Jak funkcjonuje network marketing?

Michael Strachowitz, 04/07/2010 07:55

„Proszę oszczędzić mi faktów, wobec których mam uprzedzenia” – tak reaguje jeszcze duża liczba osób zagadywana w temacie MLM. Choć każdego miesiąca tysiące ludzi na całym świecie przyłączają się do tej idei handlowej, w wielu głowach tkwi uporczywy osąd zlepiony z półprawd, plotek i uprzedzeń.

Dlaczego tak jest? Na ten temat można wybornie spekulować. Postanowiłem więc napisać kilka słów o dezinformacji, półprawdach i opiniach o biznesie MLM. Jedną z przyczyn mogłoby być to, że network marketing jest tak zwanym interesem dla laików. Proszę jednak nie rozumieć tego w ten sposób, że w tej branży baraszkują tylko nieudolni amatorzy. Jest tak, że przeważająca liczba nowo wstępujących do tego biznesu nie wnosi prawie żadnych doświadczeń handlowych lub przedtem ledwie prowadziła samodzielną działalność gospodarczą. Wykształcenie zdobywa się na zasadzie pracy dokształcającej. Z jednej strony jest to zaleta – świeżo upieczeni networkerzy mogą już podczas swojego okresu wdrażania się zaksięgować pierwsze sukcesy i wygenerować małe dochody. Z drugiej strony może się przez to wydawać, że w fazie początkowego oczarowania, która jeszcze nie jest zamącona przez żadną wiedzę fachową, przetwarzane są błędne informacje, które prowadzą do nieporozumień.

Jak w każdym innym biznesie, nie każdy, kto próbuje, w MLM odniesie sukces. Ale w odróżnieniu od tradycyjnych interesów, to w network marketingu winę własnego niepowodzenia można przypisać łatwiej systemowi, sponsorowi lub firmie.

Jeśli ktoś na przykład otworzy mały sklep, jako pojedynczy przedsiębiorca i musi zamknąć ten sklep po kilku miesiącach z powodu braku sukcesu, nie może obwiniać za to nikogo innego oprócz siebie. To oczywiście boli. Networker odnoszący sukces może zredukować trochę swój napór ciśnienia, obarczając winą zewnętrzne okoliczności.

MLM – szczególna forma sprzedaży bezpośredniej

Zwróćmy uwagę teraz na fakty. Czym jest właściwie network marketing i jak on funkcjonuje? Zacznijmy od definicji: marketing sieciowy jest szczególną formą tak zwanej sprzedaży bezpośredniej. Pojęcie „sprzedaż bezpośrednia“ oznacza, że produkty i usługi lub obie rzeczy zostały podane bezpośrednio klientowi końcowemu z ominięciem handlu stacjonarnego. Taka forma sprzedaży ma coś do zaoferowania wszystkim uczestnikom.

Wszyscy z tego coś mają

Okładka pierwszej książki Michaela Strachowitza, która niebawem ukaże się w wydaniu polskim. Okładka pierwszej książki Michaela Strachowitza, która niebawem ukaże się w wydaniu polskim.

Przedsiębiorstwo sprzedaży bezpośredniej oszczędza znaczne koszta marketingowe i reklamowe, ponieważ informacja i reklama przeprowadzona jest dla potencjalnych klientów przez współpracowników zajmujących się sprzedażą. Ci mogą być zatrudnieni albo na stałe, ale również, jako wolni przedstawiciele handlowi. To ostatnie rozwiązanie jest w praktyce najbardziej ulubioną formą.

Partnerzy sprzedaży odnoszą zyski, ponieważ zaoszczędzone koszty marketingowe i reklamowe wychodzą im na dobre (jako prowizje) i mogą sobie przez to stworzyć intratną egzystencję. Wreszcie z takiego sposobu postępowania profitują przede wszystkim także klienci. Są obsługiwani i konsultowani np. w domu, czyli w miejscu, w którym się najlepiej czują. Otrzymują tam obszerne informacje o produkcie i indywidualne usługi konsultacyjne, co w tradycyjnym handlu detalicznym niestety nie zawsze ma miejsce, ponieważ (skąpstwo jest rzekomo fajne) zaoszczędzono na personelu sprzedaży.

Zadanie pracowników ds. sprzedaży lub samodzielnych partnerów sprzedaży w sprzedaży bezpośredniej polega wyłącznie na tym, aby pozyskać nowych klientów i opiekować się klientami stałymi. Pozyskanie nowych klientów i ich wdrażanie należy do obowiązków przełożonych kierowników sprzedaży. Pracownicy ds. sprzedaży nie mają sami z tym nic wspólnego, koncentrują się na sprzedaży produktów. W niektórych przedsiębiorstwach przewiduje się wprawdzie, że dostarczają oni przełożonemu rekomendacje dla potencjalnych, nowych kolegów, którzy je następnie opracowują, ale to nie jest priorytet numer jeden.

Trzy filary w network marketingu

W tym punkcie MLM różni się dosyć wyraźnie od klasycznych firm sprzedaży bezpośredniej. Partnerzy sprzedaży zachęcani są wyraźnie do tego, aby nie tylko pozyskać klientów, ale również nowych partnerów sprzedaży, a następnie pomóc im, aby sami osiągnęli sukces. Czynność ta uwzględniona jest także w systemie wynagradzania i tym, którzy konsekwentnie zajmują się tą pracą, może być pomocna w osiągnięciu znacznych dochodów. Ponieważ ten sposób postępowania obowiązuje dla wszystkich uczestników systemu, w przypadku sukcesu powstanie wkrótce większa lub mniejsza struktura sprzedaży, która zorganizowana jest na kilku płaszczyznach. Dla każdego networkera istnieją w istocie trzy główne zadania:

1. Znaleźć i zatrzymać klienta.

2. Pozyskać i opiekować się partnerem sprzedaży.

3. Pomóc nowo przybyłym partnerom, aby robili to samo.

Wszystkie trzy obszary działania są jednakowo ważne

Jednak dokładnie przy tym punkcie powstają czasem żarliwe dyskusje. Na przykład, można usłyszeć wypowiedź: „Jestem networkerem, nie sprzedaję. Nie mam nic wspólnego z klientami. Koncentruję się wyłącznie na rozbudowie organizacji”. Ponieważ wielu ludzi postrzega sprzedawanie jako nieprzyjemną, wręcz niegodną pracę, wypowiedzi takie, jak te, zdarzają się często. Budować interes bez konieczności sprzedaży, to brzmi już zachęcająco! Pozostaje pytanie, skąd przy takim sposobie postępowania wziąć obrót?

Długotrwały obrót z klientami

Cóż. słyszy się często, że nowi partnerzy kupują sobie najczęściej kolekcję próbek towaru, aby wypróbować produkty. Jeśli każdego miesiąca uzyska się tylko wystarczającą liczbę ludzi do systemu i wyposaży się ich w próbki towarów, to na koniec miesiąca powstanie z tego także niezła sumka. W fazie wstępnej interesu może to całkiem długo i dobrze egzystować. Tak długo jednak, jak długo każdego miesiąca rosnąć będzie liczba nowych partnerów sprzedaży wstępujących do biznesu. Co jednak, kiedy liczby rekrutacyjne maleją?

Nawet wielki optymista nie może wychodzić z założenia, że liczba partnerów będzie rosnąć rokrocznie z miesiąca na miesiąc. Jeśli więc liczba nowo wstępujących maleje, obrót niechybnie spada. Abstrahując od tego, interes otrzymuje przez tą metodę przykry posmak. Możliwe nawet, że przesuwa się na obszar wzbudzający wątpliwości od strony prawnej. Przy czynnej wielkości biznesu chodzi mianowicie w takim przypadku wyłącznie o tak zwany obrót wewnętrzny, to znaczy, że zrekrutowani partnerzy są w pewnym względzie nadużywani, jako rzeczywiści klienci.

Prawdziwi stali klienci przynoszą stabilny obrót

Jeśli jednak, każdy partner sprzedaży nie troszczy się tylko o pozyskiwanie nowych kolegów, lecz równolegle do tego odbudowuje solidny zespół klientów, interes znajduje się w zdrowej równowadze. Obroty też później pozostają stabilne. Jeśli jakość produktu się zgadza i networker troszczy się o swoich klientów, ci przez wiele lat pozostaną mu wierni i wciąż będą zamawiać towar.

Klienta nie martwi, jak wielu nowych partnerów handlowych miesięcznie wstępuje do systemu. On chce dobrego produktu, chciałby być regularnie i dyskretnie obsługiwany. Cieszy się z osobistego wsparcia.

Wyższe dochody jedynie przez odbudowę organizacji

Istnieje jednak inna frakcja networkerów, którzy głęboko w sercach czują się bardziej związani ze sprzedażą bezpośrednią. Dla nich zapisywanie nowych partnerów i prowadzenie organizacji jest podejrzane i dlatego koncentrują się oni zasadniczo tylko na sprzedaży. To z pewnością funkcjonuje, przynosi także stabilne dochody, ma jednak także wady. Sprzedaż i opieka nad klientem jest zamianą pieniędzy na czas. Ponieważ czas jest dla nas wszystkich ograniczony, dochód też może osiągnąć tylko określony rząd wielkości.

Załóżmy, że nasz partner prowadzi każdego dnia dwie rozmowy z klientami. Przy przykładowych 20 dniach roboczych w miesiącu, może obsłużyć 40 klientów. Przeciętny obrót na klienta wynosi przykładowo 50 euro. Wtedy nasz przyjaciel wygospodarowuje maksymalnie 2 000 euro obrotu na miesiąc. Przy typowej stawce prowizji od 30 do 40% nasz współpracownik dochodzi do dochodu miesięcznego od ok. 600 do 800 euro. Nie jest to wprawdzie źle, ale nie pozwala także na całkiem duże skoki. Możliwą, dochodzącą do tego wadą takiego systemu jest to, że te pieniądze muszą być za każdym razem na nowo zarobione. Jeśli nasz partner odpada – przykładowo z powodu choroby lub urlopu, nic w tym czasie nie zarabia.

Jak w wielu obszarach życia i tutaj prawda leży pośrodku. Dla networkera poleca się zespół stałych klientów od powiedzmy 20 do 30 osób, tak, że każdego dnia miesiąca może on podjąć kontakt z każdym klientem. W ten sposób nikt nie jest nadmiernie obciążony. Pozostały czas powinien zostać zainwestowany, aby przez nowe rekrutowanie, wdrażanie i kształcenie dochodzących do tego partnerów handlowych odbudować silną organizację sprzedaży, która z biegiem czasu pobiegnie swoim torem. Przez to spełnienie marzenia jest w osiągalnej odległości:

Dochód pasywny

Tym pięknym pojęciem opisuje się w network marketingu taki stan, w którym bez bezpośredniego udziału partnera sprzedaży napływają nam regularne dochody, ponieważ praca na ten dochód już została wykonana w przeszłości. Przez działania kształcące i opiekę networker tak dalece wykwalifikował i rozwinął swoich partnerów sprzedaży, żeby mogli oni swój interes prowadzić samodzielnie i bez intensywnego wsparcia, jak w fazie początkowej. Pewne jest, że musi to potrwać jeszcze kilka lat, aż stan ten zostanie osiągnięty. O ile jednak taki przypadek się zdarzy, biznes MLM oferuje coś, co w prawie żadnej innej branży nie jest możliwe: dochód oraz czas.

Dobrą kasę można zarobić w wielu branżach. Ale, gdzie dostaje się także czas, aby ją wydać? To właśnie jest prawdziwy urok network marketingu.

Michael Strachowitz

Michael Strachowitz Michael Strachowitz

Obok Edwarda Ludbrook’a jest obecnie najlepszym znawcą i szkoleniowcem z zakresu budowy biznesu MLM na świecie. Karierę w MLM rozpoczął w roku 1977. W ciągu 5 lat zbudował razem ze swoją żoną Gabriele działającą w całej Europie organizację liczącą ponad 22 000 partnerów, którzy wykonują tę profesję jako dodatkowe lub główne zajęcie. W roku 1982 osiągnął najwyższy poziom w karierze w systemie dystrybucji swojego przedsiębiorstwa. Od końca lat 80 Strachowitz zbiera plony pracy, jaką włożył w budowę organizacji, a od tego czasu działa wyłącznie jako doradca, trener, referent i coach w zakresie sprzedaży bezpośredniej i network marketingu. Już ponad sto tysięcy partnerów dystrybucyjnych różnych firm i organizacji w 17 krajach Europy czerpało korzyści z jego fachowych i solidnych wykładów. Do klientów Strachowitz’a należą wszystkie wiodące firmy MLM na świecie, doceniając jego niesamowitą wiedzę i ożywczy humor. Autor takich bestsellerów o MLM, jak: „Das alltagliche Gift” oraz „Die Basics”.

Michael Strachowitz, 04/07/2010 07:55 Do ostatniego komentarza ↓ Do góry ↑

Komentarze (72)

  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 05/07/10 19:00

    Budować interes bez konieczności sprzedaży, to brzmi już zachęcająco! Pozostaje pytanie, skąd przy takim sposobie postępowania wziąć obrót?


    czy ten niezwykle rzeczowy artykuł naprawdę przejdzie bez echa ...?
  • Obraz_063_1__thumbnail

    Katarzyna Korol-Tokarzewicz 05/07/10 19:14

    Temat był ostatnio "wałkowany " na kilku wątkach. Chyba wyczerpały się świeże argumenty i kontrargumenty
    Tutaj jest wszystko w pigułce
  • Dscf3100_thumbnail

    Monika Kminiak 05/07/10 22:52

    Każdy z nas coś sprzedaje. Sprzedajemy pomysł, siebie:-), swój czas...... no i w końcu produkt. Czy rzeczywiście sprzedawanie produktów w MLM jest koniecznością?
    Nie zgadzam się.
    W branży bezpośredniej- i owszem.

    Skąd się bierze obrót w takim razie?
    Z zakupów wewnętrznych, inaczej mówiąc z konsumpcji wew.
    Niech na sprzedaży koncentrują się osoby, które tego chcą. Mnie osobiście szkoda na to energii.
  • Biznesfan_thumbnail

    Maciej Maciejewski 06/07/10 08:28

    Moniko, kiedy polecasz znajomemu swój biznes MLM i jeśli ten biznes ma w ofercie realny produkt, i ta osoba zarejestruje się w firmie nabywając produkt, to sprzedałaś jej możliwości tego biznesu + produkt czy tylko to pierwsze?
  • Default_female_thumbnail

    Ewa W. 06/07/10 10:21

    Michael Strachowitz contra np. rodzimi propagandziści MV...
    Pasjonujące.


    Obrót biorący się z wewnętrznej konsumpcji organizacji ? Przecież to natychmiast zalatuje sektą. Tysiąc gwoździ , jeden młotek.
  • Marta_poprawione2_thumbnail

    Marta Tarczewska 06/07/10 15:20
    Wpis został zmieniony 06/07/10 15:21

    Każdy z nas coś sprzedaje. Sprzedajemy pomysł, siebie:-), swój czas...... no i w końcu produkt. Czy rzeczywiście sprzedawanie produktów w MLM jest koniecznością?
    Nie zgadzam się.
    W branży bezpośredniej- i owszem.

    Skąd się bierze obrót w takim razie?
    Z zakupów wewnętrznych, inaczej mówiąc z konsumpcji wew.
    Niech na sprzedaży koncentrują się osoby, które tego chcą. Mnie osobiście szkoda na to energii.


    Zgadzam się, jednak co do sprzedaży, to uważam, że nie jest ona konieczna, tak jak Pani Monika napisała ale jedno jest pewne, że jeśli chcemy zbudować swój biznes szybko, to konieczna jest sprzedaż produktów bo są osoby co generują taki obrót, że mało kto na własny użytek tyle by zakupił.
    Z grupą osób, które kupują tylko dla siebie zbudujemy swoją sieć ale to zabierze nam dużo więcej czasu niż jakbyśmy mieli osoby, które zajmują się sprzedażą.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 06/07/10 15:40

    Są dwie rzeczy pewne :

    1) Organizacje nastawiające się na "wewnętrzną konsumpcję" zaczynają bardzo szybko "kanibalizować się" i następstwem tego są patologie wyrażające się coraz większym udziałem w ogólnym obrocie płatnych sesji motywacyjnych, szkoleń, materiałów reklamowych, kosztów wysyłek, starterów i tego wszystkiego. co może podsycać właśnie "obrót wewnętrzny"

    2) Zdrowy networking buduje obrót zdecydowanie na zewnętrznym target market - co wymaga wszak kreowania obrotu poza uczestnikami organizacji lub przynajmniej w jak najliczniejszyjszym kręgu nabywców nie będących beneficjentami czystych premii za ten obrót.

    I tu się zasadza właśnie mądrość retorycznego pytania M. Strachovitza, który był świadkiem ( pisał o tym wielokrotnie ) degeneracji nie jednej sieci spośród tych, jakie powyższe dwa punkty odrzuciły bądź próbowały w realizowanych strategiach jakoś obejść.

    Od siebie dodam pytanie mniej odkrywcze, ale za to pochodzące prosto z naszej codzienności :

    Niby w jaki sposób w biznesie duplikacji, który robimy - osoby programowo brzydzące się sprzedawaniem mają nauczyć następne, "zstępujące" w hierarchi network marketing kreowania obrotu zewnętrznego ?

    Co z świetą Zasadą Przeniesienia ? ( którą chętnie przy nadarzającej się okazji przedstawię ) ???
  • Suportio_thumbnail

    TOMASZ SKOREK 06/07/10 16:00

    No właśnie panie Jarek, juz czas chyba przyszedł na jakis twój wpis edukacyjny wiekszego kalibru.
    A co do tego tematu to sprawa jest jeszcze prostsza.

    Takie teraz trendy płyną do nas z hameryki, że wszyscy by chcieli bąki puszczać, ale nie pomyslą , kto ma je wąchać. To dobrze brzmi "zakupy wewnetrzne, konsumpcja wewnętrzna", ale co to naprawde znaczy ? czy ktoś mysli zanim takie banialuki zaczyna powtarzać ?
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 06/07/10 19:03

    Panie Jarosławie, to proste- jak jest 100 tys. produktów, czy ponad milion w USA- można robić duże zakupy własne, kupując większość produktów, z wielu dziedzin życia- we własnym sklepie. W sposób naturalny, gdy rozmawiamy z ludźmi, a część z nich nie jest zainteresowana biznesem- zdobywamy stałych klientów. Robiąć 1-2 razy w miesiacu zamówienie, dzwonimy do nich (stali klienci zamawiają poprzez strone lub sami dzwonią) i pytamy, czy potrzebują coś z naszego asortymentu. W ten sposób zwiększamy obroty własne i potrzebujmy mniej osób w organizacji, aby zarabiać solidne pieniądze. To prościutkie. Ale przeciętna rodzina robi w Amway (bo wyraźnie do tego biznesu Pan nawiązuje) bez problemu, na własne potrzeby, zakupy na ok. 500 PLN/mies, wiele jest kupujacych za 1500 i więcej. Produktów jest tak wielka ilość, z wielu dziedzin życia - ja mam wiekszość wyposażenia mieszkania kupioną przez Amway (lodówka, płyta, okap, odkurzacz), art. spożywcze, kosmetyki, chemię, witaminy, teraz mozna nawet płytki, panele, pościel, piwo, klocki Lego, wizytówki, jedzenie na wynos, w Czechach juz paliwo etc. Obrót zewnętrzny jednak, jak najbardziej się kreuje, w bardzo prosty sposób, bo większość osób zna i bardzo ceni sobie jakość produktów Amway. Nie chcą mieć swojego sklepu, ale produkty chętnie zamawiają. Naprawdę nikt nie musi zarabiać na szkoleniach czy materiałach, które w biznesie Amway i ISC Yagerów, z którymi współpracuję, nie są na pewno wyższe niz w innych organizacjach ( np. książka "45-sek. prezentacja" za 20 PLN, konferencja 6-godzinna za 50 PLN). Panie Jarosławie, jest Pan osobą, z tego co widzę, cenioną w branży - proszę się oprzeć na faktach, bo jak sobie ktoś faktycznie sprawdzi, nie ufając tylko Pańskiej opinii, może Pan stracić wiarygodność.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 06/07/10 20:32

    Przyjąłbym Bartłomieju ( również nie musisz mi "panować" ) rdzeń Twojej argumentacji - gdyby nie to, że ja WIEM jaki jest "podział tortu" w organizacjach tak wielkich jak Amway. Wiem też, jaki jest realny koszt wytwarzania produktów i wiem jak muszą być silnie zawyżane ich ceny dla końcowego konsumenta, by zrealizować plan finansowy. Wiem też niestety, jakimi kłamstwami posługują się stratedzy tych firm, by te plany finansowe uwiarygodnić.

    Widzisz ... gdyby Akuna, FM, Flavon, czy tam Colway pokazały ile kosztuje je Produkt, to NIC , a nic by im to nie zaszkodziło, mimo że koszt ten jest w rzeczywistości niski. Jednak już pokazywanie światu prawdziwych kosztów pozyskiwania soku MonaVie - zakończyłoby popyt na ten produkt po cenach, jakie sobie winszują obecnie jego dysponenci... A wtedy nie mieliby na realizację planu finansowego , no i wiemy ...

    Opisany przez Ciebie schemat powstawania znacznego obrotu w oparciu o uczestników-użytkowników rzeczywiście funkcjonuje w USA.
    Głupi by tylko z tym dyskutował, dlatego nie wtrącałem się do rozkosznych, wcześniejszych dialogów o papierze toaletowym.
    Ten schemat w zasadzie ma szanse zafunkcjonować wszędzie tam, gdzie siła nabywcza pieniędzy zarabianych przez społeczeństwo stanowiące tak zewnętrzny, jak i wewnętrzny target market dla tych produktów - jest przystająca do ostatecznych-detalicznych ich cen. Produktów, przypomnijmy dystrybuowanych w MLM, czyli zawsze droższych o całą "pojemność" planu finansowego danej sieci minus koszty , jakie pochłonęłaby reklama "tradycyjna".
    Biorąc nawet poprawkę na fakt, że w MLM mamy zawsze produkty ponadstandardowe, bądź skutecznie takie udające.

    Mam tu oczywiście na myśli wszelkie zródła dochodu nabywców Produktów, a nie tylko te z MLM.

    Mówiąc językiem prostszym - rzeczywiście w krajach, gdzie ludzie zarabiają 2-4 razy więcej niż w Europie wschodniej istnieją ekonomiczne warunki do budowania takich sieci konsumeckich. Sieci opartych w znacznym stopniu na konsumentach "wewnętrznych". Oni mają po prostu gdzie zarobić, aby móc w MLM, do którego przynależą ... dołożyć.

    Bądźmy szczerzy - te 500-1500 zł miesięcznie w rodzinie - wydać na produkty Amway w krajach zamożnych, to rzeczywiście rzecz możliwa i dziejąca się. W Polsce to znacznie trudniejsza sprawa - i tu jest pogrzebany pies waszych promillowych w stosunku do np. Amwaya obrotów globalnych.

    Wzruszyłem się tą troską o moją wiarygodność...
    Z tym że akurat w tym wątku nie narażam jej specjalnie na szwank. Nie napisałem tu bowiem wiele więcej niż Michael Strachowitz w swoich artykułach ( chociażby dla magazynu Entrepreneur ) .
    Koncepcja "MLM uciekającego od aktu sprzedaży" jest krytykowana od wielu lat przez znacznie mądrzejszych ode mnie. Jeśli więc "stracę na wiarygodności" to - co mi tam ! - w dobrym towarzystwie ...
  • 2_thumbnail

    Adriana Dubois 06/07/10 21:24

    Do jednego soku wymyśleć można najfantastyczniejszą opowieść zachęcającą do wydania 200 zł. ( sic ! ) . Proszkowi SAS też można było przydać właściwości 180 x wydajniejszego od innych.
    Ale przy 100.000 produktach trudno jest uzasadnić dość abstrakcyjne ceny większości z nich.

    Strategia Amwaya jest inna w USA i w Wlk. Brytanii ( zresztą b. skuteczna ), a inna zupełnie np w Indochinach. W Polsce tak szczerze to nie widzę , by Amway w ogóle miał jakąś strategię.

    Bronisz Bartłomieju koncepcji, która - bardzo trafnie to Jarosław punktuje - tutaj nie działa, bo szary uczestnik sieci nie będzie przecież bez końca zarabiał tylko na zakupy, a dokładać do takiej "wewnętrznej konsumpcji", to rzeczywiście trzeba mieć z czego. Biedne pensje w "normalnej pracy" , biedne premie w takim mlm - to i organizacja biedna w stosunku do światowej.

    Chociaż na szkoleniach N21 uczą całkiem nieźle gołodupców, jak szpanując produktami, na które tak naprawdę ich nie stać - poszerzać grono "konsumentów wewnętrznych". Ale czy to naprawdę o to ma chodzić w mlm ? W tą stronę ma to zmierzać ? Nie jest uczciwiej po prostu sprzedawać ? I uczyć innych sprzedawać ?
  • Miniimg_5585c_thumbnail

    Kamila Molińska 06/07/10 21:31

    Może i sprzedaż w MLM nie jest konieczna i można się oprzeć na zakupach własnych, jednak aby rozwój sieci był dynamiczny, powtarzam DYNAMICZNY i aby osoby w sieci ZARABIAŁY pieniądze, sprzedaż WINNA nastąpić.

    Po co po raz kolejny tyle dumania nad tym, jak tych, którzy brzydzą się sprzedażą zrekrutować?

    Czy nie lepiej, (na dłuższą metę) jest poszukać takich, którzy będa sprzedawali produkty na zewnątrz? Będą zarabiali i konsumowali.

    Lepiej mieć 10 takich co kupują tylko dla siebie (dziś kupują, jutro może im przejdzie), czy 5 takich którzy mają 10 klientów (sprzedają, kupują i zarabiają, a co za tym idzie zostaną z nami dłużej)?
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 06/07/10 22:46

    Kamila, o tym samym piszemy. Odezwałem się tylko dlatego, że Pan Jarosław, po raz kolejny nie pisze o faktach. Zarzuca koniecznośc zarabiania na materiałach etc. U nas (Amway), jak najbardziej promuje się zakupy własne i grupę kilkunastu stałych klientów. Ale przecież nie będę udowadniał innym, że przy 100 tys. produktów obrót oparty przy użytku własnym jest bardziej realny, podobnie jak w Oriflame. Zaraz się odezwie jednak Tomasz od filtrów i powie (bo jak uzywając jednego filtra w życiu mozna zbudować biznes oparty na zakupach własnych?:), że to bzdury i znów będzie to strata czasu:). A Pani Adrianna nie widzi strategii Amway w Polsce za to w Indochinach zna świetnie:). Mnie tu już nic nie zdziwi:) Uwielbiam ten portal:))). Szanowna Pani Adrianno, sprzedając od lat garnki i odkurzacze, na niebotycznych marżach, nauczyła się Pani technik więc proszę to nadal robić. Ja akurat nie uważam za zbyt uczciwe chwyty i procedury reklamacyjne tam stosowane. Wolę jednak produkty znacznie mniej dewastujące budżet domowy, które mogę w każdej chwili zwrócić. Zapraszam tez na konferencję, aby zobaczyła Pani gołodupców z naszego biznesu:). Po co ja to zresztą piszę...:)
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 06/07/10 23:54
    Wpis został zmieniony 07/07/10 00:43

    Też zaczynam się zastanawiać :
    Po co Ty to Bartłomiej piszesz ?

    Bo jeżeli po to, by wygrać spór na forum ogólnym Suportio, to musisz uzbroić się w więcej tolerancji, a nawet w poczucie humoru.
    Miej świadomość, że portal "który uwielbiasz" ma swoje klimaty i że kryptoreklama, czy próby agitacji nie przysparzają tu zazwyczaj zwolenników...

    Nie neguję, że wpisy niektóre bywają złośliwe... Wiesz jednak z jakiego powodu ? W reakcji właśnie na teksty kryptoreklamowe.

    Ponadto zwróć uprzejmie uwagę, że nikt tu nie atakuje Cię ad personam, że krytyka, nawet cięta dotyczy jednak firm, systemów, koncepcji, historii, opinii, sądów , ocen - ale do licha nie ludzi ! Padają tezy i pytania. Zabierają głos już nawet Top Leaderzy. Bardzo rzeczowy głos - dodam.
    Więc wszystko jest O.K. Ten portal właśnie po to jest !

    Natomiast Ty już w ostatnim swoim poście zaczynasz się odgryzać atakiem na osoby, a nie na armaty, jakie one wytoczyły. Gdy przecież jest z czym podyskutować... Wczytaj się dobrze... Jest na co odpowiedzieć. Masz kontrargumenty - użyj ich. Nie masz - odpuść. Bo za moment zrobi się brzydko...

    Jeśli bowiem komuś "konceptu nie staje" jak mawiał Sienkiewicz - niech nie staje też do polemik. Tym bardziej, że temat był niewinny - ot , zacytowałem Michaela Strachowitza w jednym tylko, dość typowym dla niego, a mądrym pytaniu.
    Czyżbym w stół uderzył ? Takie irytujące to było ? Do czego była nam tu potrzebna ponownie Twoja akurat firma ? W którym to z kolei wątku w przeciągu dni kilku, przywołujesz trochę już manierycznie słowo : Amway ?

    / niechaj rozkwita w spokoju /


  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 00:10

    "Po co ja to zresztą piszę...."
    No właśnie
    Po co ???
    Chcesz mi udowodnić że Twoja firma jest lepsza od mojej ???
    No to masz kochanieńki problem ale on nie jest moim problemem

    Jestem duża dziewczynka i pozwól mi decydować samej co i z kim chcę osiągnąć


    Kamilo
    Wolę 5
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 01:17

    Jarosławie, irytujące może być tylko jak wypaczasz fakty. A robisz to z premedytacją, wiele razy, bo nie sadzę że z ignorancji- pisząc o zarabianiu kosmicznych sum na materiałach, przedstawiając swój "przyjazny" biznes na tle krwiożerczych biznesów amerykańskich. Czy w Twojej organizacji materiały i szkolenia są tańsze? Odpowiedz-konkretnie. Yagerowie na pewno zbijaja kokosy sprowadzając praktyków, często z zagranicy, budujacych biznesy od lat 70-tych, wciąż rosnące, i kasując za bilet 50-100 PLN za 6-8 -godzinną konferencję:). Czy w Twojej firmie nie nakłania się ludzi do zakupów na 12 tys. PLN, aby zdobyli kwalifikację "jednym ruchem", jak piszecie? Dlatego firmy, w których mówi się o zakupach na własne potrzeby i w których nie trzeba robic takich kwalifikacji są krwiożercze? Hm, to zabawne:). Ty nie polemizujesz z faktami, tylko wprowadzasz ciekawe cytaty z literatury:). Ja bym się tu słowem nie odezwał, szkoda mi czasu na jałowe dysputy, gdyby nie Twoje, Jarosławie, wpisy- promujące nieprawdziwe opinie.
    Pani Ewo, niczego nie chcę udowadniać, naprawdę, po co? :) Nawet nie wiem, jaką firmę Pani reprezentuje. Przedstawiam jedynie fakty i argumenty na nieprawdziwe zarzuty.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 07/07/10 02:14
    Wpis został zmieniony 07/07/10 02:26

    Barłomiej !
    Skoro zaczepiasz , dając mi w ten sposób pretekst do autoreklamy, to proszę !
    No to masz konkretnie tak, jak sobie życzysz :

    - trzy ostatnie 3-dniowe Szkolenia w Colway odbyły się za darmo ( 3 trenerzy zewnętrzni, hotel, wyżywienie, rozrywka, a 2 x nawet trunki - wszystko free )
    - kolejne nasze szkolenie będzie refundowane uczestnikom w 135% ( tak , tak ! )
    - materiały szkoleniowe w Colway są sprzedawane PO KOSZTACH ich wytworzenia, a często rozdawane za darmo. Identycznie z materiałami reklamowymi. Obowiązuje zasada NON PROFIT
    - "jednym ruchem", za 12 tyś zł to nabywa się w Colway nie żadną kwalifikację, a pozycję Menedżerską, która uprawnia do prowizji z obrotu "pod" sobą nawet nazajutrz po przystąpieniu
    - w Colway nie ma przymusu osobistego kupczenia produktami przez Menedżera uprawnionego do premi i nigdy nie było. Relatywnie wysoka "kwalifikacja prowizyjna" istnieje rzeczywiście, ale najczęściej jest zabezpieczana przez konsumpcję i sprzedaże Dystrybutorów - niższy stopień uczestnictwa w sieci - funcjonujących dzięki marży handlowej, maks. 42% ceny detalicznej.
    - w Colway podział pieniędzy pomiędzy Uczestników przdsięwzięcia, czyli plan finansowy, jest Jedynym z wszystkich MLM-ów na świecie wpisanym do Umowy cywilno-prawnej, zawieranej z jednej strony przez Uczestnika , a z drugiej przez Spółkę Jawną ( 100% odpowiedzialności majątkiem osobistym wszystkich udziałowców i właścicieli )

    Wystarczy ?

    Nie taki był temat tego wątku i nie taki miał być poziom tej polemiki. A tak, dajesz Bartłomieju z kolei mi - nietrafionymi pytaniami świetne alibi do uprawiania kryptoreklamy. Odpowiedzieć na zarzuty każdy bowiem może, w każdym wątku.
    Z kolei w odróżnieniu ode mnie - Ty agitkę uprawiasz nie pytany przez nikogo... Czyli nachalnie...
    Nie pierwszy zapalony polemista w historii Suportio, dający się prowokować w sposób nader prosty...

    Czytać teksty należy ze zrozumieniem Bartłomieju. Zarówno materiały innych firm MLM, jak i posty na Suportio.
    NIGDZIE nie znajdziesz mojego wpisu mówiącego, jakoby obecnie "Yagerowie zbijali kokosy " na szkoleniach ( jakkolwiek rzeczywiście nie dokładają ...)

    Raz jedyny, w innym zupełnie wątku, opisałem skandaliczne praktyki Network21 w Polsce w latach 90-tych. Byłem zresztą nader oszczędny w tym opisie. W rzeczywistości było w tamtych latach znacznie gorzej.

    Natomiast w tym wątku, to akurat sam sobie dopowiedziałeś, że ja piję do Amwaya. Przeanalizuj wpisy, a zrobi Ci się cokolwiek głupio.... Klasyczne : uderz w stół to było, a nożyce...
    W części dalszej dyskusji - owszem - skoro znalazłem polemistę, który zidentyfikował siebie sam ( i firmę swoją ) z mechanizmem, wobec którego jestem krytyczny, no tośmy sobie Bartłomieju polecieli dalej...

    Nie rozumiem, czemu nie miałbym w replice ja pisać: "amway" , skoro to TY pierwszy podstawiłeś tę nazwę pod X, pod nieprzypisywane przeze mnie nikomu przecież pytanie Michaela Strachowitza ...

    Dialektyka kolego... A także erystyka.

    No, ale podobno jesteśmy na Suportio także po to, aby się szkolić.
    Ja opublikowałem tu już sporo tekstów dydaktycznych, a jeszcze więcej udostępniłem poprzez e-mail.
    Takie mam zwyczaje. Tę naukę masz więc również free.

    Jestem przekonany, że w las ona nie pójdzie...
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 09:34

    Jarosławie, z całym szacunkiem dla Ciebie, wolę się uczyć od tych którzy budują stabilne biznesy od dziesięcioleci. Firm i idei, jak wiesz, było wiele w tej branży. Mało kto o nich dziś pamięta. Bardzo Ci dziękuję za wyjaśnienie zasad i kosztów w Twoim biznesie. Właśnie o to mi chodziło- fakty, rzeczowość. Gdzie tu więc krwiożerczość innych biznesów na tle Twojej firmy? Przepraszam, za pomyłkę (kwalifikacja), kupowanie pozycji menadżerskich - też świetne rozwiązanie:)Na wyższych poziomach liderskich, najczęściej, spotkania są refundowane przez firmy. Operuj faktami, sytuacja będzie jasna. Buduj przyszłość dla swych przedsiębiorców na zasadzie uczciwej informacji, a nie pomówień w stosunku do innych firm, podsycania dziwnych opinii, wtedy na pewno nie spotkasz krytycznego głosu. Moim obowiązkiem jest przedstawianie faktów, nie kryptoreklama.
  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 09:58

    ło matko
    a to co????
    Fakt nie zaprzeczalny
    Czytasz bez zrozumienia treści
  • Zdjecie_thumbnail

    Piotr Wajszczak 07/07/10 10:43

    No i należy zadać sobie pytanie
    uczyć się od Yagera który uczy i wyznacza trendy w USA i na świecie, jednak jego nauki powodują po 20 latach istnienia amway w Polsce 120 milionów + stagnacja.
    A firma ma setki tysięcy produktów.


    Czy od Zycha 7 lat na rynku i firma ma 25milionów obrotu w Polsce.
    Na 3 produktach.

    ?
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 11:24

    25% wzrost to stagnacja, Piotruś? Ale masz rację- co zresztą Ci potwierdziłem kiedyś, to mega słaby wynik, przy takim potencjale. Widzę jednak, co się dzieje, sporo ludzi młodych, ludzi dużych biznesów klasycznych, z autorytetem, kadra menadżerska. Piotruś, trzeba było być w Pruszkowie, zobaczyłbyś jaka jest stagnacja w biznesie:). Kto chce- niech się uczy od Pana Zycha. Na pewno pomógł wielu ludziom, wielu też jednak zaszkodził, promując nieprawdziwe opinie. Czas pokaże jak długo to potrwa. Oby Ci, którzy budują z nim biznes, mieli jak najdłużej stabilność dla swych rodzin. Produkty, zapewne, solidne. Niech się wszystkim wiedzie:)
  • 2_thumbnail

    Adriana Dubois 07/07/10 11:34

    Dziękuję Piotr , bo z ust mi to wyjąłeś.
    W latach 1993-95 uczyłam się od Yagerów właśnie i powiem wprost: że nauczyłam się tam ( za dość bolesną zresztą cenę ) marzyć, połykać łzy porażki i manipulowac innymi.

    Bo zarabiać pieniędzy się tam nie nauczyłam. Tego nauczyłam się dopiero w Rainbow, w Zepterze, w ubezpieczeniach i również ( 1999-2000) od Jarosława Zycha.
    Chociaż nasze drogi niebawem definitywnie sie rozeszły, to ziarno zakiełkowało.
    Wiesz Bartłomieju czym się różnią nauki Yagerów od szkoleń u Zycha ?

    Głównie na tym, że na tych drugich najważniejszy jest Człowiek, a firma, produkty i biznes mogą go jedynie bardziej upodmiotowiać. U Zycha biznes jest w 100% dla ludzi, a nie jak u Yagera, de Vosa, Conna,Wilbura czy Crossa - ludzie dla biznesu.
    Zych ma do firmy, biznesu, produktów i nawet siebie dość zdrowy dystans, który się udziela też innym.
    Czy ty Bartek potrafiłbyś śmiać się z Amway i to w sposób szyderczy ? Na pewno nie.
    Dlatego właśnie twój amway ciągle jeszcze ( choć przyznaję, że już coraz mniej ) zalatuje sektą.

    Moje związki z Akuną są słabe, a z Colway żadne. Jednak z czystym sumieniem moge polecić te sieci każdemu jako odtrutkę na klimaty sekciarskie.

    nie mam niestety dziś czasu na polemiki, ale fragmenty tego, co chciałam powiedzioeć są tutaj :

    http://www.dialogi.umk.pl/dolar-wiara-zniewolenie.html
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 12:15

    Oczywiście, Adrianno- często sie smieję z ludzi, którzy się podniecaja premiami Yagerów, a sami nie wykonuja żadnej pracy. Ale raczej nie szyderczo, tylko z politowaniem. Żebyście widzieli Zbyszka Reka w Pardubicach i innych liderów- bardzo często mowią- no, teraz ludzie naprawdę powiedzą że jesteśmy sektą:))). Widzisz, mamy rózne doswiadczenia. Gdyby nie Yagerowie, nie podjąłbym sie prowadzenia własnego biznesu, a ubezpieczenia nauczyły mnie tylko, ze nikomu nie można ufać, a pracowałem tam też jako młody student. Gdy dochodziło do podpisywania grupówek w mojej strukturze, "upline" mnie ominęli, biorąc większe prowizje, nie informując oczywiści o tym. To była jakaś żałosna kopia uczciwego networku. Dolar/zniewolenie- proszę Was:)
  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 12:38

    A niech mi tam
    Bartek wiesz ja należę do niebieskiej sekty
    i co przepraszam ktoś mi zabroni
    czy jak???
    Powtórzę nie będę skakać z radości że jakiś mlm-em przyszedł do nas zza wielkiej wody ,nie zazdraszczam ludziom pieniędzy bo jakoś tak mam ,pewnie dostają je za wykonaną pracę .
    Tak na prawdę to czego chcesz ??
    aby wszyscy sklęśli radośnie ,łapkami klaskali bo Ty swoje życie biznesowe związałeś z firmą na A


    Łukasz W
    Ratunku bo mi się flaki zaczynają przewracać jak czytam w/w rzeczy

    1/Firma na A jest jedną z wielu ani lepszą ani gorszą
    2/Każdy pracuje gdzie chce,z kim chce ,jak chce i z wynikami które chce robić
    3/ mamy (chyba) 3 polskie firmy mlm-owe i komu w duszy gra patriotyzm ,chęć współpracy z polską firmą ,ma do tego całkowite prawo
    4/Każdą firmę tworzą ludzie
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 12:54

    ?:)
  • Zdjecie_thumbnail

    Piotr Wajszczak 07/07/10 13:13

    Bartek Amway w Polsce nie ma 25% wzrostu.
    Zerknij sobie w KRS.
    :)

    Tak jakoś lubię obracać się danych z rynku na którym działamy, i dlatego warto zadać sobie pytanie czy uczyć się od Yagera który bladego pojęcia nie ma jak się robi cokolwiek w Polsce ale wie jak się robi miliony w USA
    czy od Zycha który bladego pojecia nie ma jak się robi miliony w USA ale robiącego miliony w Polsce.
    A może uczyć się od li chi tao który robi miliony w chinach ale nie ma pojecia o rynku w USA i rynku w Polsce.

    Wybór należy do każdego z nas i tyle.


  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 13:21

    ?:)
    o co chcesz zapytać???
    O Łukasza W jest też w firmie na A ,jest obecny tutaj i jak coś napisze to przyjemnie poczytać
  • Default_female_thumbnail

    Ewa Sworek 07/07/10 13:42

    Ponieważ ta dyskusja zaszła tak daleko to i ja dorzucę trochę wyjaśnień.

    W Polsce działają również inne organizacje biznesowe współpracujące z firmą Amway.
    Jest b.duża grupa z org.Maxa Schwarca i Dr.Petera i Evy Muller-Meerkatz.
    Są to organizacje europejskie.Doczekaliśmy się również polskiej ,diamentowej organizacji biznesowej.
    Niemieccy diamenci często wspominali , że w Polsce biznes idzie nie tak jak powinien.
    A to zasługa Yangerów i Reków.
    Ja osobiście nigdy nie byłam na ich spotkaniach,ale często słyszałam.
    Ja rozmawiam z ludźmi o biznesie,a oni mówią rzeczy mi nie znane.
    Wiele ludzi zostało ' popsutych '
    Niemcy mówią konkrety,jak buduje się MLM. Mówią też o sprzedaży,bo to jest biznes.
    I nie potrzeba tu jakiś materiałów,literatury itp.
    W naszych organizacjach panuje świetna atmosfera luzu.Jest też kawa lub piwo z diamentem :) może być również taniec na seminarium - ja mam zdjęcia.

    Cieszę się , że branża nasza zaczyna rozwijać się coraz bardziej.
    Zwycięży zdrowe podejście do biznesu.

    Życzę wszystkim sukcesów.

  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 13:55

    Piotruś, w takim razie kapituła "Pulsu Biznesu" kłamie:)

    http://www.amway.pl/cms/visitor_news/company_news?news_id=11430&back_uri=/cms/visitor_news/company_news

    Yager jest na polskim rynku od wielu lat, organizacja rośnie- więc chyba jakieś pojęcie ma:). Tacy liderzy jak Rek i inni są Polakami, uczącymi się od Dextera i tu mają duże organizacje, od dziesiątków lat. Jakieś pojęcie mają:) Nie tylko Pan Zych i liderzy Akuny potrafią działać na tym rynku:). Wielu potrafi, z różnych firm. Róbmy co do nas należy. Wiele kompanii ma bardzo mocnych liderów. Chwała im za to. Mówię to z całym szacunkiem. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy na kilku produktach potrafią kreować potężne obroty. Piotruś, czas oceni nasze działanie, a nie nasze dyskusje. Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 14:02

    Hm..."Nigdy nie byłam, ale słyszałam"...skąd my to znamy?:). Tak, tylko Niemcy mówią konkrety, jak się buduje biznes:). Niesamowite:) Kurcze, spadam stąd:)
  • Suportio_thumbnail

    TOMASZ SKOREK 07/07/10 14:33

    To było do przewidzenia. Wszędzie tam, gdzie rozpęta się amawayowa dyskusja, to prędzej czy później wychodzi na wierzch dodatkowy smrodek, czyli walki frakcyjne w łonie samego amwaya.
    W tej sytuacji rzeczywiście chyba lepiej dla waszego wizerunku panowie, abyście zabrali stąd zabawki.
    Brakuje bowiem tu jeszcze tylko opowieści o Wielkiej Zdradzie Harta i grupy Quickstar ...

    Wtedy zarysuje się pełny obraz . Kiepski obraz.

    Dodam, że wszelkie kapituły biznesu to propaganda, która się kupuje za pieniądze albo sponsoring. Rację ma Wajszczak.
    Tylko KRS jest miarodajny.
    Dlaczego amway go nie publikuje za 2009 ? Smutny jest , co ? 25 % , ale ... do tyłu.

    Tytuł wątku był trochę inny, ale musieliście znowu wsadzić swoją nachalną agitkę.

    Panie Jarek !
    Proszę lepiej napisać o Zasadzie Przeniesienia, to będzie jeszcze jakiś może z tego wątku pozytek.

    Czy ktoś jeszcze wie , o co chodzi z ta zasada ?
  • Zdjecie_thumbnail

    Piotr Wajszczak 07/07/10 15:31
    Wpis został zmieniony 07/07/10 15:50

    Bartek masz inna czasoprzestrzeń?
    ja mam dzisiaj 2010 rok lipiec w dodatku :P
    a Ty żyjesz w 2008 roku ?

    i piszesz, że amway zwrosnął w Polsce o 25%, suche kurde fakty
    więc jesteś lepszy bajerant niż Zysiu, bo udajesz, że faktami rzucasz a zapomniało Ci się dodać, że to dane nieaktualne hyhy ;)

    2009 firma pierwszy raz od lat nie złożyła raportu co świadczy albo o fatalnym wyniku finansowym albo o spadku obrotu którym nie chce się firma chwalić :P
    ( akuna też nie złożyła za 2009 żeby nie było, że nie jestem obiektywny )

    2008 132.600tyś
    2007 132 100 tyś
    2006 106 milionów
    09.2004-12.2005 125 milionów ( czyli półtora roku ) 93.750.000 za 12 miesiecy


    Pytam więc grzecznie gdzie te wzrosty w Polsce ???

    Co nie zmienia faktu, że 130 milionów to świetny wynik jak na nasz kraj.

    Tomek ma rację, 2009 rok był rokiem który dał się we znaki branży mlm
    nagle duża część firm "zapomniała" wysłać raporty do KRS

    Reasumując, my tu gadu gadu, a Akuna miała 1200% wzrostu!!! i co to jest do 25% innych firm :P
    na pytanie ale co gdzie jest prosta odpowiedź!
    w okresie 2002-2004 akuna miała dokładnie taki wzrost, z 3 milionów w 2002 wskoczyła na 38milionów w 2004.
    ;)
    tylko czy to jest wiarygodne?
    dla mnie nie, bo mamy 2010rok.
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 16:19

    Jasne, Piotruś, podałem ostatnie, znane mi, dane. Światowy wzrost nie był imponujący w 2009- niecałe 3%, ale zawsze:). Właściciele firmy mówili już o tym na początku 2009- że przewidują bardzo ciężki rok. Nie wiem, jak w Polsce, co nie oznacza że wiele zależy od wspólnej pracy. Stagnacji o której pisałeś, na pewno nie ma. Pan Tomasz wyjaśnił sprawę, jak zwykle- rzetelnie: "25% w plecy", jego może zapytaj- on zna branżę najlepiej:)
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 07/07/10 16:27
    Wpis został zmieniony 07/07/10 16:36

    "Zasada przeniesienia mówi, że tylko to, co masz ty, da się przenieść na twoich naśladowców.
    Nie ma czegoś w tobie – nie nauczysz tego ludzi ze zstępujących generacji. Bardzo rzadko inni nauczą ich tego, czego ty, upline sam nie robisz. Network marketing rządzi się prawem duplikacji. Duplikacja mieści się w Zasadzie Przeniesienia. Ludzie nas zawsze duplikują.
    Nie jest możliwe, by leń nauczył swoją grupę pracowitości. Czy manipulant np. asertywności...

    Networker bojący się lub brzydzący sprzedawania raczej nigdy nie będzie miał grupy robiącej dobre obroty, bo może spodziewać się tylko i wyłącznie duplikacji swojego własnego tchórzostwa, lenistwa lub kombinatorstwa.

    Nie może Menedżer pracujący wtedy tylko, gdy przyjdzie mu na to ochota, zrealizować z kimkolwiek Sukcesu w MLM. Bo nikt niesystematyczny nie osiągnie w tym Biznesie niczego wielkiego, a tym bardziej, nie nauczy kogokolwiek rzeczy, u których podstawy leży właśnie systematyczność.
    Szkoląc, uczymy jak przenieść na innych nabytą wiedzę o potrzebie i obliczu zmian w podejściu do życia i zarobkowania. I dajemy narzędzia . Bez systematyczności nie będzie wszak zmian, a i narzędzia pracy networkera na wiele się nie przydadzą .

    Zasada Przeniesienia sięga dalej... Nie da się za nikogo odnieść sukcesu. Nie można też nikogo zmienić oprócz siebie samego. Można natomiast pokazywać dobre metody i rozwiązania. Ale skutecznie tylko takie, jakie się samemu naprawdę zna i stosuje, a nie takie, o jakich się wczoraj przeczytało.
    Zmiana zawsze musi być wyborem tego, kto chce zmienić siebie, aby odnieść sukces. Wówczas się to może udać. Nie wtedy, kiedy ty mówisz komuś, co powinien zrobić, a wtedy gdy on sam sobie to powie pod wpływem autorefleksji. Ty możesz jedynie być przykładem i służyć wskazówką Nie można wrócić z miejsca, w którym się nie było i tak samo nie można zmienić drugiego człowieka, bo się nigdy nim nie było. Tylko on może się zmienić. Sam. Nie można nikomu przekazać niczego, czego samemu się nie ma. Nie można nauczać potrzeby zmian, jeśli samemu się nie ewoluuje. Nie rozwija.
    Nie można wpoić samodyscypliny i codziennego chodzenia do pracy, jeśli się tego samemu nie robi. Nie można też przekazać entuzjazmu, jeżeli się go nie ma i nim się nie emanuje. Tak samo z dbałością o ludzi. Dbałość rodzi dbałość. Dbaj o innych, a oni zadbają o twoje interesy. To jest właśnie Zasada Przeniesienia.

    Jedynym sposobem skutecznego przenoszenia dobrych uczuć, umiejętności , czy dobrych zachowań jest ich posiadanie.
    Zasada Przeniesienia sięga jednak jeszcze , jeszcze dalej. Gdy już przeniesie się dobre emocje lub dobre umiejętności na zespół którym się kieruje – wówczas powoduje to w poszczególnych ludziach poczucie obowiązku, by z tych przeniesionych walorów korzystać. I powoduje coś w rodzaju wyrzutów sumienia, że się z nich nie korzysta. By skorzystać w pełni z potencjału zasady przeniesienia - stwórz więc najpierw ze swojej grupy z e s p ó ł . "

    Mam nadzieję, że to wreszcie jest na temat.... Tak funkcjonuje network marketing....

  • Default_male_thumbnail

    Adam Brzeziński 07/07/10 16:53

    Panie i Panowie Pani Ewo Leończak Panie Jarosławie Zych
    Czytając zamieszczone tutaj wypowiedzi niektórych osób , aż chce się krzyczeć - brednie ,
    brednie , brednie (chociaż ubrane w ładne słówka ) !!! Kto ma wierzyć w to co opisujecie ,
    spierając się ? Raz piszecie , że aż miło się czyta , innym razem nie przedstawiacie faktów,i manipulujecie faktami .
    " ło matko a to co ??? Fakt nie zaprzeczalny Czytasz bez zrozumienia treści "
    Pani Ewo , ło Boże - nic odkrywczego Pani nie stwierdziła , tak samo Pani , ja , i wszyscy
    czytamy bez zrozumienia treści . Dawno naukowcy odkryli że " zwykły " człowiek rozumie
    i pamięta około 30% przeczytanego tekstu (od razu po przeczytaniu ) , jeśli rozumie
    i pamięta około 40% - określany jest geniuszem . Dlatego proszę Panią i wszystkich
    - jeśli piszecie o konkretach , podawajcie liczby i fakty lub przynajmniej zaznaczajcie że ,to jest tylko opinia (wyrażającego opinię ) . W przypadku jaki Pani poruszyła ( fakt
    niezaprzeczalny ) nie ma mowy nawet o fakcie ( a jest " fakt zaprzeczalny " jeśli taki istnieje , bo tak naprawdę fakt każdy jest " niezaprzeczalny " inaczej byłby kłamstwem
    a nie faktem ) ,lecz manipulacja faktami . Bo co innego jest niezrozumienie lub przekręcenie jakiegoś wyrazu lub zdania ( z dłuższego tekstu ) , a co innego jest niezrozumienie sedna całego ,dłuższego tekstu . Ja np. Pani tekstu nie zrozumiałem (bo może za mało treści ),dlatego pytam ,co Pani miała na myśli tak pisząc ?
    Myślę że ze zrozumieniem mojego tekstu nie będzie problemu .
    Jarosławie Zych Gdzie tą działalność w Colway Pan prowadzi ?
    Za darmo szkolenie , hotel , wyżywienie , rozrywka ... już przywożę głodnych bezdomnych
    Szkolenie refundowane w 135% - już jadę , wynajmuję wszystkie wolne autokary w PKS
    w województwie . Ludzie chcą zarobić i umieją liczyć ( 35% żaden bank nie da w cały rok , a tu w jeden dzień ?) .
    Ja chętnie pojadę na takie szkolenia nawet codziennie . Zapytam jak inni w takim przypadku - czy nie jest to piramida finansowa , a może sekta ? No bo taka oferta ?
    Słyszałem opinie o pańskich produktach i już miałem się nimi zainteresować , a teraz mam wątpliwości . Z kąt na to pieniądze ? Ja pewnie wiem ...., a może się mylę , więc
    wolę aby Pan to wyjaśnił na tym forum (zaskakujące , ale bardzo będzie to pasowało do głównego tytułu tego wątku ) . Ja pewnie wiem że Pan nie kłamie ale jaka to sprytna
    manipulacja faktami ? Ci co nie znają MLM o tym pewnie nie wiedzą . Ja w handlu jestem od " zawsze " , ( MLM znam od kilku lat -może niedokładnie , to fakt ) i wiem że szczególnie w handlu nie ma nic za darmo . Dlatego z niecierpliwością czekam na wyjaśnienie wszystkim MLM - owiczom jak to jest z tymi " darmowymi prezentami " ,
    a później na komentarze innych osób .
    Z wyrazami szacunku dla Państwa i wszystkich śledzących podobne wątki .
    Ps. Ciąg dalszy konkretów z mojej strony nastąpi jak znajdę sobie na to czas . To są tylko
    przykładowe " wycinki " tematów nad którymi chyba warto się zastanowić .
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 07/07/10 18:49
    Wpis został zmieniony 07/07/10 18:56

    Do Adama Brzezińskiego ...

    "Jarosławie Zych Gdzie tą działalność w Colway Pan prowadzi ?"

    W Polsce przyjacielu. Pod egidą Urzędu Skarbowego w Wejherowie, który nie raz już kontrolował COLWAY do podszewki i póki co ... nie znalazł nic. Dodam, że profity wypłacane Sieci Colway ( w wysokości łącznej 70 % ! ) obliczamy od cen detalicznych produktów brutto ( ! ) , a zatem również od VAT-u odprowadzanego ojczyżnie.
    Tak - do szkoleń, reklamy, informacji itp również dokładam.
    Interes ten trwa siedem lat, jest na ciągłej rosnącej obrotów dawno, dawno już temu zbył milionowy produkt i za niedługo otworzy swoje ósme przedstawicielstwo zagraniczne ( nie licząc dziesiątek placówek ).

    Na dość niegrzeczne Twoje zaczepki odpowiem Ci historią z Wańkowicza :

    " - Jak idzie interes ? - zapytałem żydowskiego młynarza
    - Słabo panie - odpowiedział - ciągle muszę dokładać ...
    - To z czego ty szmulu żyjesz ? - podniosłem głos
    - Widzicie panie... w szabas i w niedziele młyn nie pracuje... ja w te dwa dni nie dokładam i ... z tego żyję.. "

    Network marketing z punktu widzenia organizatora takiej formy dystrybucji jest interesem na tyle dobrym, że naprawdę nie ma nic cudownego w tym, że w uczciwej organizacji "odpuszcza się" już wątpliwie etyczne zarabianie na reklamie, szkoleniach, informacji, wysyłkach, starterach, konkursach i stu innych "napędzaczach" obrotu wewnętrznego.
    Przyjdź po prostu do nas i sprawdź - jak się robi przyjazny ludziom MLM po polsku... Sprawdź, dotknij. wsadź palec, poliż - a wówczas albo zdemaskujesz na Suportio te "brednie, brednie ..." albo wsiąkniesz w nas, jak wielu innych, nie dowierzających, że marketing sieciowy może być jednak "nie-krwiożerczy".

    Szkolenia za darmo, z hotelem, wyżerką i rozrywką - to także anno 2010 żaden cud. Są programy unijne rozpisane na setki jeszcze milionów euro. Wystarczy kolego trochę serca i pomyślunku, kilku zaprzyjaźnionych trenerów i nawet ... dokładać ze swojej kupki nie trzeba.

    Przyjedź i sprawdź jak to robimy. Jak ludzie wkładają w szkolenie ( nieunijne) 100 a wyjmują 135 ( proporcjonalnie) i wyjeżdżają najedzeni, wybawieni i często też podszkoleni.
    Bezdomnych nie przywoź. My ich też nie zapraszamy . Ale 30-40 przystojnych tancerzy płci męskiej - biorę w ciemno, a całe Suportio biorę na świadków, że podejrzewasz mnie Adamie Brzeziński krzywdząco i niesłusznie o pisanie nieprawdy. Tylko dlatego, jak mniemam, że w głowie Ci się nie mieści, co to jest przyjazny ludziom MLM. Wyjątkowo drapieżnym biznesom musiałeś dotąd służyć....

    30.07 godz. 20.00 Sękocin Stary k/ W-wy . Hotel "Groman".

    Ty + do 40 innych sceptyków... Pamiętaj ! Mogą być głodni i spagnieni ( tak trunków, jak wreszcie godziwych zarobków w MLM) - ale mają być przystojni i sympatyczni.
    Sprawdzasz ? Masz jaja ?

  • Default_female_thumbnail

    Ewa W. 07/07/10 19:19

    .>> Z kąt na to pieniądze ? Ja pewnie wiem ...., a może się mylę , więc
    wolę... <<

    Ale ci sie prezesie polemiści ostatnio trafiają ... Wymięknąć można.


    Z kątowni na to pieniądze najpewniej Adamie. Z kątowni.
    Albo z ... nienacka.
  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 19:34
    Wpis został zmieniony 07/07/10 19:44

    Panie Adamie i o to właśnie chodziło żeby Pan nie zrozumiał
    śmieszy mnie od dawna
    Moja jest najmojsza
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 19:39

    Masz, Adam, branie:). Pojedź, dowiesz się jak wykupić sobie pozycję w "przyjaznym MLM-ie":)
  • P8282192_thumbnail

    Ewa Leończak 07/07/10 19:50

    O ile mnie oczka nie mylą Jarosław zaprosił nie na wykup (czegoś o czym nie masz pojęcia ) a na zabawę

    Tylko Jarosław ja nie chcę się spotykać z dżentelmenami z Omska

  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 07/07/10 20:10

    :)))))Hm...no cóż:)
  • 2_thumbnail

    Adriana Dubois 07/07/10 22:51

    Dokonałeś znowu świetnego wpisu Jarosław.

    Ale na Suportio coś się przez minione pół roku wyraźnie zmieniło.
    Zobacz . Nikogo nie zainteresował materiał na jakim uczyły się przecież setki dzisiejszych kozaków.
    Zwanych teraz Liderami.

    Co sie dzieje ? Sukno tylko drapać do siebie ? Dowodzić wyższości aby co ? Rekrutować tutaj ?
    Czy ludzie ci nie zrozumieli, że linia programowa, że klimat suportio nie będzie nigdy przychylny dla "tej" opcji ?

    Zasada Przeniesienia to kanon. Krążyła w skryptach, gdy jeszcze literatury mlm-owej nie było, a materiały network21 budziły w nas wstręt.

    Rzecz genialna i ponadczasowa.
  • Default_male_thumbnail

    Adam Brzeziński 07/07/10 23:25

    Całkiem na serio - Panie Jarosławie i Bartłomieju - macie rację .Propozycja Pana Jarosława , aby
    sprawdzić , jest godna rozważenia . Szczególnie dlatego , że nie interesuje mnie zbędna polemika ,
    a konkretne fakty i to u "źródła " .Tak też robiłem i w przypadku innych MLM - ów , aby mieć o nich
    trochę wiedzy , a nie tylko wyobrażenia o tych MLM - ach zdobyte od " pseudo doradców " .
    Szczerze pozdrawiam wszystkich uczestników rzeczowej dyskusji przedstawiających fakty z Panem Jarosławem na czele .
    Ps .Do szczegółowych wątków powrócę w najbliższym czasie .
  • Obraz_063_1__thumbnail

    Katarzyna Korol-Tokarzewicz 08/07/10 02:02

    Tak trochę nieładnie, panie Adamie, zabierać głos na forum jako fantomas. W takiej formie każdemu można "nawciskać" . Skąd Pan jest? Czym się zajmuje?

    Polecam skorzystać z oferty Jarka, chociaż osobiście trochę bym żałowała aż 40 miejsc na takie niewiadomo co, kto i dlaczego.
    Jeśli nie ma Pan sprecyzowanego pomysłu na zarabianie pieniędzy, to tym bardziej polecam.

    Jeżdżę na nie od kilku lat. Zaznaczam,ze mam mnóstwo innej pracy i staram sie wybierac wartościowe szkolenia i projekty. Gdyby po pierwszym razie było jakieś naciąganie, to nie siedziałabym dzisiaj tutaj.

    Dziękuję Jarku, za przypomnienie Zasady Przeniesienia. Przekleiłam do swego kącika szkoleniowego.


  • Dscf3100_thumbnail

    Monika Kminiak 08/07/10 11:43
    Wpis został zmieniony 08/07/10 11:44

    Moniko, kiedy polecasz znajomemu swój biznes MLM i jeśli ten biznes ma w ofercie realny produkt, i ta osoba zarejestruje się w firmie nabywając produkt, to sprzedałaś jej możliwości tego biznesu + produkt czy tylko to pierwsze?
    Widzisz Macieju, proponując komuś biznes nie skupiam się na żadnym konkretnym produkcie. Na suportio wiele się już pisało o tym jakie znaczenie ma produkt.
    Ja sprzedaję swój sposób na zarabianie (techniki sprzedaży rownież tu są potrzebne).

    Jarku, piszesz:
    Organizacje nastawiające się na "wewnętrzną konsumpcję" zaczynają bardzo szybko "kanibalizować się" i następstwem tego są patologie wyrażające się coraz większym udziałem w ogólnym obrocie płatnych sesji motywacyjnych, szkoleń, materiałów reklamowych, kosztów wysyłek, starterów i tego wszystkiego. co może podsycać właśnie "obrót wewnętrzny".

    Czyżby? W mojej firmie są rownież bezpłatne szkolenia. Aby nabywać towar w cenie dystrybutora, nie trzeba wykupywać startera.
    Tak się składa, że mam podpisanych kilka umów z rożnymi firmami MLM (właśnie idzie do mnie umowa Colway). Jeżeli produkt mnie interesuje, to zamiast płacić cenę detaliczną za niego kupuję w cenie dystrybutora. Wiele firm odstępuje w tej chwili od starterow i naprawdę nie trzeba wydawać extra pieniędzy, aby móc robić zakupy wew.

    Kamilo, piszesz:
    Lepiej mieć 10 takich co kupują tylko dla siebie (dziś kupują, jutro może im przejdzie), czy 5 takich którzy mają 10 klientów (sprzedają, kupują i zarabiają, a co za tym idzie zostaną z nami dłużej)?

    Jaką masz gwarancję, że te 5 osób utrzyma wspomnianych klientów (dziś kupują, jutro może im przejść)?

  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 08/07/10 12:59

    Moniko !
    Tylko ludzie z kompleksami lub sądzący, ze rozumy pozjadali, uogólniają w sposób totalny. Najdalszy jestem od twierdzeń z grupy: "wszyscy, nikt, każdy, żaden, nigdy, zawsze"...
    Wiemy przecież , że te słowa to albo kłamstwa ( z punktu widzenia logiki ) albo po prostu wzmacniacze zdania.

    Oczywiście, że nie można generalizować również w tych kwestiach. Dyskusje wciagają, więc pisze się czasami "mocno", tak by brzmiało sugestywnie.
    Ja przelewam na to Forum jedynie własne poglądy wykształcone na bazie obserwacji na przestrzeni ponad trzydziestu lat spędzonych w handlu, niemal wyłącznie polegającego na kreowaniu popytu, a nie czekaniu aż ktoś przyjdzie i kupi...
    Konsekwentnie twierdzę, że MLM i sprzedaż bezpośrednia nie wymykają się regułom ekonomii ani nie są w stanie przekroczyć tych barier, jakie wyznacza natura człowieka.

    Wskazuję pewne zjawiska, których jestem absolutnie pewny. Między innymi to właśnie, że nastawianie się na "obrót wewnętrzny" jest czynnikiem dla większości organizacji dystrybucyjnych patologizującym. Jeżeli nie nastąpi to w warstwie ekonomicznej, to następuje prędzej czy później w upadku morale uczestników. Czy istnieją wyjątki ? Ależ bez wątpienia istnieją !

    I bardzo mnie to cieszy. Podobnie jak cieszy mnie fakt, że rzeczywiście coraz więcej firm z tej branży decyduje się zlikwidować instytucje startera.

    Gdy 15-16 lat temu zacząłem wygłaszać swoje pierwsze filipiki "antystarterowe" niczym Katon domagający się w końcówce każdej wypowiedzi zburzenia Kartaginy - to zyskałem opinię szkodliwego wariata. Są na Suportio świadkowie tamtych historii.
    Twierdząc, że instytucja pakietu startowego ma charakter piramidalny, że zraża Polaków do tego biznesu, a służy jedynie nabijaniu kabzy organizatorom dystrybucji, poprzez zarabianie na "obrocie wewnętrznym" czynionym również przez tych co odpadają - wtedy obrywałem z każdej strony i od każdego "guru" w branży.

    Zresztą po co sięgać tak daleko ?
    Jeszcze w pażdzierniku ub. roku M.Maciejewski - człowiek o poglądach na network liberalnych przecież - opierdolić mnie raczył publicznie za czepianie się owych "starterów".

    Co się tymczasem dzieje ? Co drugi MLM usiłujący obecnie debiutować na rynku - "odpuszcza" sobie instytucję pakietu startowego. Nowy trend nastał...

    Spokojnie. Doczekam się i tego, że plany finansowe będą wpisywane do Umów Głównych z gwarancją prawną ich niezmienialności na niekorzyść. Doczekam się zlikwidowania opłat za "odnowienie umowy" i innych przestępczych zwyczajów w MLM. Doczekam się też tego, że firmy MLM przestaną kręcić drugi biznes na swoich sieciowcach przy okazji szkoleń, wysyłek towaru, materiałów reklamowych i informacyjnych, nawet przy organizowaniu im wypoczynku.

    Jestem dziwnie spokojny, że się doczekam. Tego i jeszcze wielu innych moich postulatów dotyczących tej branży.
    A wtedy każę sobie napisać w epitafium: "... on pierwszy o tym mówił..."

    Na razie zaś pozostają mi wesołe polemiki na Suportio.pl

    Bo ja w pracy funkcjonuję w firmie network marketing stworzonej na obraz i podobieństwo moich rewolucyjnych mrzonek, zaś po pracy mam takie hobby - próbować poprawiać mój świat zastany. Czyli świat tego Biznesu...
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 08/07/10 15:57

    Jarosławie, zastanawiam się, jakie patologie wiążę się z tym, ze robi się zakupy we własnym sklepie. Bardzo proszę Cię o wyjaśnienie, bo być może jest coś, czego nie wiem. Przepraszam, że piszę na własnym przykładzie, ale on mi jest najbardziej bliski. To praktyka- ale w Twoich teoriach widzę inną rzeczywistość. Od wielu lat używałem tylko pianki do golenia Nivea i nie zauważyłem żadnych patologii. Miałem jedynie dobry produkt-nic więcej. Teraz Hymm i Tolsome (marki należące do jednej z firm, z którą współpracuję, której nazwa Cię irytuje- dodam, ze jest to Amway:) i widzę jeszcze, że mam je za darmo i opłacają mi rachunki. Poza tym jem makaron, piję herbatę, piorę, sprzątam, myję zęby etc. używając produktów, które mi dają zysk. Moja mama używa produkty tej samej firmy od 15 lat i też nie zauważyłem u niej żadnej patologii - wesoła, żwawa kobieta. Nasi współpracownicy używają- kurcze normalni ludzie:). Pewnie jesteśmy tymi wyjątkami:). Nie piszę tu teorii, lecz przykłady z codziennego życia. Jeśli są w biznesie 1-3 produkty- trzeba sprzedawać. Jeśli masz kilkaset tysięcy- nie. Jest jakaś niewielka grupka stałych klientów, którzy nie chcieli zakładać swojego sklepu i kupują od przedsiębiorców. Jeśli jest wysoka kwalifikacja- trzeba sprzedawać, nawet na Allegro, bo się chce odebrać swoje, wypracowane pieniądze. Obserwuję z bliska mocny biznes szmaragdowy i ta osoba, duża liderka, niemal nie ma klientów i nic tu nie wskazuje na patologię. Nie generalizuj, nie wrzucaj wszystkich biznesów do jednej beczki. Masz kilka produktów- musisz sprzedawać, musisz tego uczyć ludzi, bo inaczej musiałbyś mieć w organizacji miliony ludzi, żeby coś zarobić.
    Odnowienie umowy- "przestępczy zwyczaj", hm...W Akunie 40 PLN/rocznie- bo obsługa, pracownicy, pisma branżowe etc., w Amway 90 PLN/ rocznie- platforma, pisma, szkolenia online i na żywo etc. To wyjątkowo pazerni przestępcy:). Firmy, które pobierają większe opłaty roczne za domenę, hosting też są przestępcami? Czym firmy MLM, w tym zakresie, różnią się od tradycyjnych biznesów? Pakiet startowy- Akunka 60 PLN, Amway 177 PLN- w tym ładna teczka, katalogi, i sklep internetowy, szkolenia online, księgowość etc. Bandyci:). Czy Ty dokładasz ze swoich środków, czy też bierzesz pieniądze unijne na obsługę swoich przedsiębiorców, materiały szkoleniowe, reklamowe etc. Nie bierz tego do siebie, nerwy są tu zupełnie niepotrzebne. Mi chodzi o wyjaśnienie- rzeczowe, tak jak przyzwoicie to zrobiłeś poprzednio - dość rzetelnie, fakty. Chociaż i tak nie wyjaśniłeś, na czym polega krwiożerczość innych biznesów, w porównaniu z Twoim, przyjaznym, jak go ciągle nazywasz. Twierdzisz, dość często, że jesteś facet z jajami, więc na pewno tego nie weźmiesz do siebie, nie zirytujesz się, lecz udzielisz rzeczowych odpowiedzi.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 08/07/10 21:21
    Wpis został zmieniony 08/07/10 21:31

    Zaczynam czuć do Ciebie pierwsze objawy sympatii Bartłomiej - i od razu Ci powiem za co. Otóż pytania jakie mi stawiasz, noszą cechy pudła rezonansowego dla moich poglądów. Pytaj , pytaj...
    Z przyjemnością będę odpowiadał.

    Najpierw wszak ustalmy stanowiska brzegowe, abyśmy nie musieli popadać w dygresyjność.
    Otóż nie wkładaj - proszę - w me usta np. "irytacji na słowo Amway".
    Powtórzę raz jeszcze: NIC nie mam do korporacji Amway. Wręcz mi ona imponuje. Szczycę się wieloletnią przyjaźnią z byłym dyrektorem handlowym Amway Canada, a znajomością z kilkoma ludźmi, którzy osiągnęli z Amway Sukces.
    Uważam tę firmę za drapieżną i przebojową, czasami cyniczną i bezwzględną, ale zawsze dodaję, że w tym wszystkim ani żdźbła nie gorszą od innych lokomotyw XX wiecznego kapitalizmu.

    Jestem natomiast silnie krytyczny wobec działalności Network21 w Polsce lat 1992-1999. Dlaczego ? To temat na inny wątek. W każdym razie nie przeczytałem o tym w gazecie, ani nie usłyszałem od księży, ani nie zobaczyłem na filmie Dederki. Ja to widziałem od bebechów. I chcesz to wierz, a jeśli nie chcesz to - do licha - nie musisz.
    Było to gigantyczne łotrostwo, którego tragiczne skutki nasza branża odczuwa po dziś dzień.

    Ty , czy w innym wątku Andrzej Nowiński, uważacie, ze wszyscy my Amwayowi coś zawdzięczamy i że jesteśmy jego ideowymi dziećmi. Ja natomiast uważam, że Network21 biznesowi MLM w Europie zrobił więcej złego niż dobrego, a mnie osobiście przedłużył o conajmniej 12 lat moją własną drogę do finansowej niezależności.
    Ja szanuję Wasze poglądy - Wy uszanujcie mój. W tej akurat kwestii.

    Tyle odnośnie stanowisk brzegowych. Dobrze je znać, jeśli chce się prowadzić dyspurs publiczny na przyzwoitym poziomie. Mam nadzieję, że tu się zgodzimy . Jeszcze dodam prośbę formalną: krytykujemy poglądy, praktyki, reguły, firmy, opinie, zachowania lub zaniechania - ale nie siebie i nie innych ludzi. Zgoda ?

    Odpowiadam na pierwsze pytanie:

    "Jakie patologie wiążą się z tym, że robi się zakupy we własnym sklepie ? "

    ]Uważam, że jest to w samej już idei trochę chore. Jeżeli słyszałeś o hasłach przedwojennej endecji nawołującej naród, by kupował w "naszych' sklepach, a nie u Żydów, jeżeli znasz osobiście jakąś rodzinę prowadzącą np. sklepik spożywczy, która szantażuje emocjonalnie krewnych, przyjaciół i sąsiadów , by kupowali u niej i podtrzymywali w ten sposób przy życiu niezbyt rentowny interes - to już wiesz, co mam na myśli...
    Rzecz w tym, że produkty Amway nie cechuje tak znakomity stosunek ceny do jakości, by komukolwiek z przyczyny innej, niż jego interesy "MLM-owe" opłacało się w nie akurat zaopatrywać. A skoro tak, to nie biorący prowizji sa poniekąd "kiwani".
    Popyt na te towary kształtowany być musi w tej sytuacji kreatywnym procesem ich Sprzedania. W samym akcie Sprzedaży ( nie mylić z operacją "klient sam przyszedł i kupił ) jest zawsze element gry, element naciągnięcia, element manipulacji.

    Jestem mentalnie Sprzedawcą rasowym. Czyli osobnikiem, który choćby podświadomie dzieli świat na Nas-Sprzedawców-Młotki oraz Ich-Nabywców-Gwożdzie. Nas graczy w spektaklu - ich jego oglądaczy. Nas Dominatorów - ich Ulegających. Itd.
    Odwrócenie tej roli - odbieram nieco pejoratywnie. Świadomość utrzymywania swego biznesu własną konsumpcją ? Powiem to wprost - urąga mi to.

    Czy ludziom angażującym się w biznesy oparte głównie o "obrót wewnętrzny" naprawdę nigdy nie świta myśl, że są mięsem armatnim tego interesu ? A że wszyscy ci, którzy kupują - bądźmy szczerzy - produkty przepłacone, a nie czerpią z tego profitów sieciowych to pewien rodzaj frajerów ?
    Czy nie przychodzi wam do głowy, że organizacja karmiąca się absurdalnym, merkantylnie patrząc schematem "sami z siebie" - to już rodzaj sekty ekonomicznej ?
    Przecież to już nie jest handel ! A do licha - macie w działalności gospodarczej napisane co ?
    Czy nie przychodzi wam do głowy, że jeśli handel to odwieczny rodzaj legalnego kantu, gdzie "kanciarzem" jest kupiec , a ofiarą klient - wówczas ten wasz biznes składa się niemal z samych ofiar ?

    Kto jest beneficjentem organizacji MLM opartej na takim schemacie ? Kto oprócz organizatorów biznesu i żałośnie maleńkiej kasty liderów ?
    Ile procent uczestników sieci Amway i podobnych - to "płatnicy netto" do tego "kotła" ? 98% ? 97 % ? 96 % ?

    Wile pytań zadałeś. Pozwól że na inne osobno. Nie zapomnę o nich.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 08/07/10 21:51
    Wpis został zmieniony 08/07/10 21:53

    "Odnowienie umowy- "przestępczy zwyczaj", hm..."

    Mogę się dla dobra dyskusji wycofać ze słowa "przestępczy" - jakkolwiek bez trudu bym dowiódł w roli adwokata osoby pozywającej tu Akunę czy Amway, czy wiele innych MLM-ów - że opłata za "odnowienie umowy" to co najmniej wykroczenie.
    Nie jest ono ścigane, bo i chętnych do oskarżeń nie ma, z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną czynu, jak i dlatego że mamy absolutnie impotentny Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
    ( wiem co mówię - od lat dowodzą nim moi znajomi ).

    ZA CO ta opłata ? Nie będę polemizował co do kwestii logistycznych, tylko coachingowo zadaję ludziom na Suportio pytanie :
    Czy podmiot współpracujący, na którego przerzucono WSZYSTKIE koszty kreowania obrotu, czyli realizacji Umowy, powinien płacić za fakt tej Umowy prolongowania ?

    A nie mogła tak być ona zawarta bezterminowo ?
    A nie mogłaby tak łaskawie firma będąca "do przodu" zawsze ( bo osób współpracujących "do przodu" będzie tylko niewielki procent ) wziąć te "koszty" ( ha, ha, ha ! ) na siebie ?

    Piętnuję to zjawisko z zupełnie jednak innego powodu. Otóż jego intencje są plugawe. Chodzi dokładnie o to, by zarabiać na "dobrych chęciach" wchodzących do networku również, a nie tylko na podjętej przez nich realnej współpracy.
    Opłata za przedłużenie umowy oraz starter ( choć tu nie zawsze) to bardzo wątpliwy moralnie sposób na zarabianie również na tych, co odpadną.

    "Obrót wewnętrzny" jak cholera... Trudno zaprzeczyć...

  • Suportio_thumbnail

    TOMASZ SKOREK 08/07/10 23:03

    Będzie ciekawie panie Jarek , ale jak sie tu wrócą ambitniejsi dyskutanci. Sam bym zaprzeczył dwóm zdaniom, ale to byłoby odbijanie piłki na jednym podwórku.
    Myśle , że temat zdechnie jak zawsze, bo znowu tabu na tapecie się pojawiają
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 08/07/10 23:03

    Jarosławie, nikt mnie nie musi szantażować, abym kupował w swoim sklepie, związanym z Amway i firmami współpracującymi. Nigdy właściciel żadnego sklepu nie zapłacił moich rachunków, a Amway tak, to mój biznes, więc kupuję u siebie. To takie proste i Ty to rozumiesz. A Twoi dystrybutorzy kupują porównywalne produkty u konkurencji? No przecież nie. Ale znowu przykład z mojego podwórka- moja mamusia, o której wspominałem, robi zakupy tylko dla siebie od 15-tu lat. Jest to bardzo sumienna, z olbrzymim stażem i doświadczeniem księgowa, która ma wyliczony każdy grosik, zapisany w zeszycie. No naprawdę:) Nie jest kobietą majętną. Twierdzi, że żadne produkty nie wychodzą tak ekonomicznie i świetnie jakościowo. Ale mamusia może byc stronnicza. Tak też mówi duża grupa naszych znajomych z Lubelszczyzny i innych rejonów kraju, robiących zakupy tych towarów od lat 90-tych, nie majac premii, nie rozwijając aktywnie przedsięwzięcia. To nie są majętni ludzie, ale potrafią liczyć. Jeśli wybielacz jest ok. 90% tańszy niż wiodąca marka na rynku, pasta , płyn do naczyń, szampony- ok. 30% etc., nie mówiąc o witaminach z WŁASNYCH farm organicznych po ok. 20 PLN/miesiąc, herbata w cenie porównywalnej do najtańszych, nie wspomnę o wysokiej jakości, mozna zwrócić uzyte w 90% i uzyska się zwrot pieniędzy, chemia-biodegradowalna, przyjazna dla środowiska, proszek nie alergizujący, chroniący strukturę tkanin, kosmetyki - zwłaszcza nowa marka Beatycycle- naturalne składniki, badania kliniczne, a porównywalna cenowo do marek masowych etc.etc. Sklepy partnerskie- takie same ceny jak w necie, ale punkty, Era GSM- 30% rabatu. Wiele osób nie związanych z Amway jest wdzięcznych, że spotkało znowu kogoś- bo ludzie pamiętają tę jakość. Obecnie stosunek PLN/USD jest zupełnie inny niz w latach 90-tych, a ceny często wręcz smieszne. Myślałem podobnie, jak Ty, pamietając lata 90-te. Ale one minęły bardzo dawno temu:). Jest inna rzeczywistośc, inne mozliwości, potężna grupa towarów i ciągle się zwiększa. Ceny bardzo przystępne. Nie mówiąc o tym, że przecietna rodzina wyda np. na proszek, w ciągu 40 lat, biorąc pod uwagę inflację-ok. 100 tys. PLN, a w Amway, na poziomie 12% premii ma już wszystko za darmo. Taka oszczędność na jednym produkcie, a ludzie kredyty niewiele wyższe spłacają całe życie! GDYBY KAŻDY TO ZROZUMIAŁ- ROZPIEPRZYLIBYŚMY CAŁY HANDEL DETALICZNY I HURTOWY- dosłownie- w drzazgi! Kto rozsądny by kupował gdzie indziej, dając zarabiać właścicielom marketów, opłacając luksusowe wakacje ich kadry managerskiej, leasingi, potężne wydatki na kampanie promocyjne, eventy z najdrozszymi hostessami, kawiory, szampany etc.- wiedząc że tu może oszczędzać, mieć za darmo, zarabiać, wyjeżdzac na wakacje, zabezpieczyć rodzinę na pokolenia etc. Myślący logicznie- nikt. Na szczęście dla handlu tradycyjnego, niewielu jest logicznie myślących. Wiele osób reaguje emocjonalnie. Ty znasz ten mechanizm, dlatego to podsycasz. To nie jest atak na Ciebie, Jarosławie, lecz taktykę działania, do której na pewno się nie przyznasz, choćby Ci bok przypiekali. Ty bronisz przyjaznego obrazu MLM, występujesz jako orędownik "normalności", zdroworozsądkowego podejścia etc. "Sekta ekonomiczna"- sam na pewno nie wierzysz w to, co piszesz. Robisz to celowo, bo przecież nie jesteś ciemnym chłopem, jesteś doświadczonym "starym lisem". Wprzęgasz emocje, bazujesz na nich, aby wzmocnić wizerunek Twojej przyjaznej firmy, odcinającej się od zasad korporacji, która wielu kojarzy się źle. A Tobie chodzi o wielu. Manipulujesz tłumem, który tu podąża za Tobą. Dosyć zgrabnie grasz. To nic, ze u Ciebie wykupuje się pozycje za ciężkie pieniądze, że trzeba zajmować się ciężkim handlem, aby przeżyć. Emocje najczęściej zwyciężą. Nie krytykuję- są tacy, co się godzą, zarabiają. Ty ich wyślesz za pieniądze unijne na darmową imprezę (igrzyska), za ich pieniądze dasz im materiały reklamowe. To Twój model prowadzenia biznesu- ok. Dlaczego przyjazny, w stosunku do tych "żarłocznych" w których niczego nie trzeba wykupować, sprzedawać- ale można i to się też robi.
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 08/07/10 23:07

    Odpowiedź na trzecie pytanie Bartłomieja :

    "Jeśli jest wysoka kwalifikacja- trzeba sprzedawać, nawet na Allegro, bo się chce odebrać swoje, wypracowane pieniądze. "

    Z całym Szacunkiem strzelasz obok tarczy. Owszem – w wielu firmach istnieją oba te problemy. Nie jest to tematem tego wątku, ale zapewniam Cię, że to nie jest kwestia systemowa, tylko kwestia polityki zarządzania.
    Nie mamy w Colway problemu „konieczności sprzedawania”. Rozwiązaliśmy go szalenie prosto - obrotów na poszczególnych pozycjach prowizyjnych nie przyporządkowuje System , a czynią to sami uczestnicy „układając sobie klocki” tak, by wycisnąć z systemu matematyczny max, jaki może on zapłacić. Osoba uprawniona do prowizji nie ma również obowiązku osobistego sprzedawania swojego limitu "kwalifikacji". Może to robić za nią grupa konsumencka lub ktokolwiek inny.

    COLWAY jest jedną z nielicznych firm MLM na świecie, która przy marży handlowej aż 42% nie ma specjalnie wielkiego problemu z dumpingiem na aukcjach internetowych.
    Nie wierzysz ? – Sprawdź. 300 aukcji Kolagenu Naturalnego na samym tylko allegro – i wszyscy trzymają solidarnie rabat 10% od detalu. Nie udało się Harbalife, Akunie i dziesiątkom innym … Więc jak nam się udało ? No pomyśl, Bartłomiej zanim ponownie poszydzisz z „przyjaznego ludziom marketingu…” Coś musi być na rzeczy…
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 08/07/10 23:07

    Klienci tez są, dzwonimy do nich 1 raz w miesiącu, przy okazji swoich zamówień. Domawiają makaron, pastę, witaminki. Lubimy ich, ale nie musimy mieć. Oni też lubią nasze produkty. Zwiększamy tym samym obrót osobisty, zmniejszając liczbę osób w organizacji, potrzebnych, aby mieć duże premie (obecnie ok. 33 rodzin w grupie, aby zarabiać ok. 22 tys. PLN- yhm). Nikt tu nie czuje się mięsem armatnim, chyba- ale muszę się z nimi i swoimi partnerami biznesowymi skontaktować i zapytać-dla pewności:). Chyba, że nas Amway tak zmanipulował, że powinniśmy uwierzyć, że jednak warto kupować w Tesco, żeby wziąć udział w promocji, kupowac towary na podstawie impulsu, być prowadzonym jak po sznurku poprzez merchandiserów, muzykę etc. - o czym większość tez nie ma pojęcia.
    Masz rację, beneficjentów jest mniejszość-jak we wszystkich przedsięwzięciach. W Twoim chyba też. Ci, którzy nie zarabiają-maja dobre produkty, w cenie hurtowej, inni- w detalicznej, jeszcze inni kupują w Biedronce.
    Mozemy byc sektą ekonomiczną, nazywaj to jak chcesz. Nawet mi się to określenie podoba. To jak mafia:). O, może "mafia ekonomiczna":), hm? Robimy zakupy u firm, które zamiast wydawać na reklamę-płacą nam, szanują, wspierają. Jak w mafii. Wspólnie robimy zakupy, wspólnie się bawimy. Jak ktoś przedstawi lepsza alternatywę- przejdziemy do niego:). Ale to muszą być argumenty logiczne, nie oparte na emocjach. Zawsze mówiłem, ze czekam na propozycje. Jestem egoistą i nie szczęście van Andeli i Yagerów mi najbliższe, lecz mojego synka i moja. Bardzo jednak ich cenię i jestem wdzięczny. Nawet nie mogą mnie zamordować za zdradę:))))
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 08/07/10 23:15

    Jarku, ja nie szydzę- tylko odpowiadam na Twoje zarzuty żarłoczności- które to firmy takie są? W moim biznesie np. w ogóle problem Allegro nie istnieje. Po co tam kupować, skoro tam nie ma punktów, a klienci "zewnętrzni" muszą płacić za dostawę- u nas nie. Dlatego, ze też nie opieramy się na klientach zewnętrznych- nie mamy zupełnie tego problemu. Mafia z kazdym problemem sobie poradzi:). Nie strzelam do Ciebie z tym problemem, bo Twojej firmy nie znam. W Akunie, z którą związki zawsze podkreślałeś, dotykałem tego na każdym kroku.
  • 2_thumbnail

    Adriana Dubois 08/07/10 23:20
    Wpis został zmieniony 08/07/10 23:25

    Bartek .
    Rozpędziłeś się. Lecisz już w tej chwili z nachalną reklamą produktów swojej firmy, co już jest nie tylko wbrew przyzwoitości, ale i regulaminowi portalu.

    Ja mogę dodać ,że wbrew prawdzie w dodatku. Dziecko wie nawet, że Amway oddaje 55% wartości ostatecznej spzredaży na prowizje, że ma ok 18 % kosztów i ok. 11 % odpisów inwestycyjnych. Niech zysk wynosi tylko 6% , to zostaje 10% ! W co też nie wierzę. Taka jest obiektywna wartość tych produktów w stosunku do ich cen.
    Są przepłacone i tyle.
    Cała ta propaganda jest dośc płytka.

    Ps. Czy wszystkim , co są przeciw ,zaczniesz lecieć epitetami ? Jarosław sobie z tobą niewątpliwie poradzi , ale ja nie chcę poczytać takiej wyliczanki jak wyżej .

    W pierwszym wieczornym wpisie znaczy.
    Poza tym odpisujesz polemiście niezbyt na temat.

    Ty Jarosław zresztą też. Zróbcie sobie może pół dnia przerwy.
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 08/07/10 23:28

    Hm...epitetami? Broń Boże- argumentami na argumenty. To nie kampania reklamowa. To, co wie dziecko- ja nie wiedziałem. Nie lubię liczb, nie znam się. Wiem, że wychodzą taniej, bo uzywam, za darmo, bo promuję, opłacają rachunki i płacą pensje, bo pomagam innym:). Prościutkie
  • Default_female_thumbnail

    Kamila Szolka 08/07/10 23:54

    No to nie za wiele Bartek ...jeśli tylko rachunki płacą i pensję.
    Mam nadzieje, że chociaż taka srednioą krajową.

    A neofita z ciebie ! ajaj ! jakbyś naprawdę dzisiątki czy setki tysięcy kosił.

    Wiesz co ? Koncertowo cię nasz prezes wypuszcza
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 09/07/10 00:11

    Mój Boże:) Jarku, wyjaśnij swej bystrej pani, ze pensja może wynosić 300 zł, ale też 500 tys., zeby nie kaleczyła pozytywnego wizerunku tworzonego przez Ciebie. Pani zapewne kosi te potężne pieniądze. Gratuluję:) Ja jestem prosty, biedny chłopak.
  • Piotrj01_thumbnail

    Piotr Jabłoński 09/07/10 00:28
    Wpis został zmieniony 09/07/10 00:30

    Aż palce korcą, aż klawiatura iskrzy. Panie i Panowie - przecie to nie wątek (o ile mogę oczywiście), o firmie pierwszej legalnej zwanej Amway ani watek o "Liberalnym" Jarka Biznesie,. Czytając Panów już sądziłem, że chodzi w nim o chwalenie naszych firm, już chwytałem..... ale tutaj chodzi o...

    Jak funkcjonuje network marketing?

    Czyli, czyli radio "chilizet" - nadawajcie na falach, a nie próbujcie werbować, upsss- wyrwało mi się cuś. A według mnie to wszystko działa na zaufaniu, a nie na głupocie. Stanisław Tylenda fajnie to opisał, przeczytajcie proszę i odnieście się do tego. http://stanislawtylenda.wordpress.com/2010/07/08/zanim-wejdziesz-w-branze-mlm-musisz-zmienic-swoja-mentalnosc-i-zdobyc-wiare/

    Nie stosujmy zasady gołębia - fajny ptak ale wredziol i już http://c.wrzuta.pl/wi377/ee09919c001f2b33470a47e1/0/jak%20celnie%20srac%20na%20ludzi
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 09/07/10 00:46

    Miałem już pod palcami ostatnią odpowiedź dla Bartłomieja na jego pierwszy zestaw pytań...
    To końcowe porównanie... Ale w tej sytuacji nie wykorzystam okazji do kryptoreklamy... Posłucham reprymendy.

    No cóż Piotrze. Sam byś się skusił ... Jak Cię ordodoksyjny ( acz sympatyczny ) amwayowiec wypytuje na Forum ogólnym o poglądy dotykające Twej pasji i Twego dziecka biznesowego ?

    Przecież nie pchałem się z tym sam na afisz...

    Tak . Wiem. Prowokuję do takich pytań. Dlatego właśnie odpuszczam ostatnie odpowiedzi, nawet gdyby Bartłomiej zarzucił mi teraz brak ...

    Moge Ci Bartek na privat odpowiedzieć .


    Podlinkowany artykuł Stasia Tylendy ?
    Powiem wprost : dupy mi nie oberwało z zachwytu. Tak naprawdę, to na poziomie profesjonalnym można się obejść...

    Wiara to jest Barłomiejowi potrzebna... Że droga, którą wybrał prowadzi do Wielkiego Sukcesu...
    Ilu nią dokładnie już w Polsce do tego, co tam jest wizualizowane, doszło przez ostatnie kilka lat ?
    Rek...
    i jeszcze ...
    .... ?
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 09/07/10 00:52

    Jeśli czytacie Państwo tylko wycinek- to chwalenie swoich firm. Jeśli całość- właśnie o istocie networku- sprzedaż czy skupienie na uzytku własnym i budowie struktury, kwalifikacje czy ich brak, startery czy nie etc. Zgodnie z tematem- "Jak funkcjonuje network marketing". Czasem wyjaśnianie mechanizmów w poszczególnych firmach wydaje się zejściem z tematu tym, którzy nie uczestniczą. Tu nikt nikogo nie werbuje, wyjaśniamy pewne kwestie. Czasami ktoś się wtrąci, czytając ostatnie zdania, wrzuca zdjęcie, wrąca speca od networku, który "osobiście współpracował z kilkoma firmami z tej branży" (stabilny, wiarygodny autorytet:) i wychodzi to jak Filip z konopii...
  • Dsc05540_-_kopia_thumbnail

    Jolanta Odulińska 09/07/10 00:57

    Piotr, jak zwykle, zawsze coś fajnego znajdzie:) Artykuł akuratny.., zdjęcie..uśmiałam się:) No i wychodzi, że wszyscy się szkolą..bo im sukces się tłucze po łepetynie. A to ptaszysko perfidne..: Do gara i na rosół:))))))))))
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 09/07/10 01:17

    Jarku, tak- zaprzestańmy tych dyskusji tutaj. Jesteś przynajmniej osobą rzeczową, choć unikającą wyjaśnienia pewnych kwestii (krwiożerczość-przyjazne podejście). Hm...ortodoksyjny amwayowiec- raczej nie. Zwolennik logicznego podejścia. Do Wielkiego Sukcesu...Sukces z pieniędzmi nie ma wiele wspólnego- sam na pewno o tym wiesz, bo je masz. Dla mnie są ważne tylko wtedy, kiedy pozwalają swobodnie wyjechać na koniec świata bez zmartwień, ze po powrocie mi ich braknie, dają wolność wyboru miejsca na świecie i terminu. Pozwalają spełniać marzenia syna etc. Zwykłe, proste. Biznes networkowy (żeby było na temat) to umożliwia. Czy to Amway, Colway, Akuna. W Pruszkowie, na ostatniej konferencji, było kilkadziesiąt platyn, szmaragdów, diamentów- Polaków, Ukraińców, Rosjan. Sporo, Rek też był. Jarku, to że ich nie widzisz na ulicy z tabliczką "diament"- nie oznacza, że ich nie ma. To, że nie ma ich na suportio, to znaczy że nie mają czasu. Tylko ja go tu tyle ostatnio straciłem, zamiast efektywnie pracować. Przynajmniej rozmowa z Tobą nie jest stratą czasu. Tak, to były pytania- nie zarzuty. Przynajmniej Ty to rozumiesz. Bardzo chętnie poznaję inne firmy. Miałem krótki, lecz bardzo intensywny epizod w Akunie (tam się pije i tyle wolnych, atrakcyjnych dziewczyn na szkoleniach:). W Colway jest podobnie? Wiem, ze mnie nie zaprosisz:(. Pozdrowienia
  • Default_male_thumbnail

    Adam Brzeziński 09/07/10 17:08

    Bartłomiej , nie przejmuj się , Ja już zostałem zaproszony z tymi " czterdziestoma ... " i mam jeszcze wolne miejsca , to jak mnie dobrze przekupisz to się jeszcze ze mną " załapiesz " .
    Niektórzy się już martwią że nie starczy miejsca dla już działających .
    Ps .O pieniądzach w MLM będzie później , bo to dłuższy temat .
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 09/07/10 17:46

    Adam-to pijemy za unijne i colwayowe? Hm, Jarek nie potwierdza:)
  • Usa_2009_228_-_copy_thumbnail

    Jarosław Zych 09/07/10 18:42

    Potwierdzam chłopaki. Dotrzyjcie do mnie przez http://www.colway.net.pl aby rozdzielić, gdzie jest nasze portalowe kabotyństwo, a gdzie rzeczywisty zamiar sprawdzenia , co prawdą jest, co blagą, a co uprzedzeniami.
    Doświadczenie uczy mnie, że w realu, w tej branży wszyscy okazują się lepsi, a sprawy innymi niż sugerowały nam stereotypy...
  • 1_107_thumbnail

    BARTŁOMIEJ ŚLAZYK 09/07/10 20:39

    Jarku, ale Twoje dziewczyny, przeważnie nie ukazują swego oblicza:). Nie lubię jechać w ciemno:))). Tu robię reklamę Akunie- tam było sporo niesamowitych dziewczyn, nie anonimowych. Uwielbiałem te szkolenia, na których wciąż się mówiło o użytku własnym, a po nich piło...Alveo, naturalnie:). Ja bym chętnie zobaczył Wasze szkolenie- lubię porównywać, poznawać.
  • Zdjecie_thumbnail

    Piotr Wajszczak 09/07/10 20:46

    Piotrek za gołębia 100/10 daje !
  • Piotrj01_thumbnail

    Piotr Jabłoński 09/07/10 21:34

    :)
  • Dsc05540_-_kopia_thumbnail

    Jolanta Odulińska 09/07/10 21:51

    Mina gołębia i przejęcie z jakim czyta...:)))))))))))))))))))))))))) Nie wspomnę już o intencjach:)))))))))))))))
  • _msa3076_thumbnail

    ANDRZEJ KONOPCZYNSKI 10/07/10 13:51

    Witam Szanowne Koleżanki i Kolegów, szczególnie Ciebie Jarku -
    Twoja ekspresyjność wypowiedzi zawsze mnie inspiruje do skrzyżowania z Tobą retorycznej szabli.

    To jest ciekawe zjawisko - niektórzy mówią, że przestrzeń jest informacją. Od paru miesięcy analizuję i robę zapiski JAKI powinien być network, żeby był przyjazny osobie, która chce z daną firmą współpracować. Zastanawiam się, czy to jest w ogóle możliwe. Oczywiście w tym momencie chór głosów będzie krzyczał – To moja firma! To moja firma! Ale z przykrością należy stwierdzić, że krzyczą tak ludzie, dla których firma to życie, a nie biznes. Niestety kiedy przychodzi kryzys to bardzo często ci ludzie nie dają sobie z tym rady. Tu poszliśmy w emocje, a ja jestem daleki od emocji, kiedy trzeba coś analizować. Zastanawiam się, czy w ogóle jest możliwa merytoryczna analiza z osobami, którzy są na co dzień tak silnie zaangażowani w działanie w konkretnej firmie. To widać z siły przekazu i z „ciężaru gatunkowego „ słów, które są używane.

    Ponieważ Jarku stosujesz ciężką artylerię słów w stosunku do firm, które są konkurencją. Chciałbym tylko, żeby drogie Koleżanki i Koledzy przestali się utożsamiać z firmą, z którą współpracują. Prowadźmy czysto merytoryczne analizy, bo weźmy pierwszy przykład z brzegu, tak bardzo krytykowany – opłata rejestracyjna dla osoby, która przystępuje do współpracy. Cóż by było w tym złego jeśli firma by się dzieliła tą opłatą, z osobami, które zarobiły te pieniądze. Czyli z grupą ludzi, która doprowadziła do podpisania aplikacji, czyli umowy i do wpłynięcia tej opłaty do firmy. Wtedy występowałoby zjawisko wygrany-wygrany, a nie że ktoś pracuje (dystrybucja), a ktoś korzysta (firma).

    Podobnie dotyczy to opłat wznawiających działanie menadżerskie. Jeżeli masz w swojej grupie 1000 menadżerów, którzy taką opłatę wnoszą co roku do firmy – to dlaczego są to pieniądze tylko firmy, a nie również dystrybucji? Przecież to dystrybucja doprowadziła do zarobienia tych kwot. Przecież za każdym razem, żeby podpisać umowę lub przedłużyć deklarację, to zawsze w tle jest ten robaczek z dystrybucji. Jeżeli za pracę człowiekowi się płaci – to nie ma problemu, ale jeżeli korzysta tylko jedna strona, z pozycji monopolisty, to coś jest nie tak. O monopolu w MLM pisałem już w moich artykułach „MLM uwaga Monopol!” na http://www.sukces-dla-ciebie.com.

    Jarku, niestety ludzie z naszych for internetowych zawsze będą Cię uważać za osobę nieobiektywną, ponieważ jesteś właścicielem jednej z firm.

    Natomiast dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, bo ja i tak oceniam merytoryczne wartości, które wnosisz. Pracowałem przez kilkanaście lat w bardzo brutalnej branży i ponad 2 lata pracowałem nad sobą, żeby słowa k….. nie używać, jako przecinka w rozmowie. I w tamtej branży było takie powiedzenie „ ślepy nie gra w karty i jak ci się nie podoba to spi…..j!”. Nawiasem mówiąc to nieprawda, bo od 4 lat uczestniczę w projekcie „Zobaczyć morze” i osoby niewidzące wspaniale grają w karty.

    Czasami jak czytam wpisy na forach internetowych, że Topowy Menadżer krytykuje umowę, którą podpisał pięć lat wcześniej, to chce mi się śmiać. Może warto ludziom uświadomić podstawową rzecz – prawo swobody zawierania umów. Chcesz – podpisujesz, nie chcesz – nie podpisujesz. Wypad! Jak to mówi mój wspaniały partner biznesowy Radek.

    cdn
  • _msa3076_thumbnail

    ANDRZEJ KONOPCZYNSKI 10/07/10 13:53

    Ale tu Kochani zaczyna się problem, jeżeli ktoś na długo wcześniej zaczyna traktować biznes jako swoją nową religię.

    Przejdę do jeszcze cięższego kalibru. I wiem, że łatka, która została mi już przypięta, odkąd piszę w Internecie pt.” O co temu Konopczyńskiemu chodzi?” - dopiero teraz zrobi się łatą.
    Chcę poruszyć sprawę, o którą nie tak dawno Jarku mnie zaczepiłeś – bezpieczeństwo danych.

    Zanim do tego przejdę, to mam niesamowitą satysfakcję pochwalenia się sukcesem moim i całego zespołu. Kiedy zarobiłem pierwszego przysłowiowego dolara na spółce Elektrim, a była to jedna z czterech spółek, które rozpoczynały pokomunistyczną historię rynku kapitałowego w Polsce – to zamarzyłem być współwłaścicielem firmy giełdowej. Realizacja tego marzenia zajęła mi 16 lat.
    Panie i Panowie 6 lipca 2010r. spółka, której jestem jednym z głównych współwłaścicielem jest notowana na rynku NC. Oczywiście banda sceptyków powie - same spadki! Ale NC to wartość pomysłu i życzę każdemu, żeby jego pomysł był tak wyceniony jak ten. Dziesiątki graczy giełdowych zarobiły na nasze spółce setki tysięcy już realnych pieniędzy. Na spadkach najlepiej się zarabia.

    Bezpieczeństwo danych. Każda firma z branży MLM to jest gigantyczna baza danych – klientów, byłych i aktualnych menedżerów i topowych liderów. Oceniam, że firma, która działa na rynku między 5-10 lat jest w stanie zebrać od 250 do 500.000 tzw rekordów. Moje pytanie – kto zebrał dane, a kto jest ich właścicielem. Najbardziej mnie boli, że firmy networkowskie nie potrafią zarobić na tych gigantycznych bazach danych, oczywiście dzieląc się z osobami, które przez lata, jak te mrówki dane te zbierały.

    Tego typu działalność jest jeszcze bardziej widoczna w Internecie. Ostatnio opisywana w Gazecie Wyborczej afera związana z przejęciem bazy danych w jednym z największych portali społecznościowych zaczyna powolutku uświadamiać, że nic na świecie nie jest za darmo – a na pewno nie Internet. Jeżeli nie wprowadzimy opłat za składowanie swoich danych, to trzeba zapłacić nękającymi cię reklamami, albo wszystkim tym, co przechowujesz na danym portalu. I zawsze mnie dziwi, że ludzie płacą za dostęp do Internetu średnio ok. 100 zł miesięcznie, a równocześnie dorobek pamięci całego życia nie chcą chronić opłatą ok. 100 zł na rok.

    Jarku, myślę, że jak zwykle swoją zdolnością wsadziłeś kij w mrowisko.
    Jeżeli uda się stworzyć takie wytyczne, żeby w oparciu o nie firmy mogły tworzyć Etyczne Systemy, to warto nad tym pracować choćby następne 10 lat. Zobacz jaki jest brak równowagi sił. Firma wchodzi na rynek zupełnie nieznana. Przez kilkanaście lat dystrybucja – marketing i firma buduje markę, rynek, cenę i bazę danych. Jeżeli na skutek różnych zawirowań drogi dystrybutora i firmy się rozchodzą. Czasem nawet całych grup. To zobacz co zostaje w ręku firmy, a co w ręku dystrybucji. Monopol firmy, ani monopol dystrybucji nie jest niczym dobrym. Trzeba znaleźć stan równowagi.

    Prawnicy mawiają, że umowę spisuje się nie na dobrą współpracę, tylko w razie sprawy sądowej.

    Ale jak mawiała stara Kargulowa – sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Weź dwa granaty ze świątecznego garnituru. Hi hi hi
    Miłego weekendu
    Andrzej Konopczyński

Zaloguj się w Suportio aby dodać komentarz


Logo_grupamlm Arrow Logo_suportio Logo_networkmagazyn Logo_lidersklep Logo_vidnet