Kamil i Paulina NalewajkoKamil i Paulina Nalewajko

Kamil Nalewajko posiada wykształcenie średnie, ukończył IV LO im. T. Chałubińskiego w Radomiu. Rozpoczął studia wyższe na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistyczny w Radomiu, podczas których dorywczo pracował w biurze rachunkowym. Oprócz tego prowadził Radomski Klub Badmintona „Smecz”, gdzie uczył dzieci klas podstawowych. Zafascynowany magią MLM postanowił odłożyć klasyczną edukacje na rzecz rozwoju osobistego i budowy biznesu network marketingu.

Paulina Nalewajko ukończyła II LO in. Marii Konopnickiej w Radomiu. Razem z Kamilem podjęła studia na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym w Radomiu, gdzie nawiązała się ich znajomość. Podczas drugiego roku studiów również podjęła pracę w radomskim biurze rachunkowym, gdzie zajmowała się płacami i kadrami. Obecnie buduje biznes u boku swojego męża. Kamil i Paulina swój wolny czas poświęcają kinematografii oraz grze w snookera.

Maciej Maciejewski: Na jakim etapie życia i w jakich okolicznościach dowiedział się pan o systemie marketingu sieciowego?

Kamil Nalewajko: Miałem niespełna 23 lata, gdy znajoma mojej mamy przedstawiła nam ofertę firmy MLM i pokazała na czym polega system pracy w marketingu sieciowym. Na tym etapie życia studiowałem i dorywczo pracowałem w biurze rachunkowym. Byłem bardzo otwarty i szukałem nowych możliwości. Ponieważ wiedziałem, że praca na etacie nie jest moim przeznaczeniem i dobrą metodą na sukces chciałem znaleźć dla siebie coś, co da mi i mojej rodzinie prawdziwe bezpieczeństwo oraz stabilność finansową. Network marketing okazał się właśnie taką szansą.

Maciej Maciejewski: Jak wspomina pan przypadku początki budowania tego biznesu?

Kamil Nalewajko: Początki były trudne. Z racji mojego młodego wieku, braku doświadczenia i autorytetu, nie potrafiłem skutecznie zachęcić nikogo do współpracy. Dużo znajomych lekceważąco podchodziło do tego, czym się zająłem. Niektórzy byli nawet wręcz uszczypliwi. Ale w związku z tym, że ja się nigdy nie poddaję postanowiłem obrać inną taktykę. Wtedy rozpoczęła się moja przygoda z porządną edukacją w dziedzinie MLM. Pierwszymi moimi mentorami były obecnie dwie najwyższe rangi MonaVie w Polsce. Pierwszy to Artur Rdzonek, z którym bardzo blisko współpracuję do dziś. Artur do tej pory ciepło wspomina moje telefony w środku nocy, a ja podziwiam jego cierpliwość w stosunku do mnie. Drugim moim nauczycielem jest Piotr Mosio, którego byłem pierwszym studentem. Na bieżąco śledziłem rozwój znanego projektu telewizji internetowej Piotra i zawsze z niecierpliwością wyczekiwałem nowych odcinków.

Maciej Maciejewski: W MLM działa wiele dobrych firm. Dlaczego akurat MonaVie? Co pana zdaniem wyróżnia tę firmę od innych?

Kamil Nalewajko: Działalność w tym systemie rozpocząłem z inną znaną firmą MLM w Polsce. Dosyć intensywnie się w to zaangażowałem, za co niestety płacili mi nieadekwatnie do wykonanej pracy. Zawiedziony wysłuchałem prezentacji MonaVie przeprowadzonej przez Artura Rdzonka. Przedstawił mi korzyści wynikające z planu marketingowego tej firmy, jak również zwróciłem uwagę na korzyści zdrowotne wynikające z unikatowego produktu. Artur zaproponował mi udział w wydarzeniu firmowym, gdzie przedstawił mi czołowych liderów naszego biznesu. Autorytet tych ludzi, atmosfera, która tam panowała i wartości, którymi się kierowali, zaimponowały mi i mojej żonie. Wtedy zobaczyłem, że MonaVie to wyjątkowa szansa której nie mogę przegapić. Z upływem czasu i nabytej wiedzy moje przekonania rosły . Dziś już wiem, że choć MonaVie nie jest moją pierwszą firmą MLM to jestem absolutnie przekonany, że ostatnią.

Maciej Maciejewski: Jaka jest różnica między pracą w network marketingu a na przykład w tradycyjnym biznesie i pracą u kogoś na etacie?

Paulina Nalewajko: Mam wrażenie, że praca na etacie czy własny biznes, a praca w MLM, to zupełnie inne światy. Oboje mieliśmy okazję doświadczyć pracy na etacie i prowadzenia własnych działalności, ale jak raz posmakowaliśmy pracy w MLM, tak teraz nie wyobrażamy sobie powrotu do biura, czy jakiejkolwiek innej pracy.

MLM to dla nas wolność. Dzisiaj nasza praca pozwala nam decydować o wszystkim. To my decydujemy, gdzie pracujemy, z kim pracujemy i czy w ogóle chcemy pracować.

Ponadto, nawet jeśli nie pracujemy to i tak nasze dochody wcale nie maleją. To daje nam ogromne bezpieczeństwo. Wiem, że jeśli potrzebuję męża, to on zawsze będzie przy mnie i nie wpłynie to na nasz standard życia. Wcześniej niestety było inaczej. Nasz czas był uzależniony od naszej pracy i to ona dyktowała nam warunki. Dziś na szczęście jest zupełnie inaczej.

Maciej Maciejewski: Co w tym biznesie najbardziej pani ceni?

Paulina Nalewajko: Jak już wspomniałam wcześniej, w MLM cenię sobie wolność i bezpieczeństwo – ale to tylko mała część zalet tego systemu. Przez całą naszą karierę w biznesie poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, nawiązaliśmy prawdziwe przyjaźnie i razem z naszymi przyjaciółmi zwiedziliśmy przeróżne zakątki świata. Jednak to, co cenimy sobie najbardziej, to rozwój osobisty. Przez ostatnie 4 lata staliśmy się zupełnie innymi ludźmi. Lepiej komunikujemy się ze sobą i z innymi a to bardzo wpływa na nasze relacje. Bardziej rozumiemy zachowania ludzi i swoje, przełamaliśmy wiele ograniczeń i zaczęliśmy myśleć pozytywnie. Rozwój osobisty wpłynął nie tylko na to, że rozwinął się nasz biznes, ale na całe nasze życie.

Maciej Maciejewski: Czy jest zatem coś, co chcielibyście państwo zmienić? Co Was denerwuje?

Kamil Nalewajko: Przez rozwój osobisty w MLM mam większą świadomość niż duża część społeczeństwa, więc kiedy widzę jak ludzie marnują swój potencjał przez swoje ograniczenia i nie jestem wstanie im pomóc… To bardzo mnie denerwuje. Czasami wystarczy, żeby człowiek zrobił małą rzecz, inaczej niż zwykle lub więcej niż zwykle i to mogłoby zmienić całe jego życie. Przykre jest to, jak ludzie boją się zmiany i jak bardzo są sfrustrowani, że nie dostają tego, czego chcą. Ja wychodzę z założenia, że jeśli nie dzieje się w moim życiu to, co chciałbym, żeby się działo, to znaczy, że Bóg za rogiem ma dla mnie coś dużo lepszego.

Maciej Maciejewski: Jak państwo pozyskujecie nowe osoby do biznesu?

Kamil Nalewajko: Na początku pracowałem głównie na ciepłych relacjach tzn. z rodziną i znajomymi. Obecnie poznaję bardzo dużo ludzi w różnych okolicznościach. Staram się zauważać osoby, które robią coś dobrze i są wyjątkowe. Wtedy wpisuję ich na swoją listę, a następnie zapraszam do współpracy. Ostatnio miałem kolizję i kobieta, która uszkodziła mój samochód, wydała mi się bardzo sympatyczna. W czasie uzupełniania formalności, zainteresowałem ją moim biznesem, wymieniliśmy się numerami i sukces – niebawem umówiliśmy się na spotkanie.

Ta jedna sytuacja doprowadziła mnie do kolejnych kontaktów. Poznałem rzeczoznawcę i właściciela serwisu, w którym będzie naprawiany mój samochód. Ich również wpisałem na moją listę.

Wszędzie możemy spotkać ludzi, którzy mają ogromny potencjał i są opłacani poniżej swoich kwalifikacji. Zawsze staram się zauważać takie osoby i dawać im szansę na lepsze życie.

Maciej Maciejewski: Jakie macie państwo pan plany na przyszłość?

Kamil Nalewajko: W sferze biznesowej, do końca roku planuję podwoić swoje dochody i pomóc czterem osobą w mojej organizacji osiągnąć takie dochody, które ja generuję obecnie. Planuję mocno rozwijać rynek w Polsce, jak również w Europie. W sferze prywatnej, kupujemy dom i na początku przyszłego roku planujemy dwa miesiące urlopu.

Paulina Nalewajko: Tak, to dobry pomysł, ponieważ dołączy do nas nowy członek rodziny. Już dziś przygotowujemy się do nowej roli. Rozwijamy się także w tym kierunku, ponieważ chcemy naszemu dziecku zapewnić jak najlepszy rozwój.

Maciej Maciejewski: Gratuluję i dziękuję za rozmowę.