źródło: flickr.comźródło: flickr.com

Tylko w zeszłym roku w ten sposób na całym świecie zebrano łącznie 1,5 miliarda dolarów! Zaczyna się zawsze tak samo – od innowacyjnego pomysłu, którego wdrożenie trzeba sfinansować. Możliwości jest wiele, a na rynku nie brakuje instytucji, które się w tym specjalizują. Kapitał można pozyskać np. od funduszy venture capital, aniołów biznesu, poprzez kredyt bankowy czy dotacje unijne. Podstawową przeszkodą stojącą na drodze do pozyskania pieniędzy z tych źródeł jest chociażby konieczność posiadania dobrze przygotowanego biznesplanu.

Okazuje się jednak, że bez niego można się obyć. Wraz z rozwojem internetu pojawił się nowy model finansowania biznesu, dzięki któremu pozyskanie funduszy może zająć dużo mniej czasu. Internetowe zbiórki publiczne (ang. crowdfunding), tylko w zeszłym roku pozwoliły na sfinansowanie około miliona projektów na całym świecie – wynika z pierwszego raportu na temat crowdfundingu przygotowanego przez Massolution. Co więcej, przewiduje się, że w ciągu tego roku nastąpi 63% wzrost sumy funduszy pozyskanych od anonimowych internautów. Obecnie na całym świecie funkcjonują 452 serwisy, dzięki którym można pozyskać pieniądze na realizację projektu.

Co można finansować?

Generalnie fundusze można pozyskać na dowolny cel. Choć mogłoby się wydawać, że pieniędzy poszukują głównie projekty związane z nowoczesnymi technologiami, to wcale tak nie jest. Serwisy crowdfundingowe wprowadzają nawet podział na kategorie tematyczne, takie jak: moda, sztuka, jedzenie czy projekty muzyczne, a nawet filmowe. Oczywiście finansowaniu podlegają też całe firmy, a nawet kampanie polityczne.

Kot w worku?

Istnieją 3 główne formy finansowania. – Najprostszą z nich jest oczywiście klasyczna darowizna czyli przekazanie określonej kwoty pieniędzy na jeden z projektów. Kolejną jest możliwość odkupienia części udziałów, dzięki czemu inwestor staje się współwłaścicielem firmy lub projektu. Jednak największym zainteresowaniem cieszy się forma wynagrodzeniowa. To właśnie dzięki niej amerykański serwis Kickstarter jest tak popularny. Polega ona na sprzedaży, często jeszcze nieistniejących produktów. W zależności od wysokości wpłaty, wspierający może otrzymać jedną lub kilka sztuk produktu – tłumaczy Szymon Gawryszczak, prezes zarządu w Agencji Rozwoju Innowacji SA, która pracuje nad innowacyjną i jeszcze niedostępna na polskim rynku usługą pozwalającą połączyć crowdfunding z tradycyjnymi metodami pozyskiwania kapitału.

Sprzedawcy marzeń

Projekty szukające finansowania poprzez zbiórki publiczne z reguły są w fazie prototypu. Nie dysponują gotowymi liniami produkcyjnymi, które pozwoliłby na masowe ich wytwarzanie. Użytkownicy decydujący się na wsparcie ich w formie wynagrodzenia kupują, tak naprawdę, pierwsze wrażenie. – Od niego zależy to, czy projekt w ciągu określonego czasu zdobędzie fundusze na rozwój. W zeszłym roku byliśmy świadkami kilku spektakularnych sukcesów, gdy projekty zdobywały wielokrotność tego, co początkowo zakładały. Głównym czynnikiem, który decydował o powodzeniu takiej zbiórki, była doskonale przygotowana prezentacja. Twórcy pokazywali nie tylko działający prototyp, ale też jego możliwości – wyjaśnia Gawryszczak.

Sam produkt nie jest jednak najważniejszy. Liczy się zespół, czyli ludzie z krwi i kości, którzy za nim stoją. To oni pozwalają zdobyć zaufanie. Warto zauważyć, że próba pozyskania funduszy przez serwisy crowdfundingowe jest jednocześnie badaniem rynku i opinii o produkcie. To właśnie użytkownicy decydują o być, albo nie być pomysłu, który zrodził się w głowach kilku entuzjastów.

Ile można zarobić?

Dobrze przygotowany i przedstawiony produkt ma szansę zawalczyć o duże pieniądze. Zdarzało się już nie raz, że projekty, które początkowo zakładały pozyskanie np. 100 tysięcy dolarów, kończyły kampanie zbiórkowe z 10 milionami na koncie. Według badaczy, w związku z rosnącym zainteresowaniem crowdfundingiem, w tym roku całkowita suma pozyskanych pieniędzy może się podwoić. Jest więc o co walczyć.

W Polsce crowdfunding jest jeszcze zjawiskiem stosunkowo nowym. Jednak już teraz powstają stowarzyszenia, które wspierają młodych innowatorów oraz serwisy internetowe do przeprowadzania zbiórek publicznych. Problemem jest jednak prawo, które wymaga pewnych zmian i trochę odbiega od obecnych standardów. Ustawa o zbiórkach publicznych podchodzi z 1933 roku.

Agencja Rozwoju Innowacji SA jest firmą doradczo-inwestycyjną, która wspiera i finansuje innowacyjne, często trudne, przedsięwzięcia w zakresie wdrażania nowoczesnych technologii oraz pozyskiwania kapitału ze źródeł zewnętrznych na ich finansowanie. Dokonuje analizy projektów pod kątem najbardziej efektywnego źródła wsparcia. Głównie są to fundusze strukturalne, bilateralne, programy wspólnotowe, ale także środki krajowe, takie jak programy operacyjne i granty. Firma bada również możliwość uzyskania dofinansowania z bezpośrednich dotacji Komisji Europejskiej, środków Norweskiego Mechanizmu Finansowego i Mechanizmu Finansowego EOG, a także z zasobów innych krajów. Pomaga również w zdobywaniu funduszy na realizację nowych pomysłów, które cechują się dużym potencjałem rozwojowym. Poszukuje także innowacji już u źródła poprzez Dolnośląski Ośrodek Wiedzy i Technologii (DOTWIT), który wchodzi w skład ARI i zajmuje się komercjalizacją wiedzy naukowej jako platforma współpracy naukowców i biznesu. Partnerami projektów ARI są kluczowe spółki i instytucje Dolnego Śląska, takie jak np. Urząd Gminy Wrocław, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Ekonomiczny czy Konfederacja Pracodawców Polskich Lewiatan.