źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Inspiracją do napisania tego tekstu jest „Fastlane Milionera” autorstwa MJ Demarco. Pod koniec książki autor wtrącił swoje przemyślenia dotyczące rozpraszania uwagi na kilka projektów w tym samym czasie – a ja od razu odniosłem to do siebie, zapisując sobie przyszły temat na publikację. Dzisiejszy wpis będzie więc bardzo „o mnie”, na konkretnym przykładzie postaram się pokazać, że monogamia bije poligamię na głowę.

Swoją drogą – przy drugim czytaniu zauważyłem coś, czego wcześniej nie widziałem. W książce „Bogaty Ojciec Biedny Ojciec” („tak czy siak” warto przeczytać) jest historia o młodym Robercie, który razem z kolegą produkuje przed domem pieniądze (w dodatku monety!) Wiele razy – nudząc się na YT – spotkałem się z przytaczaniem tej historii przez „liderów” jako czegoś co faktycznie miało miejsce. Mam do Was pytanie – ktoś wierzy, że małe dzieci mogą „wytapiać” monety przed domem? No proszę Was… Historia jest moim zdaniem „wyssana z palca” i dziwię się, że ktokolwiek w to uwierzył.

Po pierwszym czytaniu „Fastlane Milionera” byłem pewien, że książka jest „wolna od naciągania faktów” – ale za drugim razem znalazłem podobną, chociaż zdecydowanie mniej abstrakcyjną (ciężko tu będzie „pobić” Kiyosakiego), historię. Autor opowiada jak będąc małym chłopcem, sam z siebie, z dnia na dzień wymyślił, że aby coś sprzedać na garażowej wyprzedaży musi przekreślić wyższe ceny nad obowiązującą (sugerując przecenę) – co więcej, zrobił to kilkukrotnie skreślając wiele wyższych cen (jakoby przeceny następowały po sobie stopniowo). Może się czepiam – ale nie wierzę w tą historię. Byłbym skłonny uwierzyć, że naoglądał się „Telezakupów Mango”, gdzie takie praktyki są stosowane i zrobił to, ale nie uwierzę, że 7-latek wpadł na to sam (gdyby to była jeszcze jedna przecena, to może – ale kilkukrotna wymyślona samodzielnie z dnia na dzień ?) Uważam zatem, że obaj autorzy koloryzują. Jeden mniej, drugi bardziej umiejętnie – ale jeśli chodzi o książkę Demarco jest ona naprawdę bardzo wartościowa i w pełni to koloryzowanie „wybaczam”.

Przedsiębiorca poligamiczny

Jeśli ktoś zajmuje się wszystkim, to tak jakby nie zajmował się niczym – bo nic nie robi dokładnie, na niczym się nie skupia w całości, niczemu się nie poświęca. Zanim zacząłem zarabiać w internecie, prowadziłem projekt offline dotycząca wydawania kuponów rabatowych. Dopóki się mu poświęcałem, było super. „Widziałem” plany na dalszy rozwój, po prostu nim żyłem. Po jakimś czasie zainteresowałem się równolegle zarabianiem przez internet i zacząłem prowadzić już dwa projekty na raz. W internecie zarabiałem grosze, dosłownie grosze – ale widziałem w tym, musze przyznać, większy potencjał. W kuponach – raczej tworzyłem sobie przyszłe miejsce pracy, a nie biznes – aczkolwiek byłoby to bardzo fajne „miejsce pracy”.

Rozproszyłem uwagę na dwie rzeczy, przez co żadną nie zajmowałem się w 100% i obie były po prostu niedopilnowane. Oba projekty właściwie stały w miejscu, może minimalnie posuwając się do przodu. Gdy zajmowałem się kuponami, myślałem o skracaniu, gdy zajmowałem się skracaniem – myślałem o kuponach. Po jakimś czasie przestałem zajmować się wydawaniem kuponów i całą uwagę skupiłem na skracaniu. Od razu wszystko ruszyło do przodu. Otworzyłem grupę mentorską, miałem coraz wyższe dniówki (osiągane w 75% pasywnie), inwestowałem w zaplecze i po prostu się rozwijałem. Skupiając się na samym skracaniu, rozwijałem tylko to – w końcu, żeby ułatwić sprawę poleconym, wszyscy oni kierowali swój ruch na moje, specjalnie przygotowane strony. W późniejszym czasie do tych stron dodałem różnego rodzaju reklamy testując ich skuteczność.

I w tym momencie znowu zacząłem rozdzielać uwagę. Co robić? Skupiać się na skracaniu, mentoringu czy dodatkowej monetyzacji ruchu z poleconych? Ta dodatkowa monetyzacja doprowadziła do tego, że zająłem się równolegle promocją innych (niż CPC) ofert CPA – następnie otworzyłem drugą grupę mentorską „sub/premium sms”, a na to wszystko zająłem się również prowadzeniem innego portalu a później również blogiem. Dużo? Mi było dalej mało, więc zaprojektowałem i zamówiłem nowy portal dotyczący promowania gier przeglądarkowych. Można zatem przyjąć, że miałem już sześć projektów na raz. Efekt? Mentoringi nie przynosiły zadowalających dochodów, upcpm przynosił straty, ciągle brakowało mi czasu, żeby pilnować Facebooka (prowadzenie dużej ilości fanpage’ów wymaga regularnej wymiany kont do publikacji postów) i zajmować się innymi metodami promocji PP (programów partnerskich). To była stagnacja – właściwie nic nie ruszało się do przodu, bo codziennie ledwo dawałem radę zajmować się „bieżącymi sprawami” – a co dopiero rozwojem. Żadnego z tych przedsięwzięć nie traktowałem jako głównego, z żadnym się w 100% nie utożsamiałem, a cała ta sytuacja strasznie mnie męczyła. Wręcz zniechęcała do zarabiania przez internet. Oczywiście tak dłużej być nie mogło.

Przedsiębiorca monogamiczny

W pewnym momencie – na szczęście – wszystko zamknąłem przekształcając w jeden projekt polegający na zarządzaniu treścią (i wiedzą). Część tej treści jest płatna, część darmowa. Już w ciągu pierwszego miesiąca osiągnąłem wyższy zysk, niż wcześniej. Chwilę później spłaciłem wszystkie zobowiązania. Po pozbyciu się „ciężaru” zbyt dużej ilości projektów – naprawdę wszystko ruszyło, właściwe od razu. Teraz jestem pewny, że dużo lepiej jest zajmować się jednym przedsięwzięciem (ale w 100%), niż kilkoma – dzieląc uwagę. Teraz wszystko się rozwija, grupa rośnie, a ja mam więcej czasu, żeby się tym rozwojem zajmować. Po prostu „bajka” w stosunku do tego co było wcześniej.

Podsumowanie

Cała ta historia miała na celu pokazanie Wam jak łatwo można nałożyć na siebie zbyt dużo obowiązków i po prostu się zniechęcić. Jeden przemyślany projekt jest wart dużo więcej niż 10 „wegetujących” z braku Twojego czasu. Ten czas, to bardzo ważny czynnik – ponieważ jest ograniczony. Robiąc wszystko – nie robisz nic. Stale zmieniając swój główny projekt – nie robisz nic. Inwestując czas w biznesową monogamię osiąga się dużo lepsze rezultaty od przedsięwzięć poligamicznych.

Tutaj można by właściwie podyskutować, ale zauważyłem, że poświęcając się w całości jednemu przedsięwzięciu – naprawdę można je rozwijać praktycznie bezgranicznie, bo po jakimś czasie pomysły na ekspansję przychodzą same. Poligamię i monogamię można odnieść również do sposobów promocji swojego biznesu. Wczuj się w jakiś dobry projekt i zacznij nim żyć. Zobaczysz, że wszystko ruszy i zaczniesz mieć coraz więcej pomysłów z nim związanych. Obecnie, dosłownie wszystko, kojarzy mi się z jednym przedsięwzięciem, wszędzie widzę inspirację na zmiany, modyfikacje, nowości. Tylko pamiętaj, żeby swoje pomysły zapisywać, bo szybko uciekają. Na sam koniec, jako podsumowanie podsumowania, przesłanie tego tekstu: „Zajmij się jednym dobrym, przemyślanym projektem i poświęć mu się w 100%, zamiast wciąż skakać z kwiatka na kwiatek”. Pozdrawiam i życzę powodzenia.