a może prezydentem? Często biorę udział w takich akcjach i zachęcam Was do tego również. Pamiętajcie, że każdego dnia wraca do nas to, co wcześniej daliśmy komuś. Czasami zupełnie z innego kierunku, od innych osób. Dobro, szczęście, miłość, dostatek i tysiące innych pozytywnych rzeczy się pomnaża, jeśli się je dzieli z innymi.

Radosław SmoczyńskiRadosław Smoczyński

Radosław Smoczyński: – MLM jako „podaj dalej” może znaczyć dużo więcej. Często rozmawiając ze znajomymi słyszę, że bardzo lubią pomagać innym i uważają, że to bardzo ważne. Jednak, gdy przychodzi do konkretów i pojawia się człowiek w potrzebie, okazuje się, że nikt nie ma ani czasu ani środków finansowych, które mogłyby rozwiązać ten problem. Czy nie byłoby pięknie, gdyby każdy miał nieograniczone możliwości pomagania innym? Świat, w którym każdy ma odpowiednie środki finansowe i mnóstwo wolnego czasu, jest pewnego rodzaju utopią. Co zatem sprawia, że utopia jest określeniem perfekcyjnego ładu, w domyśle niemożliwego do stworzenia? Większość przyczyn zaczyna się na poziomie mentalnym. Brak wiary w siebie i w lepszy świat sprawia, że sami uniemożliwiamy sobie osiągnięcie przysłowiowej utopii. Dzisiaj korzystam z dobrodziejstwa, jakim jest MLM i skutecznie przełamuję archaiczne przekonania mojego otoczenia, że nie da się mieć w tym samym momencie czasu i pieniędzy. Właściwie marketing wielopoziomowy w wyniku swojej niekonwencjonalnej formy łamie tak wiele stereotypów, że czasem aż trudno uwierzyć. Taki rodzaj biznesu sprawia, że coraz więcej osób odkrywa w nim dla siebie możliwości zawodowego odnalezienia się w obecnych realiach gospodarczych. Model polegający na dzieleniu się wartościową dla nas informacją z innymi można by nazwać w uproszczeniu „podaj dalej”. Przez niespełna trzy lata w biznesie miałem możliwość podzielenia się swoim sposobem na sukces z wieloma osobami. W efekcie powstało całkiem spore przedsięwzięcie zrzeszające ludzi, którzy chcą dzielić się z innymi wszystkim, co dla nich samych ma dużą wartość. Moja przygoda z MLM zaczęła się kilka lat temu i jak się okazało z perspektywy kilku lat, decyzja była trafiona, a współpraca owocna. Po dwóch latach konsekwentnej pracy i wyznaczania celów, wraz ze znajomymi doprowadziliśmy biznes do poziomu, na którym możliwości „podawania dalej” i dzielenia się czymś dobrym z innymi stają się coraz większe. Firmy działające w marketingu wielopoziomowym dają bardzo atrakcyjne wynagrodzenia za dobrze wykonywaną pracę. Model ten dodatkowo opiera się na współpracy w zespole, co skutkuje podziałem obowiązków między wiele osób, a to poza pieniędzmi daje również czas. W konsekwencji pojawia się możliwość dzielenia się i „podawania dalej” poprzez udział w różnych inicjatywach wspierających osoby potrzebujące. Przykładem może być właśnie współpraca „Network Magazynu” z Akademią Przyszłości.

W życiu mamy dwie możliwości. Możemy jedynie myśleć o chęci pomagania innym i znajdować miliony wymówek będących wynikiem braku czasu i pieniędzy. Możemy również zmienić nastawienie i wykorzystać dostępne możliwości, aby stwierdzenie „chcę pomóc” nie kończyło się jedynie na pustych słowach.

Jeżeli wykorzystujesz dzisiaj MLM, aby realizować to o czym pisałem, to gratuluję i życzę kolejnych sukcesów. Jeżeli przyglądasz się temu systemowi zadając sobie pytanie „czy warto?”, to jedyne co mogę Ci powiedzieć brzmi – tak, to jest dobra droga. Czy jest najlepsza? Nie wiem. Wiem jedynie, że ze wszystkich poznanych przeze mnie do tej pory, ta okazała się właściwa. Życzę Ci podjęcia dobrych decyzji, a kiedy to zrobisz i przekonasz się, że to jest to... Po prostu „podaj dalej”.