W 1959 roku stworzyli wspólnie firmę o nazwie Amway, która dziś należy do Alticor (macierzystej firmy dla Amway) i jest jedną z największych i najbardziej uznanych korporacji marketingu sieciowego na świecie. W roku 2008 na całym świecie Alticor osiągnął wyniki sprzedaży detalicznej w wysokości 8,2 miliarda dolarów.

Izabela i Marek Bujwiccy współpracują z Amway od początku funkcjonowania tej firmy w Polsce. Izabela jest filologiem, ukończyła studia na Węgrzech z dyplomem lektora i tłumacza literatury węgierskiej. Marek jest inżynierem budownictwa i ekonomistą. Studiował w Moskwie, po powrocie do kraju współpracował z Ministerstwem Edukacji Narodowej, następnie otrzymał szansę napisania doktoratu z ekonomii w Akademii Nauk w Budapeszcie. Dziś oboje są przedsiębiorcami Amway, prowadzą razem własną firmę, ciesząc się sukcesami zarówno zawodowymi, jak i rodzinnymi. Mają dwie córki, z którymi spędzają wiele czasu. Uwielbiają rodzinne podróże, podczas których pokazują dzieciom świat rozbudzając w nich aspiracje, by realizować swoje marzenia – nawet, jeśli na początku drogi wydają się one bardzo wielkie.

Maciej Maciejewski: W jakich okolicznościach poznaliście państwo marketing wielopoziomowy?

Izabela Bujwicka: O firmie Amway dowiedzieliśmy się w 1992 roku na Węgrzech od mojego profesora literatury. Kończyłam właśnie studia, planowałam dalszą pracę naukową na uczelni. Z grzeczności przyjrzeliśmy się nowemu projektowi, a potem włączyliśmy się do biznesu Amway. Nie dlatego, że od razu go zrozumieliśmy, ale dlatego, że szanowaliśmy człowieka, który nam tę propozycję złożył. Zaufaliśmy mu, czuliśmy, że z jego rąk może przyjść tylko uczciwa oferta. Dla mnie Amway jest pierwszą i jedyną ścieżką mojej kariery zawodowej. Codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że to był doskonały wybór. Bardzo doceniam fakt, że pracujemy tu razem, na własny rachunek, że budujemy firmę rodzinną. Pamiętam, że w czasie, gdy zaczynaliśmy, nikt w Polsce nie wiedział, co to jest network marketing. To była całkiem nowa gałąź gospodarki. My także nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, jak wielki potencjał kryje w sobie ta działalność. Dopiero stopniowo odkrywaliśmy, jak wiele można dokonać aktywnie wykorzystując nowe trendy, a nie tylko je obserwując.

Marek Bujwicki: Profesor wskazując na Amway jako pewną alternatywę, powiedział nam: „Jesteście młodzi i wiem, że macie wielkie ambicje. Jedno marzy o karierze w administracji państwowej, być może w polityce, drugie chce być pracownikiem naukowym. Chcecie iść w moje ślady i cieszy mnie to. Praca na uczelni może dawać satysfakcję, jednak muszę wam powiedzieć, że jeśli będziecie zmierzali tylko w tym kierunku, to w pewnym momencie przyjdzie rozczarowanie, bo w nauce, jak i w sferze budżetowej nie ma takich pieniędzy, które pozwolą wam zwiedzać cały świat i spełniać swoje marzenia.” Te słowa sprawiły, że zaczęliśmy rozważać opcje rozpoczęcia własnego biznesu.

MM: Jakie były początki w branży? Które aspekty zachęciły państwa do systematycznego rozwoju biznesu?

IB: Na początku mieliśmy dużo entuzjazmu i mało wiedzy. Nie wszystko układało się zgodnie z oczekiwaniami i szybko zrozumieliśmy, że dobre chęci i elokwencja to za mało do osiągania rezultatów, o których myśleliśmy. Mieliśmy dużo szczęścia, bo trafiliśmy do tego biznesu z rekomendacji osób, które współpracowały ze sobą stosując wypracowane metody edukacyjne. Mogliśmy korzystać z doświadczeń całego zespołu. To nam bardzo pomogło. Po amatorskich początkach, pomoc mentorów była jak wielkie okno, przez które mogliśmy zobaczyć, jak działają profesjonaliści. Zobaczyliśmy też różnicę w rezultatach. Po kilku miesiącach pracy według wskazówek naszych doświadczonych doradców otrzymaliśmy od Amway miesięczną premię, która była pięciokrotnie wyższa od pensji, na jaką można liczyć na uczelni. Sami sobie udowodniliśmy, że poważne zaangażowanie w biznes, daje poważne pieniądze. MB: Z mojej strony wyglądało to nieco inaczej. Otóż mieliśmy już wtedy pięcioletnią córkę. Jako głowa rodziny czułem się odpowiedzialny za nasze finanse. I z jednej strony bardzo marzyła mi się kariera na szczeblu administracyjnym czy politycznym, ale z drugiej znałem takich ludzi, którzy kroczyli tą drogą i widziałem, że nie żyją oni na takim poziomie, jaki ja chciałem zaoferować swojej rodzinie.

W biznesie Amway zobaczyłem możliwość stworzenia swojej własnej firmy i dobre pieniądze. Mogłem więc zrealizować to, co było dla mnie priorytetem – zabezpieczyć godne życie mojej rodzinie.

Po kilku latach, gdy porównaliśmy różnicę pomiędzy możliwościami, jakie daje praca w firmie tradycyjnej, a działanie w biznesie marketingu wielopoziomowego, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że budowanie biznesu Amway daje nam dużo więcej wyborów. I to zarówno na polu finansowym, jak i w kwestii spędzania czasu z rodziną czy wspólnego podróżowania. Taki styl życia, gdy wiele decyzji możemy podejmować samodzielnie bardzo nam odpowiada.

MM: Tyle lat w jednej firmie. W Polsce jest to bardzo rzadko spotykane. Mieli państwo inne propozycje?

MB: Oczywiście. Cały czas mamy. Również od osób prowadzących tradycyjne firmy. Ale nasza branża daje nam niezależność i nie stawia żadnych barier. Nie ma tu ograniczeń terytorialnych czy limitowanych dochodów – wszystko jest kwestią naszych ambicji i pracy. Amway jest świetnie zorganizowaną korporacją, wspiera swoich przedsiębiorców w wielu działaniach inwestując w swoje filie na różnych rynkach. I to już od 50 lat! W tym roku przypada taka okrągła rocznica. Jak wielkie powinno się poczynić inwestycje, żeby samemu poprowadzić taki biznes na skalę międzynarodową? Włączając się do Amway, zaczynasz bez wielkiego kapitału, bez ryzyka. Możesz budować swoją firmę tak szybko, jak tylko zechcesz. Mając również dostęp do systemu szkoleniowego, możesz rozwijać własną osobowość, doskonalić swoje umiejętności i nauczyć się, jak lepiej wykorzystać swe talenty.

IB: W Amway działamy już 17 lat. Obecnie mamy aktywnych partnerów biznesowych prawie w 20 krajach na całym świecie. Imponują nam zasady, które w tym biznesie obowiązują. Zasady te są tak uniwersalne, że każda narodowość może je wykorzystać. Uczciwość, rzetelność, odpowiedzialność, lojalność, wytrwałość – to wartości, które możesz w swojej działalności pielęgnować i powielać. W dzisiejszych czasach to nie są słowa często spotykane w świecie biznesu. Bardzo nam się podoba również to, że firma Amway zawsze wyprzedza trendy rynkowe. Dotyczy to zarówno nowoczesnych technologii – np. nasza platforma internetowa czy rozwiązania logistyczne, jak i oferty produktowej – kiedyś ekologiczne produkty były zupełnie nowym tematem, dziś wszyscy poszukują właśnie tego. Amway oferuje je od 50 lat! I firma cały czas inwestuje w rozwój. Teraz także staliśmy się ekspertami w obszarze zdrowego stylu życia, urody. Mamy tu ogromne perspektywy i możliwości.

MM: Jak osiągnąć sukces w tej dziedzinie?

MB: Trzeba ten biznes potraktować poważnie. Nie wystarczy się „w to bawić”. Kiedy człowiek traktuje siebie i swoje działania serio, wtedy inni chętniej go słuchają. To po pierwsze, a po drugie – trzeba się nauczyć pokazywać plan marketingowy i ruszyć do działania w praktyce. Po trzecie warto pracować nad sobą, aby mieć dużo do zaoferowania potencjalnym partnerom i klientom. Później trzeba stworzyć zespół. Ten biznes to praca zespołowa, pomagamy odnosić sukcesy ludziom, którzy dążą do lepszego stylu życia, chcąc wykorzystać możliwości, jakie daje Amway. Współpraca w tym biznesie opiera się na układzie „wygrana-wygrana” czyli pozytywny efekt dla obydwu stron. Jeśli pomożesz innym osobom, aby i one osiągnęły tu sukces, sam czujesz satysfakcję, która przekłada się także na wymiar finansowy. Jest więc to satysfakcja podwójna – moralna i materialna. Dziś wielu z naszych współpracowników osiąga więcej niż my, ich biznesy są bardziej dochodowe niż nasz, ale ciągle są oni częścią naszej organizacji. Jesteśmy dumni z ich osiągnięć i cieszymy się razem z nimi. W biznesie Amway zobaczyłem możliwość stworzenia swojej własnej firmy i dobre pieniądze. Mogłem więc zrealizować to, co było dla mnie priorytetem – zabezpieczyć godne życie mojej rodzinie.

IB: Ważnym fundamentem w naszym biznesie są relacje, jakie przez lata budowaliśmy z ludźmi. Nauczyliśmy się, że szacunek, jaki okazujesz drugiemu człowiekowi, to bardzo dobry start do wieloletniej, owocnej współpracy. W trakcie budowania biznesu poznaliśmy dużo wspaniałych osób, wiele z nich to dziś nie tylko partnerzy biznesowi, ale już przyjaciele. Zaufanie buduje się przez lata, ale zawsze warto inwestować w ludzi.

MM: Ile czasu trzeba poświęcać na marketing wielopoziomowy?

MB: Na początku działaliśmy w sposób, który stosują prawie wszyscy początkujący w branży. Po przyjściu z pracy etatowej robiliśmy krótki odpoczynek i spotykaliśmy się z osobami potencjalnie zainteresowanymi współpracą. Nie zajmowało nam to wiele czasu, jakieś 2 może 3 godziny dziennie. Większość osób, z którymi się spotykaliśmy, gdzieś pracowała, więc mogliśmy rozmawiać dopiero po południu lub wieczorem. Ważniejszą sprawą jest, aby to robić regularnie i konsekwentnie. Tak było w naszym przypadku przez pierwsze dwa lata. Chciałem osiągnąć taką pozycję, żebym nie musiał pracować gdzieś etatowo. Nauczyliśmy się, że właściwie określone cele, oparte na sprawdzonych strategiach i poparte codziennym wysiłkiem mogą doprowadzić do wspaniałych rezultatów. Ta kompozycja składowych sukcesu jest uniwersalna, a właściwe wykonanie każdego z tych elementów przyspiesza proces. Nie zawsze było to łatwe i szybko zrozumieliśmy, że sukces wymaga poświęceń i zaangażowania. Ale wszystko jest możliwe, jeśli tylko jesteśmy do czegoś przekonani i gotowi włożyć w to pracę. Taką optymistyczna postawę chcemy wpoić naszym córkom. Dla nas obojga priorytetem jest rodzina. Zawsze rozumowaliśmy w taki sposób:

Jeżeli do czegoś dojdziemy w swoim życiu, to chcielibyśmy, żeby nasze dzieci nie zaczynały z tego samego miejsca, co my kiedyś. Chcemy, aby mogły stanąć na naszych ramionach i korzystając z naszych doświadczeń, wspiąć się jeszcze wyżej, sięgając po jeszcze większe cele.

MM: Jak państwo Bujwiccy spędzają czas wolny?

IB: Marek jest świetny w planowaniu i to zarówno strategii biznesowej, jak i naszego czasu wolnego. Staramy się spędzać jak najwięcej dni razem, całą czwórką. Mamy wiele wspólnych zainteresowań. Postanowiliśmy kiedyś, że jeśli nasze dzieci będą miały jakieś hobby, to my też nauczymy się tego i będziemy to robić wszyscy razem. W ten sposób stworzyliśmy naszej rodzinie wiele możliwości wspólnego spędzania wolnego czasu. Tak się zaczęły rowery, później rolki, narty, łyżwy. Wszyscy też uwielbiamy podróże i mamy bogatą kronikę wyjazdów rodzinnych: od Ameryki przez Europę aż po Rosję. W 2007 roku odbyliśmy czterdziestodniową eskapadę dookoła świata, której kulminacyjnym punktem było uczestnictwo w Diamentowej Konferencjii Amway w Sydney w Australii. Razem z przyjaciółmi z biznesu Amway wybraliśmy się na kilkudniowe safari w Kenii, odwiedziliśmy Zulusów oraz Sun City w RPA. Poznaliśmy zwyczaje Maorysów w Nowej Zelandii, zasmakowaliśmy gościnności mieszkańców Tajlandii. MB: W marcu wybraliśmy się na zaproszenie firmy na Mauritius. A teraz tuż przed nami świętowanie 50-lecia Amway w Las Vegas w USA. Spotkamy się tam z diamentowymi przedsiębiorcami z całego świata. Już nie możemy się doczekać tych uroczystości. Amway to dla nas nie tylko dobry biznes, to również wyjątkowy styl życia. IB: Wiele radości sprawia nam fakt, że wspólnie z firmą możemy się angażować w akcje charytatywne. Środowisko przedsiębiorców, z którymi współpracujemy jest gotowe dzielić się z poszkodowanymi przez los. Na cele dobroczynne wielu z nas przekazuje często swoje środki materialne, poświęca czas i pracę. Przez kilka lat prowadziliśmy galerię malarstwa dla Stowarzyszenia Artystów i Plastyków Nieprofesjonalnych. Wspólnie z Wojewódzkim Domem Kultury w Kielcach wspieraliśmy twórczość artystyczną dzieci niepełnosprawnych, pomogliśmy również wyposażyć w potrzebny sprzęt Młodzieżowy Dom Kultury w naszym mieście. Nie ograniczamy się tylko do działań lokalnych, uczestniczymy także w światowym programie pomocy dzieciom – World Vision. Chętnie dołączyliśmy również do kolejnej inicjatywy firmy Amway Polska – aktywnie wspieramy fundację Ewy Błaszczyk „AKOGO?”. Zbieramy cegiełki na budowę kliniki „Budzik”. Człowiek jest nie tym, co ma, nie tym, kim jest, ale tym, czym dzieli się z innymi.

MM: Dziękuję za rozmowę.