źródło: Uważam Rzeźródło: Uważam Rze

Jeżeli 874 mld zł długu publicznego (w przeliczeniu na jednego mieszkańca 23 000 zł) nie jest wg premiera kryzysem, jeżeli 4% deficyt sektora finansów publicznych nie jest kryzysem; jeżeli kryzysem nie jest spadek inwestycji dających pracę i pensje, olbrzymie bezrobocie wśród młodych Polaków, niskie płace, spadek akcji na GPW, zmniejszenie liczby kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych, realne obniżenie wynagrodzeń, przewlekłość spraw sądowych, stan służby zdrowia itd., itd. – to sposób postrzegania sytuacji w kraju przez premiera staje się niebezpieczny i prowadzi do konkluzji: w dalszym ciągu rząd nie będzie przeprowadzał zasadniczych zmian w gospodarce, które wyciągnęłyby poziom życia Polaków z ostatnich miejsc wśród członków Unii Europejskiej a Polskę z „III prędkości”. Polski biznes postrzega sytuację gospodarczą jako wysoce kryzysową, także wobec praktyk oraz zapowiedzi ministra finansów, budujących restrykcyjny system fiskalny i prawny. Te obawy przekładają się na wzrost depozytów firm w bankach, które trzymane na „czarną godzinę” nie uruchamiają koniecznych inwestycji. Powyższej opinii nie przesłaniają nawet te działania rządu, które zasługują na pochwałę.

Autor komentarza jest założycielem i prezesem Business Centre Club.