Maciej Maciejewski: W dzisiejszej dobie człowiek może robić wiele rzeczy… Dlaczego zainspirowała się pani akurat systemem sprzedaż bezpośrednia & marketing sieciowy i czym jest dla pani ten biznes?

Mana Manowska: Myślę, że najlepiej określa to pewna historia sprzed lat, kiedy byłam współwłaścicielką firmy reklamowej. Moja praca miała charakter twórczy, wiązała się też z kontaktem z klientami. Choć nie zdawałam sobie wówczas z tego sprawy, w pewnym sensie byłam „schowana za męża”. Świadczyło o tym nawet ustawienie mebli w moim biurze, gdzie pracowaliśmy w zespole kilku osób. Na środku pokoju stał wysoki regał, zza którego nie było mnie widać, gdy klient wchodził do firmy.

Kiedy zaczęłam przygodę z MLM postanowiłam zorganizować prezentację. Aby pomieścić gości musiałam odsunąć regał pod ścianę. Następnego dnia zrozumiałam, że dobrze się czuję w tej otwartej przestrzeni. Regał nigdy już nie wrócił na środek pokoju. Po latach myślę, że właśnie tym zajmuję się w MLM – pomagam ludziom „odsuwać ich regały”. Razem tworzymy przestrzeń, w której zdobywają pewność siebie, chęć i odwagę, by dokonywać pozytywnych zmian w życiu.

Maciej Maciejewski: Teraz jest pani topowym liderem, gwiazdą budującą swój alternatywny biznes w oparciu o współpracę z polską firmą WellU. Ale przecież w każdej dziedzinie nie od razu święci się tryumfy. Proszę opowiedzieć o początkach swojej kariery w tym sektorze…

Mana Manowska: Jak zaczynałam? To był moment tak zwanego zakrętu życiowego. I sądzę, iż było to kluczowe dla mojego rozwoju. Dzięki temu byłam zdeterminowana. Nie ma lepszej motywacji do działania niż „spalić mosty” i wiedzieć, iż jedyna możliwa droga wiedzie wyłącznie do przodu.

Czy początki były trudne? Tu znów historia, która stała się dla mnie jednym z najcenniejszych, życiowych doświadczeń. Początki były jak w bajce. Gdy zaczynała się kariera polskiego kolagenu „wskoczyłam na falę”. Każda kobieta w Polsce chciała to mieć. W dodatku premiera produktu była związana z mega promocją. Spotkanie za spotkaniem, lawina zamówień, łatwość zapraszania do współpracy. Ale potem, po promocji, rynek się nasycił… Osobiste kontakty się wyczerpały i zaczęła się normalna praca. To był moment załamania. Jakby się coś zacięło. Jechałam do kogoś 50 km i pół godziny przed spotkaniem dostawałam SMS o odwołaniu spotkania. Gdy podobne sytuacje powtórzyły się kilka razy, byłam bliska rezygnacji.

Nowy Network Magazyn na półkach już w piątekNowy Network Magazyn na półkach już w piątek

I wtedy moja niezwykle mądra, nastoletnia córka, powiedziała: „Mama, uspokój się. Przeczytaj „Alchemika”. Tam jest takie zdanie: „Podróż zawsze zaczyna się szczęściem początkującego, a kończy się próbą zdobywcy. Najciemniej jest przed wschodem słońca”. Dzięki córce zostałam w MLM a tę historię opowiadam każdemu, kto po pierwszych sukcesach dochodzi do trudnego momentu, gdy kończą się osobiste kontakty i trzeba zrobić drugi, przełomowy krok – wyjść do „obcych”. To jest właśnie ten moment, który decyduje o czyimś „być lub nie być w marketingu sieciowym”. Moment, gdy szczególnie ważne jest wsparcie sponsora.

Maciej Maciejewski: Ten biznes trzeba nieustannie rozwijać. Gdzie i jak pozyskuje pani nowe kontakty obecnie?

Mana Manowska: Gdzie pozyskuję kontakty? Wszędzie. Wszędzie tam, gdzie są ludzie. W sklepie, w pociągu, u fryzjera, w poczekalni u lekarza. No i oczywiście w internecie. Jaka jest moja zasada? Bardzo prosta – po pierwsze – relacja. Najpierw nawiązanie więzi, zdobycie zaufania i sympatii, dopiero później propozycja produktu lub współpracy. Czasami trwa to kilka minut, czasami rok. To ta osoba daje mi sygnał, czy jest otwarta na propozycję. Nie zawsze tak jest i wówczas w ogóle nie wychodzę poza relacje osobiste. Jedną z moich zasad jest, że nie każdy mój znajomy musi stać się moim klientem czy partnerem biznesowym. Warto dbać o równowagę między życiem zawodowym, a osobistym.

Warto też mieć pasję. Ja mam dwie. Jedną jest network marketing a drugą fotografia. Dzięki WellU mogę się fantastycznie realizować jako fotograf. Na przykład nasze niezapomniane „Wakacje Marzeń”, kiedy odwiedziliśmy kilka krajów i dwa kontynenty były kopalnią tematów fotograficznych. Piękne krajobrazy, słynne miejsca w Europie i w Afryce, a przede wszystkim – szczęśliwi ludzie. Ponadto dzięki wolności czasowej i finansowej jaką daje WellU mogę sobie pozwolić na to, by po okresie intensywnej pracy całkowicie się wyłączyć i wyjechać na kilka tygodni na przykład do mojej ukochanej Prowansji. I za to kocham MLM – za wolność wyboru.

Maciej Maciejewski: A czy jest coś, czego pani nie lubi w MLM?

Mana Manowska: Jest. Niestety nasza branża ma „niski status społeczny”. Nie jest przyjemnie przebijać się przez stereotypy i walczyć z wizerunkiem „akwizytora”. Skąd się to wzięło? Niestety, sami jesteśmy sobie winni. Wśród MLM-owców wciąż jest wiele osób działających zbyt nachalnie. Dobremu wizerunkowi branży nie służy również „skakanie z kwiatka na kwiatek”, co stało się plagą ostatnich lat. Trudno być wiarygodnym, gdy w ciągu jednego roku tej samej osobie proponuje się kolejne produkty czy firmy twierdząc, że są 100 razy lepsze, niż te poprzednie. I tutaj widzę misję dla siebie – aby zmienić postrzeganie MLM w społeczeństwie.

Pomaga mi w tym filozofia WellU, która już w nazwie zawiera to, co dla mnie najważniejsze. „Well” – to skojarzenie z czymś co można nazwać „dobrostanem”, harmonią wszystkiego co służy szczęściu – stylowi życia, zdrowiu, urodzie, spełnieniu i pasji. Niektórzy pytają mnie dlaczego w Waszym logo na końcu jest duża litera? Bo to „U” czyli po angielsku „Ty”.

Maciej Maciejewski: Aby osiągnąć w marketingu sieciowym taki sukces musiała się pani bez wątpienia kierować konkretnymi wartościami. Co dla pani jest ważne?

Mana Manowska: Niezależnie od wspaniałych produktów i moim zdaniem jednego z najlepszych planów wynagrodzeń na rynku – najcenniejszą wartością tej firmy są ludzie. Jednym z atutów WellU jest również zrozumienie, jak ważne w tym biznesie jest wsparcie partnera życiowego. Przy organizacji większości wydarzeń (szkolenia, bale, wycieczki) stwarzane są możliwości wspólnych wyjazdów. Dlatego jest z nami coraz więcej par, dla których współpraca z WellU jest wspólną pasją. Para jaką tworzymy z moim mężem Adrianem jest tego doskonałym przykładem. Bez wsparcia w rodzinie znacznie trudniej jest osiągnąć sukces w MLM.

A moim największym sukcesem był moment, gdy uświadomiłam sobie, że przestałam być… niezastąpiona. Wtedy na scenę weszły nowe osoby, często bez doświadczenia w MLM. Obserwować ich przemianę to wielka radość! Tym bardziej, iż jest to metamorfoza w wielu aspektach. Najlepiej widać to na przykładzie kobiet. Zdobyta pewność siebie w połączeniu z jednymi z najskuteczniejszych na świecie produktów przeciwstarzeniowych i odchudzających wpływają na ich wygląd w taki sposób, że porównując zdjęcia sprzed kilku lat trudno uwierzyć, iż to te same osoby.

Maciej Maciejewski: A które osiągnięcia w MLM są dla pani najważniejsze?

Mana Manowska: Oficjalnie jestem na pozycji vice president, która na ten moment jest najwyższą zdobytą w firmie WellU. Jednak mam swoją własną skalę osiągnięć. Są na niej sukcesy ludzi z mojego zespołu. Mierzone nie tyle ilością tytułów, ile liczbą „odsuniętych regałów”. Moim celem bowiem nie jest łapanie tygrysów MLM. Moją pasją jest sprawiać, by „myszki” stawały się TYGRYSAMI.

Mówiąc o tym dlaczego wybrałam WellU nie sposób nie wspomnieć wielkiego człowieka i niezwykłego naukowca jakim jest profesor Frydrychowski. Dzięki jego twórczej pasji jestem pewna, że WellU zawsze będzie się rozwijać. A w naszej branży zdrowotno-kosmetycznej jest to szczególnie ważne. Rynek jest jak kobieta – lubi być zaskakiwany i nic go tak nie „kręci” jak nowości. Na szczęście są tego świadomi współwłaściciele firmy na czele z jej założycielem, wielkim wizjonerem – Flaviuszem Tomczakiem. WellU stawia na badania i rozwój zarówno biznesowy, jak i osobisty. Naszym znakiem rozpoznawczym jest styl życia WellU oparty na pasji i integracji. Z WellU życie ma kolor i smak!

Maciej Maciejewski: A jak wygląda kwestia planów na przyszłość?

Mana Manowska: Chcę być szczęśliwa i pomagać innym spełniać ich marzenia. A, że projekt WellU mi w tym pomaga, osiąganie kolejnych szczebli kariery i coraz większe pieniądze będą naturalnym, samoistnym elementem tego planu.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.