Bardzo mnie to intrygowało ponieważ mamy moich koleżanek i kolegów ciężko pracowały. Całymi dniami nie było ich w domu. Ja nigdy nie musiałam spędzać czasu w świetlicy, oni tak. Wtedy wydawało mi się, że jeśli ktoś pracuje więcej – więcej zarabia. Okazało się, że wcale tak być nie musi! Trudno było to pojąć.

Od zawsze rodzice starali się pokazywać mi i siostrze właściwą drogę, świat oraz ludzi, których cenne wskazówki mogą nam w życiu pomóc. Zresztą oboje są naszymi najlepszymi przyjaciółmi, chociaż na brak takowych wśród rówieśników, narzekać nie możemy. Lubię przysłuchiwać się rozmowom o biznesie, analizować sukcesy i porażki. Nigdy nie zaznałam przysłowiowego osiedlowego trzepaka. Zamiast tego, robiłam mnóstwo innych pobudzających wyobraźnię rzeczy. Uwielbiałam naśladować mamę. Kiedy pisała artykuł, ja „wydawałam gazetkę”, którą później cała rodzina była zmuszona kupować. Do tej pory, kiedy znajdzie się gdzieś taki egzemplarz, czytając go, pękamy ze śmiechu. W każdym razie, moja kreatywność ciągle działała na pełnych obrotach.

Ostatnio oglądając filmy z firmowych letnich obozów, na które byłyśmy zabierane, stwierdziłam, że moje dzieciństwo było bardzo ciekawe! Na narodowych wieczorach w Chorwacji, z siostrą śpiewałyśmy (choć w tym względzie talentami poszczycić się nie możemy) i tańczyłyśmy. Bardzo poważnie traktowałyśmy daną nam możliwość reprezentowania naszego kraju.

Na wszelkie spotkania (zwłaszcza te o charakterze integracyjnym) organizowane w strukturze mamy, przygotowywałyśmy program artystyczny i oprawę całości. Rodzice zawsze z uwagą wysłuchiwali naszych pomysłów i w zdecydowanej większości dawali przyzwolenie na ich realizację. Nigdy nie słyszałyśmy: lepiej zajmij się nauką, to się nie uda, ten pomysł jest bez sensu. To spowodowało, że nie musiałyśmy cierpieć z powodu zaniżonego poczucia własnej wartości. Dzięki temu, w odróżnieniu od wielu moich rówieśników, nie mam problemu z wyjściem na scenę. A przecież wystąpienia publiczne w marketingu sieciowym są tak ważne!

W dzieciństwie uwielbiałyśmy zabawy w sklepy. To jednak nie zawsze przynosiło satysfakcję. Często narzekałyśmy na nasze „przedsiębiorstwa”, gdyż wszystko musiałyśmy w nich robić same. Nawet dzięki tym prostym zabawom i mocno eksploatowanej grze „The SIMS – Własny biznes” wiem, że działalność gospodarcza w systemie tradycyjnym nie jest tak dobrym rozwiązaniem jak budowanie sieci.

Przebywanie na co dzień w atmosferze biznesu sprawia, że moje marzenia są bardzo śmiałe. Można by pomyśleć, że przecież w tym wieku upodobania ciągle się zmieniają. To prawda, ale ja już swoją przyszłość zaplanowałam. Ponieważ nieustannie wyznaczam cele (bez nich nie wyobrażam sobie rozpoczynania roku szkolnego czy kalendarzowego), rozwijam zainteresowania i pasje, w mojej głowie wszystko układa się w jedną, logiczną całość. Ciągle przychodzą nowe pomysły, które jednak pasują do moich wizji. Choć wiem, że na realizację bardzo ambitnych planów potrzebuję dużych zasobów finansowych, jestem przekonana, że wszystko musi się urealnić.

Wielokrotnie obejrzałam film „Sekret”, w którym wciąż odnajduję nowe wskazówki i przesłania. Ilekroć mam problem z podjęciem ważnej decyzji, sięgam do książek, z których mogę wysnuć mądre wnioski. Zawsze pod ręką mam kilka tytułów Joe Vitale czy Briana Tracy. W wolnych chwilach lubimy grać z siostrą w fenomenalny „Cashflow”. Dzięki niemu można się wiele nauczyć, zrozumieć. Niejednokrotnie przecież narzekałam na długi i niestety bankrutowałam.

Od niedawna prowadzę bloga, na którym dzielę się z innymi moją kulinarną pasją rozwiniętą na skutek zdiagnozowanego trzy lata temu problemu zdrowotnego. Mama często mówi, że: „najpiękniejsze prezenty od losu dostaje się opakowane w problem.” Teraz i ja jestem tego zdania.

Od rodziców nauczyłam się również tego, że swoich zainteresowań i sukcesów nie trzeba ukrywać, a wręcz przeciwnie – jeśli mogą rozwiązać czyjś problem, to trzeba się nimi dzielić. Ogromną satysfakcję daje mi czytanie komentarzy o tym, że mogłam komuś pomóc. Mój blog www.natchniona.pl to mały wstęp do mojej przyszłości. Moje plany nigdy wcześniej nie byłyby tak dalekie i odważne. Pewnie, gdyby nie wiedza i doświadczenie, którym ciągle dzielą się z nami mama, tata i inni mądrzy ludzie spotykani na naszej drodze, nie byłoby tak, jak jest.

Oczywiście projekty związane z pasjami są bardzo ważne. Jednak ani ja, ani siostra nie wyobrażamy sobie, żeby w przyszłości nie korzystać z dochodu pasywnego pochodzącego z sieci. Co to, to nie! Jesteśmy szczęśliwe, że nie musimy się zastanawiać czy ten biznes ma szansę powodzenia. Rozumiemy czym jest plan marketingowy i nie tylko. Już doskonale wiemy co on ma nam do zaoferowania. Jeśli się zastanawiamy, to raczej nad tym, co my możemy dać mu od siebie. Moim zdaniem, które opiera się o konkret czyli doświadczenie mojej własnej rodziny, budowa sieci jest jednym z najlepszych sposobów na zarabianie i życie w ogóle.

Redakcji i wszystkim sympatykom „Network Magazynu” życzę samych sukcesów w budowaniu własnych struktur, wielu baaaardzo odważnych marzeń i ich rychłego spełnienia. A kiedy czasami będzie nie najłatwiej, dla relaksu zapraszam na www.natchniona.pl. Cały czas będę się starała, żeby można było tam odnaleźć chociaż odrobinę pocieszenia. Pozdrawiam.

PS. Tu odrobina zdjęć, na których widać jak rosłyśmy i dojrzewałyśmy razem z naszym rodzinnym biznesem sieciowym. MLM można robić w każdym wieku: http://www.youtube.com/watch?v=WFuKL5Esxr8.

A tu niespodzianka, którą spontanicznie przygotowałyśmy mamie jako dodatek do jej wystąpienia podczas obozu letniego w 2010 roku. MLM widziany oczyma dzieci: http://www.youtube.com/watch?v=hlWgonzOVqw.

Trudno w to uwierzyć, ale autorka tego tekstu ma naprawdę 15 lat. Jest córką Doroty Madejskiej, wieloletniej, czołowej w Polsce menedżer MLM, członka (na stanowisku pisarza) elitarnego Klubu TOP Liderów MLM. Zainspirowana przez mame blogerkę, teraz jako autorka własnego bloga, wystartowała w prestiżowym konkursie organizowanym przez portal Onet.pl – Blog Roku 2011 w kategorii Teen. Zagłosować na Weronikę można wysyłając SMS o treści H00655 (po H są dwa zera) pod numer 7122 (koszt: 1,23 PLN brutto). Więcej informacji na blogu www.natchniona.pl.