Firmy ją uwielbiają, ponieważ jest znacznie skuteczniejsza niż wszystkie formy reklamy, promocji i marketingu, jakie mogą kupić za pieniądze. Marketing sieciowy to stosowany przez firmy sposób wykorzystania potęgi poczty pantoflowej. Potęgę marketingu sieciowego (relacyjnego) widać na przykładzie Amazon.com. Wkrótce po uruchomieniu tej pionierskiej strony, ludzie z Amazon.com wpadli na znakomity pomysł. Dlaczego nie płacić prowizji każdemu podmiotowi w internecie, który podeśle klientów do Amazon.com? Uruchomiono więc program zachęcający miliony posiadaczy stron internetowych, by umieszczali na nich linki do Amazon.com. Jeśli osoba odwiedzająca afiliowaną stronę kliknie link i ostatecznie dokona zakupu w Amazon.com, księgarnia płaci właścicielowi strony niewielką prowizję: 3-7% wartości zakupu. Program związał z księgarnią dziesiątki tysięcy minipartnerów, którzy widzą własny interes w sukcesach Amazon.com.

„Pieniądze to nie wszystko, ale akurat teraz wydaje mi się, że są tym, co naprawdę lubię.”

Richard Rehnborg (lub Richard Poe, bo taki autor ksiażki figuruje w księgarni Amazon.com – przyp.red.), były redaktor pisma „Success” w swojej książce pt: „Wave Three: The New Era in Network Marketing" napisał: „[...] Rewolucja trzech fal rozpoczęła się ponad 50 lat temu, kiedy Carl Rehnborg wynalazł marketing sieciowy – system działalności gospodarczej, który miał ułatwiać każdemu chętnemu wejście w rolę przedsiębiorcy. Czasy takiego pierwotnego marketingu wielopoziomowego trwały 40 lat. Był to okres formowania się, który nazywam pierwszą falą. Fala druga przyszła w latach 80, kiedy komputery osobiste pozwoliły uruchomić firmę marketingu wielopoziomowego nawet we własnym garażu. Było to źródłem powstania wielu nowych firm. Marketing sieciowy fali drugiej wciąż jednak sprawdzał się najlepiej w wypadku tych, którzy najmniej go potrzebowali – przedsiębiorców ukierunkowanych na agresywną sprzedaż. Dopiero fala trzecia, która właśnie się rozpoczyna, oferuje masom realistyczną obietnicę wolności finansowej. Dzięki nowym systemom i technologiom fala trzecia pozwala przeciętnym ludziom – a nie tylko supersprzedawcom – cieszyć się owocami przedsiębiorczości, unikając wielu jej trudów. [...]”

Z upływem lat podejmowaliśmy się z żoną najróżniejszego rodzaju przedsięwzięć gospodarczych, ale marketing sieciowy stał się jednym z naszych największych sukcesów. Nie mamy żadnych kosztów ogólnych. Żadnego długu. Utrzymujemy potężny strumień dochodów, nikogo nie zatrudniając. Nie mamy nawet sekretarki. Interes jest całkowicie przenośny – mam na myśli to, że mogę prowadzić działalność z domu, w szlafroku kąpielowym, a także przez telefon komórkowy z samochodu albo za pośrednictwem skrzynki pocztowej na Tahiti. Wad właściwie nie ma. A dochód jest pasywny.

Kiedy ktoś mnie pyta dziś, czy jestem zaangażowany w marketing sieciowy, odpowiadam dźwięcznym: „Oczywiście!”

Nie znam Twoich doświadczeń z firmami prowadzącymi marketing sieciowy, ale moje doświadczenia są naprawdę fantastyczne! Kiedy dochody zaczynają płynąć, czujesz się tak, jakby na Twoim podwórku wybudowano szyb naftowy. Zyski pompuje się bez przerwy. Gdy patrzę teraz wstecz, zastanawiam się, jak mogłem przez tyle lat lekceważyć tak wspaniały pomysł na pieniądze? I smuci mnie myśl, że te same błędne wyobrażenia powstrzymują dziś wielu bystrych, rozsądnych i inteligentnych ludzi.

Co właściwie trzeba zrobić, aby odnieść sukces w trzeciej fali marketingu sieciowego?

Najpierw powiem Tobie, czego nie musisz robić. Nie będziesz nikomu dostarczał żadnych produktów. Jeśli chciałbyś chodzić od drzwi do drzwi, zachwalając towar, to przeżyjesz rozczarowanie. Firmy trzeciej fali marketingu sieciowego nie działają w ten sposób. Co będziesz robił? Po prostu opowiesz paru ludziom, jak oferowane przez organizacje produkty polepszyły jakość Twojego życia. Potem, po wykonaniu niewielkiej ilości łatwej pracy papierkowej, oni sami będą już zamawiali te produkty bezpośrednio w firmie lub odwiedzając sklep internetowy. Firma wyręczy Cię nawet w dostawie.

Nie będziesz musiał uczestniczyć w niezliczonych, nudnych wieczornych spotkaniach. Jeśli chciałbyś poświęcać dwa lub trzy wieczory tygodniowo na udział w nudnych zebraniach, to zapewne nie spodoba się Tobie ta działalność. Co będziesz robił? Po prostu udostępnisz ludziom zainteresowanym opowiadaniem jeden z opracowanych przez organizację materiałów wideo, a one wykonają za Ciebie całą robotę. Nie będziesz intensywnie zajmował się sprzedażą bezpośrednią. Jeśli kochasz sprzedawać, radzić sobie z poważnymi wyzwaniami, jeśli żyjesz po to, aby przeżyć dreszczyk emocji związany z momentem dobicia targu – to przykro mi, ale mam dla Ciebie niedobre wieści. Zapewne lepiej sobie poradzisz w jednej z tych staroświeckich firm marketingu sieciowego, w której trzeba znaleźć 50 albo 100 klientów, żeby zarobić jakieś przyzwoite pieniądze. W firmach trzeciej fali marketingu sieciowego (relacyjnego) wystarczy tylko kilku nowych klientów miesięcznie, aby wkroczyć na drogę do sukcesu.

Na naszej planecie żyje 6 miliardów ludzi. Jak sądzisz, czy zdołasz znaleźć co miesiąc dwie osoby zainteresowane stworzeniem sobie dodatkowego strumienia dochodu?

Dochody o jakich tutaj mówię, są całkiem innego rodzaju. Będą napływać trwałym strumieniem, być może nawet przez całe lata. Zwykli pracownicy mają na ogół trudności z wyobrażeniem sobie takich strumieni dochodów zasilających ich portfele. My jednak, żyjąc w świecie marketingu sieciowego, widzimy je na co dzień. Największym walorem świata marketingu sieciowego jest styl życia.

Przynajmniej dla mnie pieniądze nie są tu najważniejsze. Chodzi o styl życia. I tak na przykład czas, jaki poświęcam rano na to, by dotrzeć do biura, wynosi 26 sekund (wiem, bo właśnie to zmierzyłem). Oszczędzam przynajmniej godzinę dziennie na dojazdach do pracy. Jest to dodatkowa godzina, którą mogę spędzić z rodziną. To coś, czemu nie można przypisać ceny. Kiedy jesteś szefem, sam ustalasz zasady ubierania się w biurze. Ja pracuję w dresie. Kiedy rozmawiam przez telefon (na tym w większości polega moja praca), ludzie nie widzą, jak wyglądam. I to mi się podoba. W moim domu nie ma biurowych intryg. I rzecz niezwykle ekscytująca: w świecie marketingu sieciowego – inaczej niż w zwykłym świecie pracy – nie ma ograniczeń wielkości zarobków. Niewiele można stracić, a zyski mogą być ogromne. To dobry układ. A złoto czeka na wytrwałych.

Artykuł jest fragmentem książki Roberta Allena zatytułowanej „Jak pomnożyć źródła swoich dochodów?” Opublikowaliśmy go dzięki uprzejmości wydawnictwa Wolters Kluwer Polska (www.profinfo.pl).

Tekst jest fragmentem artykułu, który ukazał się w 24 numerze „Network Magazynu”. Kupić można go w tym miejscu: www.lidersklep.pl.